Lotniskowa afera, czyli kto czego nie dopilnował
11.03.2010
, aktualizacja: 11.03.2010 17:25
Prezydent zarzuca wojewodzie opieszałość, wojewoda odpowiada: winę za to, że jeszcze nie mamy gruntów pod port cywilny, ponosi prezydent. Trwa festiwal wzajemnych oskarżeń i szukania winnych
ZOBACZ TAKŻE
- Wojewoda przekaże miastu grunty pod lotnisko cywilne (09-09-10, 10:43)
- Mamy grunt! Lotnisko cywilne na Sadkowie krok bliżej (18-03-10, 11:59)
- Krok bliżej do lotniska. W Modlinie (20-07-10, 11:20)
- Miasto dostanie grunty pod lotnisko cywilne (15-03-10, 17:54)
- Komentarz. Mogła to załatwić sekretarka (11-03-10, 19:00)
- Jestem tym zażenowany. Całe to zamieszanie nie służy sprawie - mówi Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki. Tak komentuje informacje o konferencji prasowej zorganizowanej w radomskim magistracie. Prezydent Radomia Andrzej Kosztowniak poinformował na niej dziennikarzy, że przez przeciąganie sprawy przez urzędników wojewody minął termin 60 dni, jaki ustawa wyznaczała na podpisanie z wojewodą aktu notarialnego dotyczącego przekazania gruntów pod lotnisko cywilne. A chodzi o 22,5 hektara, kluczowe dla przedsięwzięcia. To na tych terenach miałyby się znaleźć m.in. terminal do obsługi pasażerów, wieża kontroli ruchu, strażnica dla służb ratowniczo-gaśniczych, płyta postojowa dla samolotów, a także parkingi samochodowe.
- 30 listopada została wydana decyzja o wygaszeniu trwałego zarządu nad tymi terenami. Uprawomocniła się 23 grudnia i od tego dnia liczymy czas, jaki wojewoda miał na dokończenie procedury i zawarcie z nami aktu notarialnego. Mimo wielu monitów, pism, telefonów, aktu nie zawarto. Termin minął, więc zgodnie z ustawą teraz w gestii ministra obrony narodowej jest to, co dalej będzie z tymi terenami - mówi Kosztowniak i pokazuje całą korespondencję z urzędem wojewódzkim. - Cała ta sprawa ma negatywny wpływ na spółkę lotniczą i na samo przedsięwzięcie. Liczymy, że pan wojewoda odniesie się do sprawy w sposób właściwy i do przekazania terenów jednak dojdzie. Czekamy na to od trzech lat - mówi prezydent.
- Pan prezydent wydał decyzję 30 listopada, ale nie poinformował mnie o tym fakcie. Dowiedziałem się o niej dopiero 19 stycznia. Dlaczego tak się stało, nie umiem wyjaśnić, przecież jestem stroną w tej sprawie: decyzja prezydenta nakłada na mnie pewne obowiązki wynikające z ustawy, na mocy której przekazywane są grunty. W zasadzie miałbym podstawy, aby zaskarżyć decyzję jako wadliwą prawnie, ale tego nie zrobię - odpowiada Kozłowski. Dodaje, że zgodnie z interpretacją prawników urzędu wojewódzkiego, 60-dniowy termin na zawarcie aktu notarialnego należy liczyć od momentu prawidłowego powiadomienia, czyli w tym wypadku od 19 stycznia. Podobną interpretację usłyszał w biurze legislacyjnym Sejmu poseł Radosław Witkowski, który zwrócił się do sejmowych prawników.
- Zgodnie z tym termin jeszcze nie upłynął i wciąż mamy czas na dopracowanie treści aktu notarialnego i wreszcie na podpisanie tego dokumentu - mówi wojewoda. Zdradza, że chwilę po konferencji w urzędzie miejskim rozmawiał telefonicznie z prezydentem miasta.
- Zapewniłem pana prezydenta o mojej współpracy, umówiliśmy się, że będziemy nadal pracować nad sprawą. W przyszłym tygodniu, mam nadzieję, uściśniemy sobie dłonie tuż po złożeniu podpisu pod aktem notarialnym - informuje wojewoda.
- 30 listopada została wydana decyzja o wygaszeniu trwałego zarządu nad tymi terenami. Uprawomocniła się 23 grudnia i od tego dnia liczymy czas, jaki wojewoda miał na dokończenie procedury i zawarcie z nami aktu notarialnego. Mimo wielu monitów, pism, telefonów, aktu nie zawarto. Termin minął, więc zgodnie z ustawą teraz w gestii ministra obrony narodowej jest to, co dalej będzie z tymi terenami - mówi Kosztowniak i pokazuje całą korespondencję z urzędem wojewódzkim. - Cała ta sprawa ma negatywny wpływ na spółkę lotniczą i na samo przedsięwzięcie. Liczymy, że pan wojewoda odniesie się do sprawy w sposób właściwy i do przekazania terenów jednak dojdzie. Czekamy na to od trzech lat - mówi prezydent.
- Pan prezydent wydał decyzję 30 listopada, ale nie poinformował mnie o tym fakcie. Dowiedziałem się o niej dopiero 19 stycznia. Dlaczego tak się stało, nie umiem wyjaśnić, przecież jestem stroną w tej sprawie: decyzja prezydenta nakłada na mnie pewne obowiązki wynikające z ustawy, na mocy której przekazywane są grunty. W zasadzie miałbym podstawy, aby zaskarżyć decyzję jako wadliwą prawnie, ale tego nie zrobię - odpowiada Kozłowski. Dodaje, że zgodnie z interpretacją prawników urzędu wojewódzkiego, 60-dniowy termin na zawarcie aktu notarialnego należy liczyć od momentu prawidłowego powiadomienia, czyli w tym wypadku od 19 stycznia. Podobną interpretację usłyszał w biurze legislacyjnym Sejmu poseł Radosław Witkowski, który zwrócił się do sejmowych prawników.
- Zgodnie z tym termin jeszcze nie upłynął i wciąż mamy czas na dopracowanie treści aktu notarialnego i wreszcie na podpisanie tego dokumentu - mówi wojewoda. Zdradza, że chwilę po konferencji w urzędzie miejskim rozmawiał telefonicznie z prezydentem miasta.
- Zapewniłem pana prezydenta o mojej współpracy, umówiliśmy się, że będziemy nadal pracować nad sprawą. W przyszłym tygodniu, mam nadzieję, uściśniemy sobie dłonie tuż po złożeniu podpisu pod aktem notarialnym - informuje wojewoda.
- 15 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




