Michael Jackson w jazzowych aranżacjach? To możliwe! [POSŁUCHAJ]
29.01.2012
, aktualizacja: 30.01.2012 15:08
Czy największe przeboje króla popu Michaela Jacksona można zagrać w jazzowych aranżacjach? Okazuje się, że tak. Z powodzeniem zrobił to radomianin Piotr Filipowicz. Album nagrany we współpracy z Polskim Radiem już w marcu w sklepach muzycznych
ZOBACZ TAKŻE
- Konkurs. Projektanci zabiorą w podróż do Hollywood (05-02-12, 16:45)
Skąd pomysł, aby nagrać płytę jazzową z utworami Michaela Jacksona?
- Był to zupełny przypadek. Zajmowałem się organizowaniem koncertów dla zespołu, w którym grałem. W klubie Tygmont w Warszawie dostaliśmy dwa terminy na sierpień. W związku z tym, że były one blisko siebie, menedżer klubu powiedział, że raz możemy zagrać swój repertuar, a za drugim razem musimy wymyślić coś innego. Właśnie wtedy przyszedł mi do głowy Michael Jackson. Gdy wziąłem się do roboty, zacząłem się zastanawiać, które utwory są dobrym materiałem, aby je wykorzystać na gruncie jazzowym.
Łatwo było poddać je jazzowym aranżacjom?
- Nie było łatwo. Muzyka jazzowa rządzi się swoimi prawami, a muzyka popowa swoimi. Piosenki Michaela Jacksona są znakomite, ale ich forma i struktura harmoniczna są dosyć proste. Trzeba było zrobić coś, żeby to nie było nudne. Troszkę poreharmonizowałem tematy, próbowałem coś pozmieniać na tyle, na ile to możliwe, aby zachować ducha piosenek Jacksona. Nie mogło być tak, że jest tytuł "Billie Jean", a my gramy zupełnie coś innego.
Słucha pan na co dzień Jacksona, ceni go jako artystę?
- Oczywiście, że tak. To jest król muzyki pop i co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Najwyższa półka, jeśli chodzi o muzykę rozrywkową.
Rodzina artysty jest skłócona. Jak udało się zdobyć prawa do wykorzystania jego utworów?
- Najpierw w ZAiKS-ie zarejestrowałem aranżacje, tam skierowano mnie do firmy, która reprezentuje prawa twórców na terenie Polski, i okazało się, że muszę się zgłosić do kolejnych dwóch instytucji. Część piosenek jest bowiem autorstwa Jacksona, a reszta pochodzi z tzw. puli publishingowej i są ogólnie dostępne, wystarczy zapłacić licencje.
Wszystkie utwory, które możemy usłyszeć na płycie, mają charakter instrumentalny?
- Jedynie w "I just can't stop loving you" pojawia się wokal Leny Zuchniak. Pozostałe piosenki są instrumentalne. Na płycie jest łącznie dziewięć utworów, na koncertach na pewno będzie ciut więcej tych wokalnych.
Trudno było zainteresować swoim pomysłem Polskie Radio?
- Mając już pomysł i materiał demonstracyjny, udałem się do wielu firm fonograficznych. Najszybciej odpowiedziało właśnie Polskie Radio. Trochę czasu zabrały różne procedury, oczekiwanie na wykorzystanie utworów, ale wyszliśmy już na prostą, termin publikacji jest ustalony. Teraz dopinamy ostatnie szczegóły dotyczące patronów medialnych.
Pierwotnie płyta miała się ukazać 31 stycznia. Premiera została przesunięta na późniejszy termin. Dlaczego?
- Radio ma swoje procedury, których musi się trzymać, i to przyczyniło się do tego, że premiera odbędzie się później. Ostateczny termin to 5 marca i mam nadzieję, że album będzie doskonałym prezentem na Dzień Kobiet.
Przygotowany przez pana album skierowany jest tylko do koneserów muzyki jazzowej?
- Muzyka jest dla wszystkich. Każdy powinien tego posłuchać. Jest to płyta jazzowa bazująca na utworach, które wszyscy znają. Piosenki Jacksona to hity światowe. Jest też o tyle łatwiej, że muzyka jazzowa oparta na tych znanych tematach jest bardziej przystępna. Nie chcę w tym momencie zabrnąć w ślepy zaułek, że jazz nie jest przystępny. Trzeba go tylko zrozumieć, posłuchać.
Będzie koncert w Radomiu?
- Będą koncerty w całej Polsce, a trasę planuję rozpocząć w Radomiu z dwóch powodów. Jestem radomianiem i jestem związany urzędem miasta, który patronuje mojej płycie.
Wszystkie utwory wykonane są przez kwintet jazzowy: Piotr Filipowicz (kontrabas i aranżacje), Dominik Rosłon (fortepian), Marcin Ganio (saksofon), Paweł Dobrowolski (perkusja), Przemek Kostrzewa (trąbka).
Album pod roboczym tytułem "Jazz tribute to Michael Jackson" pojawi się w sklepach muzycznych 5 marca. Znajdą się na nim: "Thriller", "Rock with you", "Billie Jean", "Black or white", "Smooth criminal", "Bad", "The way you make me feel", "You are not alone" i "I just can't stop loving you".
Piotr Filipowicz jest absolwentem Studium Jazzu im. Henryka Majewskiego oraz Szkoły Muzycznej w Radomiu. Od 2005 r. jest muzykiem Teatru Muzycznego „Roma”. Kontrabasista, basista, współpracował z takimi muzykami jak Michał Urbaniak, Krzysztof Herdzin, Danuta Błażejczyk, Ewa Błaszczyk czy Olga Bończyk.
- Był to zupełny przypadek. Zajmowałem się organizowaniem koncertów dla zespołu, w którym grałem. W klubie Tygmont w Warszawie dostaliśmy dwa terminy na sierpień. W związku z tym, że były one blisko siebie, menedżer klubu powiedział, że raz możemy zagrać swój repertuar, a za drugim razem musimy wymyślić coś innego. Właśnie wtedy przyszedł mi do głowy Michael Jackson. Gdy wziąłem się do roboty, zacząłem się zastanawiać, które utwory są dobrym materiałem, aby je wykorzystać na gruncie jazzowym.
Łatwo było poddać je jazzowym aranżacjom?
- Nie było łatwo. Muzyka jazzowa rządzi się swoimi prawami, a muzyka popowa swoimi. Piosenki Michaela Jacksona są znakomite, ale ich forma i struktura harmoniczna są dosyć proste. Trzeba było zrobić coś, żeby to nie było nudne. Troszkę poreharmonizowałem tematy, próbowałem coś pozmieniać na tyle, na ile to możliwe, aby zachować ducha piosenek Jacksona. Nie mogło być tak, że jest tytuł "Billie Jean", a my gramy zupełnie coś innego.
Słucha pan na co dzień Jacksona, ceni go jako artystę?
- Oczywiście, że tak. To jest król muzyki pop i co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Najwyższa półka, jeśli chodzi o muzykę rozrywkową.
Rodzina artysty jest skłócona. Jak udało się zdobyć prawa do wykorzystania jego utworów?
- Najpierw w ZAiKS-ie zarejestrowałem aranżacje, tam skierowano mnie do firmy, która reprezentuje prawa twórców na terenie Polski, i okazało się, że muszę się zgłosić do kolejnych dwóch instytucji. Część piosenek jest bowiem autorstwa Jacksona, a reszta pochodzi z tzw. puli publishingowej i są ogólnie dostępne, wystarczy zapłacić licencje.
Wszystkie utwory, które możemy usłyszeć na płycie, mają charakter instrumentalny?
- Jedynie w "I just can't stop loving you" pojawia się wokal Leny Zuchniak. Pozostałe piosenki są instrumentalne. Na płycie jest łącznie dziewięć utworów, na koncertach na pewno będzie ciut więcej tych wokalnych.
Trudno było zainteresować swoim pomysłem Polskie Radio?
- Mając już pomysł i materiał demonstracyjny, udałem się do wielu firm fonograficznych. Najszybciej odpowiedziało właśnie Polskie Radio. Trochę czasu zabrały różne procedury, oczekiwanie na wykorzystanie utworów, ale wyszliśmy już na prostą, termin publikacji jest ustalony. Teraz dopinamy ostatnie szczegóły dotyczące patronów medialnych.
Pierwotnie płyta miała się ukazać 31 stycznia. Premiera została przesunięta na późniejszy termin. Dlaczego?
- Radio ma swoje procedury, których musi się trzymać, i to przyczyniło się do tego, że premiera odbędzie się później. Ostateczny termin to 5 marca i mam nadzieję, że album będzie doskonałym prezentem na Dzień Kobiet.
Przygotowany przez pana album skierowany jest tylko do koneserów muzyki jazzowej?
- Muzyka jest dla wszystkich. Każdy powinien tego posłuchać. Jest to płyta jazzowa bazująca na utworach, które wszyscy znają. Piosenki Jacksona to hity światowe. Jest też o tyle łatwiej, że muzyka jazzowa oparta na tych znanych tematach jest bardziej przystępna. Nie chcę w tym momencie zabrnąć w ślepy zaułek, że jazz nie jest przystępny. Trzeba go tylko zrozumieć, posłuchać.
Będzie koncert w Radomiu?
- Będą koncerty w całej Polsce, a trasę planuję rozpocząć w Radomiu z dwóch powodów. Jestem radomianiem i jestem związany urzędem miasta, który patronuje mojej płycie.
Wszystkie utwory wykonane są przez kwintet jazzowy: Piotr Filipowicz (kontrabas i aranżacje), Dominik Rosłon (fortepian), Marcin Ganio (saksofon), Paweł Dobrowolski (perkusja), Przemek Kostrzewa (trąbka).
Album pod roboczym tytułem "Jazz tribute to Michael Jackson" pojawi się w sklepach muzycznych 5 marca. Znajdą się na nim: "Thriller", "Rock with you", "Billie Jean", "Black or white", "Smooth criminal", "Bad", "The way you make me feel", "You are not alone" i "I just can't stop loving you".
Piotr Filipowicz jest absolwentem Studium Jazzu im. Henryka Majewskiego oraz Szkoły Muzycznej w Radomiu. Od 2005 r. jest muzykiem Teatru Muzycznego „Roma”. Kontrabasista, basista, współpracował z takimi muzykami jak Michał Urbaniak, Krzysztof Herdzin, Danuta Błażejczyk, Ewa Błaszczyk czy Olga Bończyk.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć