Komentarz. Zmarnowane godziny

Katarzyna Ludwińska
15.03.2010 , aktualizacja: 15.03.2010 17:54
A A A Drukuj
Nie wiem, po co zwołana była poniedziałkowa nadzwyczajna sesja rady miejskiej. Dziewięciu lub dziesięciu radnych wnioskodawców, wszyscy z PiS-u, chcieli, żeby wojewoda z PO wytłumaczył się z opóźnień przy przekazywaniu gruntów pod lotnisko
ZOBACZ TAKŻE


Wygląda na to, że tłumaczenia Jacka Kozłowskiego ich przekonały, bo dyskusji nad tak ważnym tematem właściwie nie było. Spośród reprezentantów PiS-u głos zabrał tylko Mirosław Rejczak, który wypowiada się właściwie w każdej kwestii.

Nie było pytań, wątpliwości. Radni, nie tylko z PiS-u, sprawiali wrażenie znudzonych. A można było załatwić to inaczej. Zamiast ściągać w mało elegancki sposób wojewodę do Radomia, wystarczyło zadzwonić i zapytać - w czym problem, panie wojewodo? O co chodzi z tym terminem instrukcyjnym? I co z tą sankcją? To kiedy ostatecznie podpisujemy akt? Radni nie musieliby wychodzić z pracy, a wojewoda w pośpiechu rezygnować z zaplanowanych spotkań.

Wyszłoby taniej, szybciej. I z pożytkiem dla wszystkich.

Tylko nie byłoby spektaklu politycznego.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos