Deptak dla pieszych, nie dla aut! Nic z tego nie będzie

Magdalena Ciepielak
19.02.2012 , aktualizacja: 19.02.2012 17:45
A A A Drukuj
Deptak dla pieszych, a nie dla aut! Obiecywali to radomianom kilka miesięcy temu przedstawiciele MZDiK. I co? Wydali na ten rok prawie 100 darmowych zezwoleń na wjazd, czyli tylko kilkanaście mniej niż w roku ubiegłym
Patrole straży miejskiej, całodobowy monitoring, a wielu kierowców nadal jeździ deptakiem
Fot. Marcin Kucewicz / Agencja Gazeta
Patrole straży miejskiej, całodobowy monitoring, a wielu kierowców nadal jeździ deptakiem
O to, by deptak służył pieszym, a nie kierowcom, którzy uważają, że muszą podjeżdżać pod same drzwi banków lub sklepów albo skracają sobie drogę, nie bacząc na znaki zakazu wjazdu, "Gazeta" walczy od dawna. Kilka miesięcy temu pisaliśmy, że na deptaku nigdy nie będzie spokojnie, gdyż w majestacie prawa mogą się po nim poruszać samochody nie tylko mieszkańców, ale też wielu instytucji, które zezwolenia dostają za darmo. Wtedy okazało się, że takie dokumenty wydawał wydział infrastruktury urzędu miejskiego, który zlikwidowano na wiosnę ub.r. i jego kompetencje przejął Miejski Zarząd Dróg i Komunikacji. Przedstawiciele zarządu tłumaczyli, że nie mogą zabrać już wydanych zezwoleń, ale bacznie przyjrzą się, kto z nich korzysta. I na pewno na 2012 rok wyda ich mniej. Sprawdziliśmy, czy rzeczywiście tak się stało.

- Zgodnie z zapowiedziami z września ubiegłego roku zweryfikowaliśmy zasadność posiadania bezpłatnych zezwoleń na wjazd na deptak przez poszczególne instytucje. Na rok 2012 wydaliśmy 96 zezwoleń, w roku ubiegłym różne instytucje dysponowały 112 takimi dokumentami - poinformował rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji Dariusz Dębski.

Jak zaznacza, bezpłatne roczne zezwolenia na wjazd na zamkniętą dla ruchu część ulicy Żeromskiego mają między innymi: pojazdy Zakładu Usług Komunalnych. - Korzystają z nich pracownicy zajmujący się utrzymaniem czystości i pielęgnacją zieleni. Podobne zezwolenia wydano także dla części samochodów MZDiK, na deptak mogą na ich podstawie wjechać pracownicy sprawdzający na przykład legalność zajęcia pasa drogowego czy stan nawierzchni - tłumaczy Dębski. Po kilka zezwoleń MZDiK wydał także: straży pożarnej, prokuraturom okręgowej i rejonowej, a także sądom okręgowemu i rejonowemu, Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, Miejskiemu Zarządowi Lokalami, Powiatowemu Inspektoratowi Nadzoru Budowlanego, urzędowi skarbowemu, urzędowi miejskiemu, starostwu powiatowemu, placówce opiekuńczo-wychowawczej Słoneczny Dom oraz pojazdom operacyjnym służb specjalnych. Dębski podkreśla, że to pozwolenia wyłącznie na przejazd i z wyjątkiem ZUK samochody żadnej z tych instytucji nie mają prawa postoju na zamkniętych dla ruchu odcinkach ulicy.

Czy urzędnicy muszą koniecznie jeździć deptakiem? - pytamy w uprzywilejowanych instytucjach. I Urząd Skarbowy w Radomiu ma jedno pozwolenie na wjazd do centrum. - To pozwolenie dla działu egzekucji i jest wykorzystywane tylko i wyłącznie w uzasadnionych przypadkach - mówi Marek Majkuciński z I US.

Starostwo - jak twierdzi rzecznik Marek Oleszczuk - wystąpiło o cztery pozwolenia. Dwa mają gońcy. Oleszczuk przekonuje, że na Żeromskiego mieszka wielu interesantów, którym starostwo wysyła korespondencję, przeważnie z wydziałów komunikacji, geodezji i budownictwa. - To kilkadziesiąt pism dziennie, terminowych, więc trudno, żeby gońcy objeżdżali miasto - słyszymy. Dwa kolejne pozwolenia mają starosta i wicestarosta. - Ale korzystają z nich wyłącznie, gdy jadą na uroczystości, imprezy, spotkania czy załatwić sprawy w urzędzie miejskim - podkreśla rzecznik starostwa.

Po deptaku może też jeździć skoda prezydenta Radomia, a także samochód dostawczy magistratu, którym dowożony jest np. sprzęt na imprezy organizowane w centrum miasta.

Przypomnijmy, MZDiK podzielił deptak na cztery odcinki po to, by mieszkańcy dojeżdżali do domów najkrótszą drogą, a nie korzystali z zezwoleń na podróżowanie całą Żeromskiego. Zdaniem rzecznika zarządu to było dobre posunięcie, bo - jego zdaniem - kierowcy o wiele rzadziej wjeżdżają teraz na odcinki zamknięte.

Straż miejska też uważa, że na deptaku jest spokojniej. Przynajmniej teraz, zimą. - Na początku, jeszcze jesienią, do zakazu wjazdu nie mogli się przyzwyczaić klienci banków, którzy wcześniej korzystali z przywileju podjeżdżania pod te instytucje. Jeśli ktoś przyjeżdża po sporą gotówkę, to oczywiście ze względów bezpieczeństwa jest to usprawiedliwione, ale często kierowcy tłumaczyli, że podjechali, by skorzystać z bankomatu - słyszymy od rzecznika straży miejskiej Piotra Stępnia.

Stępień przypomina, że za wjazd na zamknięty dla ruchu odcinek ulicy grozi mandat do 500 zł i 5 punktów karnych.

Komentarz. Przykład idzie z góry

Magdalena Ciepielak

Każdy ma jakąś wymówkę. Listy, windykacja, kontrole, spotkania i imprezy - i wszyscy muszą jeździć deptakiem. Ze starostwa do magistratu też, chociaż jakoś trudno sobie wyobrazić, by trasa z Domagalskiego na Kilińskiego prowadziła obok gmachu Corazziego czy fontann. Chyba że starosta, wybierając się do prezydenta, chce przy okazji po drodze zwiedzić trochę Radomia.

Nic by się też nie stało, gdyby prezydent zrezygnował z zezwolenia i poprosił swojego kierowcę, by wybierał okrężną drogę, taką, jaką przebywają codziennie zwykli radomianie. Tak dla dobrego przykładu. Prezydent może jechać dookoła, to inni też powinni. Zwłaszcza że Radom to nie jakaś ogromna aglomeracja.

MZDiK obiecywał, że zamknie furtkę z przywilejami. Okazało się, że wciąż jest uchylona. Na pewno dla zbyt wielu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów