Samotny pan szuka pani, pani pozna zadbanego pana
14.02.2012
, aktualizacja: 14.02.2012 10:56
Podobno najwięcej osób odczuwa potrzebę bliskości, gdy... pada deszcz. Jedna pani w ankiecie napisała, że może być nawet łysy, byle nie blondyn. Wegetarianin, który interesował się fizyką kwantową, szukał partnerki i znalazł. Klientami biura matrymonialnego są osoby w wieku od 20 do 70 lat
SONDAŻ
Wydawać by się mogło, że dziś samotni szukają kogoś bliskiego w internecie. Wystarczy kliknąć i znajdą partnera lub partnerkę. Rozmaite portale społecznościowe i stricte randkowe prześcigają się w ofertach, kuszą samotników i nieśmiałych domatorów. Okazuje się jednak, że wiele osób wybiera kameralną atmosferę i dyskrecję, którą zapewnia dość staroświecki sposób na poznanie bliskiej sercu osoby, czyli biuro matrymonialne.
Katarzyna M. Wiśniewska: Od jak dawna działa biuro Dolce Vita? Wiele par udało się szczęśliwie skojarzyć?
Karolina Lenda, właścicielka biura matrymonialnego Dolce Vita: Biuro działa od pięciu lat. Lubię pomagać ludziom, a gdy zauważyłam, że nie radzą oni sobie w kontaktach towarzyskich, dojrzał we mnie pomysł założenia biura matrymonialnego. Dokładnie nie wiem, ilu parom udało się stworzyć szczęśliwy związek, nie prowadzimy statystyk. Są klienci, którzy zapraszają mnie na ślub, inni dzwonią i mówią, że się pobrali. Jest kilka związków, które nie zakończyły się ślubem, ale trwają i są to znajomości, które opierają się po prostu na przyjaźni. Ludzie poszerzają tutaj krąg swoich znajomych.
W jakim wieku są klienci biura? Czy któraś płeć dominuje?
- Przedział wiekowy jest duży, od 20 do 70 lat. Nie ma reguły, jakiej płci w danym wieku jest najwięcej. Sporo jest pań przed 60-tką i do 70-tki, panów 30-paroletnich, do 40-tki. Najmłodszy klient miał 23 lata.
Młode osoby też przychodzą, mimo tylu innych możliwości poznania kogoś?
- Jest wiele osób nieśmiałych, które nie potrafią w towarzystwie wytworzyć aury ciekawości wokół siebie, krępują się. Poza tym w internecie jest wiele zagrożeń, nigdy nie wiadomo, czy po drugiej stronie monitora rzeczywiście siedzi młoda blondynka, czy jakiś robiący sobie przykre lub groźne żarty mężczyzna. U nas w biurze osoby są sprawdzane, prosimy o okazanie dowodu osobistego. Ponadto klient musi być osobą stanu wolnego, formalnie rozwiedzioną lub owdowiałą. Prosimy o okazanie stosownego dokumentu, by to potwierdzić. Do tej pory nie zdarzyli się oszuści.
Jak wiele osób jest w bazie biura? Zdarzają się ekstremalne wymagania, niebanalne zainteresowania?
- Rocznie kilkadziesiąt osób szuka w biurze Dolce Vita swojej drugiej połówki. Zdarza się, że ktoś, kto czekał długo, odchodził w przeświadczeniu, że nikt się dla niego nie znajdzie, po jakimś czasie znów próbuje. Kilka samotnych, zimnych wieczorów sprawiło, że wrócił. Każdy ma swoje oczekiwania, ale każdy musi też sobą spełnić czyjeś. Nie ma programu komputerowego, który automatycznie kojarzy pary. Najpopularniejsze są kwestie nałogów, łącznie z hazardem. Panie zwracają dużą uwagę na stronę estetyczną mężczyzn, czy są zadbani. Kiedyś jedna pani w ankiecie napisała, że może być nawet łysy, byle nie blondyn. Są osoby, które piszą, że są wierzące i szukają kogoś umiarkowanie wierzącego, wtedy trudno określić granicę. Mieliśmy osobę, która bardzo zwracała uwagę na znaki zodiaku, miała nawet czarną listę znaków, z którymi absolutnie nie chciała się spotkać. Przedstawiłam tej pani ofertę, która jej się bardzo spodobała, ale znak zodiaku nie odpowiadał i pani nawet nie chciała dać szansy temu panu. Naszym klientem był też pan, który był wegetarianinem i interesował się fizyką kwantową, i znalazł partnerkę. Bardzo ważne jest wykształcenie, lecz czasem nie ma ono nic wspólnego z tym, co człowiek sobą reprezentuję, zwłaszcza u osób starszych. Dziś każdy ma maturę, idzie na jakieś studia, ale 20-30 lat temu, wykształcenie to było coś. I przychodzi wiele osób, które mają np. wykształcenie zawodowe, a wiadomości takie, że mogliby zawstydzić studentów. Nie można nikogo skreślać po pozorach. Jeśli naszym klientem jest panna lub kawaler, zwracają dużą uwagę na to, by potencjalny kandydat też był przed ślubem. Religia też jest ważną kwestią.
To ciekawe, że starsze osoby też przełamują nieśmiałość i przychodzą...
- Nie jest łatwo wejść w drzwi z napisem biuro matrymonialne. Niektórzy przychodzą wręcz z rodziną, na pełnym luzie, a są tacy klienci, którzy skrzętnie ukrywają przed wszystkimi, że korzystają z naszych usług. Są osoby, które owdowiały i nie potrafią dalej żyć same. Albo takie, które mają problem, bo rodzina nie akceptuje przy nich nowego partnera po śmierci czy rozwodzie. Starsze osoby też mają wymagania, żeby zainteresowania się pokrywały, by można było posiedzieć w fotelu, ale tez wybrać się na rowerową wycieczkę czy do teatru. Temperamenty muszą się pokrywać.
Katarzyna M. Wiśniewska: Od jak dawna działa biuro Dolce Vita? Wiele par udało się szczęśliwie skojarzyć?
Karolina Lenda, właścicielka biura matrymonialnego Dolce Vita: Biuro działa od pięciu lat. Lubię pomagać ludziom, a gdy zauważyłam, że nie radzą oni sobie w kontaktach towarzyskich, dojrzał we mnie pomysł założenia biura matrymonialnego. Dokładnie nie wiem, ilu parom udało się stworzyć szczęśliwy związek, nie prowadzimy statystyk. Są klienci, którzy zapraszają mnie na ślub, inni dzwonią i mówią, że się pobrali. Jest kilka związków, które nie zakończyły się ślubem, ale trwają i są to znajomości, które opierają się po prostu na przyjaźni. Ludzie poszerzają tutaj krąg swoich znajomych.
W jakim wieku są klienci biura? Czy któraś płeć dominuje?
- Przedział wiekowy jest duży, od 20 do 70 lat. Nie ma reguły, jakiej płci w danym wieku jest najwięcej. Sporo jest pań przed 60-tką i do 70-tki, panów 30-paroletnich, do 40-tki. Najmłodszy klient miał 23 lata.
Młode osoby też przychodzą, mimo tylu innych możliwości poznania kogoś?
- Jest wiele osób nieśmiałych, które nie potrafią w towarzystwie wytworzyć aury ciekawości wokół siebie, krępują się. Poza tym w internecie jest wiele zagrożeń, nigdy nie wiadomo, czy po drugiej stronie monitora rzeczywiście siedzi młoda blondynka, czy jakiś robiący sobie przykre lub groźne żarty mężczyzna. U nas w biurze osoby są sprawdzane, prosimy o okazanie dowodu osobistego. Ponadto klient musi być osobą stanu wolnego, formalnie rozwiedzioną lub owdowiałą. Prosimy o okazanie stosownego dokumentu, by to potwierdzić. Do tej pory nie zdarzyli się oszuści.
Jak wiele osób jest w bazie biura? Zdarzają się ekstremalne wymagania, niebanalne zainteresowania?
- Rocznie kilkadziesiąt osób szuka w biurze Dolce Vita swojej drugiej połówki. Zdarza się, że ktoś, kto czekał długo, odchodził w przeświadczeniu, że nikt się dla niego nie znajdzie, po jakimś czasie znów próbuje. Kilka samotnych, zimnych wieczorów sprawiło, że wrócił. Każdy ma swoje oczekiwania, ale każdy musi też sobą spełnić czyjeś. Nie ma programu komputerowego, który automatycznie kojarzy pary. Najpopularniejsze są kwestie nałogów, łącznie z hazardem. Panie zwracają dużą uwagę na stronę estetyczną mężczyzn, czy są zadbani. Kiedyś jedna pani w ankiecie napisała, że może być nawet łysy, byle nie blondyn. Są osoby, które piszą, że są wierzące i szukają kogoś umiarkowanie wierzącego, wtedy trudno określić granicę. Mieliśmy osobę, która bardzo zwracała uwagę na znaki zodiaku, miała nawet czarną listę znaków, z którymi absolutnie nie chciała się spotkać. Przedstawiłam tej pani ofertę, która jej się bardzo spodobała, ale znak zodiaku nie odpowiadał i pani nawet nie chciała dać szansy temu panu. Naszym klientem był też pan, który był wegetarianinem i interesował się fizyką kwantową, i znalazł partnerkę. Bardzo ważne jest wykształcenie, lecz czasem nie ma ono nic wspólnego z tym, co człowiek sobą reprezentuję, zwłaszcza u osób starszych. Dziś każdy ma maturę, idzie na jakieś studia, ale 20-30 lat temu, wykształcenie to było coś. I przychodzi wiele osób, które mają np. wykształcenie zawodowe, a wiadomości takie, że mogliby zawstydzić studentów. Nie można nikogo skreślać po pozorach. Jeśli naszym klientem jest panna lub kawaler, zwracają dużą uwagę na to, by potencjalny kandydat też był przed ślubem. Religia też jest ważną kwestią.
To ciekawe, że starsze osoby też przełamują nieśmiałość i przychodzą...
- Nie jest łatwo wejść w drzwi z napisem biuro matrymonialne. Niektórzy przychodzą wręcz z rodziną, na pełnym luzie, a są tacy klienci, którzy skrzętnie ukrywają przed wszystkimi, że korzystają z naszych usług. Są osoby, które owdowiały i nie potrafią dalej żyć same. Albo takie, które mają problem, bo rodzina nie akceptuje przy nich nowego partnera po śmierci czy rozwodzie. Starsze osoby też mają wymagania, żeby zainteresowania się pokrywały, by można było posiedzieć w fotelu, ale tez wybrać się na rowerową wycieczkę czy do teatru. Temperamenty muszą się pokrywać.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




