Czy weźmiemy gigantyczną pożyczkę z EBI?
2009-11-06
, aktualizacja: 06.11.2009 10:03
Radom stara się o gigantyczną pożyczkę w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Według naszych informacji może chodzić nawet o około 200 mln zł na inwestycje, które miasto chce zrealizować do 2013 roku. Pieniądze mielibyśmy zaś oddawać przez ponad 20 lat

Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta
Remont ul. 1905 Roku - jedna z większych radomskiech inwestycji drogowych. W Wieloletnim Planie Inwestycyjnym do 20013 roku radni zapisali także m.in. budowę obwodnicy południowej, trasy N-S, przebudowę ulic Wojska Polskiego i Żólkiewskiego, Kieleckiej do południowej granicy miasta czy wiaduktu na Żeromskiego, a na to potrzeba setek milionów złotych
ZOBACZ TAKŻE
- Relacja z sesji rady miejskiej [NA ŻYWO]! (29-03-10, 10:08)
- Ukwiecone ulice cieszą oko, ale i kosztują (20-11-09, 19:00)
Wiemy, że przedstawiciele EBI byli już w ub. tygodniu w Radomiu i przez dwa dni sprawdzali w magistracie dokumenty. Jednak informacje o planowanym kredycie są poufne. W biurze prasowym magistratu na pytanie, czy i ile chcemy pożyczyć od EBI, słyszymy wymijającą odpowiedź: - O tego typu działaniach zawsze jako pierwsi dowiadują się radni.
Pytamy więc radnych. Ci z opozycji o niczym nie wiedzą.
- Nie znamy nawet założeń przyszłorocznego budżetu, a projekt ma być gotowy za niespełna dwa tygodnie. W ubiegłym roku o tej porze prezydent pytał o opinie, nasze postulaty. W tym roku żadnych rozmów nie ma - mówi radny Wiesław Wędzonka (PO).
Zaskoczony jest też Bohdan Karaś (SLD - Porozumienie Lewicy).
- Nic o takich planach nie wiedziałem - mówi. - Polityką finansową miasta kieruje prezydent, ale radni też powinni się do tego odnieść. Samą pożyczkę trudno mi w tej chwili oceniać. Nie wiem, na co pieniądze mają być przeznaczone, na jakich warunkach je pożyczymy ani dlaczego wszystko jest przygotowywane w takiej ciszy.
Nic o planach prezydenta nie wie też Mariusz Fogiel z Radomian Razem. - Dowiaduję się od was. Czy poprzemy? Wszystko zależy od tego, jak będzie oprocentowana pożyczka, na co zostanie przeznaczona i jakie miałyby być warunki spłaty. Trzeba to dobrze przemyśleć, bo jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach - mówi. - Jeśli pieniądze miałyby być przeznaczone na konkretne duże inwestycje, na które dostaliśmy pieniądze z Unii, to może warto byłoby się zastanowić. Ale jeśli na takie jak remonty niektórych ulic, które polegają na położeniu nowej nawierzchni i zwężeniu jezdni, to trzeba powiedzieć nie. 200 mln to duża suma, trzeba taką pożyczkę bardzo dobrze uzasadnić, żebyśmy mogli ją poprzeć - dodaje.
A opcja rządząca? Oficjalnie też jest zaskoczona naszymi informacjami. Dariusz Wójcik, przewodniczący rady miejskiej, przewodniczący klubu radnych PiS-u i szef partii w mieście, twierdzi, że nic nie wie o zamierzeniach magistratu co do zaciągania kolejnego kredytu i to tak dużego.
Gdy dzwonimy do Wójcika drugi raz, już po jego rozmowie z zastępcą skarbnika miasta, przewodniczący już nie jest taki stanowczy. Stwierdza, że to dopiero przymiarki do budżetu, tłumaczy, że to na razie "takie rozmowy wstępne". Zdaniem Wójcika jeśli kredyt będziemy chcieli wziąć, to projekt uchwały pójdzie na sesję rady miasta. Zaznacza, że na pewno nie na tę najbliższą, listopadową.
Podobnie szef komisji budżetowej Mirosław Rejczak (PiS). Na początku zastrzega, że o kredycie nic nie wie, ale potem przyznaje, że jakieś rozmowy trwają. I tłumaczy, dlaczego kredyt jest nam potrzebny. - Wygraliśmy konkursy na dofinansowanie różnych inwestycji, a nie dostajemy pieniędzy unijnych - mówi Rejczak.
Przypomnijmy, deficyt budżetowy Radomia wynosi po ostatnich poprawkach ok. 189 mln zł. By go częściowo pokryć, miasto zleciło emisję obligacji komunalnych. We wrześniu wyemitowaliśmy obligacje na kwotę 90 mln zł, teraz jest ogłoszony przetarg na kolejne 70 mln zł. Jeszcze przed emisją obligacji dług miasta wynosił ok. 100 mln zł, teraz należy doliczyć 160 mln zł. Przeciwko zadłużaniu miasta była cała opozycja (głosowało 12 osób). Radni obawiali się, że w kolejnych latach nie będzie sobie można pozwolić na większe inwestycje, bo przyjdzie nam spłacać ogromne raty kredytowe. Powoływali się na prognozy skarbniczki miasta, według których zadłużenie Radomia w 2011 r. ma sięgnąć 331 mln zł, w 2013 - 369 mln, a w 2015 już 458 mln zł. Wtedy też wskaźnik zadłużenia (suma jaką będziemy musieli spłacić w tym roku do dochodów) wyniesie 14,8 proc., a więc niebezpiecznie zbliży się do maksymalnego, który jest ustalony na 15 proc.
O planowany kredyt nie mogliśmy zapytać prezydenta Andrzeja Kosztowniaka, który jest w Izraelu.
Co to jest EBI
Europejski Bank Inwestycyjny powstał w 1958 roku na mocy Traktatu Rzymskiego jako bank Unii Europejskiej. Zajmuje się udzielaniem długoterminowych pożyczek dla sektora publicznego i prywatnego na projekty europejskie.
Jako że EBI jest bankiem o charakterze niezarobkowym, warunki udzielania pożyczek są równie korzystne. Nie udziela jednak pożyczek przekraczających 50 proc. całkowitego kosztu danego projektu.
Projekty, w które inwestuje bank, są starannie wybierane na podstawie następujących kryteriów: muszą przyczyniać się do realizacji celów UE, muszą być rozsądne z punktu widzenia ekonomicznego, finansowego i technicznego oraz bezpieczne dla środowiska, powinny przyciągać fundusze z innych źródeł.
źródło: www.europa.eu
Pytamy więc radnych. Ci z opozycji o niczym nie wiedzą.
- Nie znamy nawet założeń przyszłorocznego budżetu, a projekt ma być gotowy za niespełna dwa tygodnie. W ubiegłym roku o tej porze prezydent pytał o opinie, nasze postulaty. W tym roku żadnych rozmów nie ma - mówi radny Wiesław Wędzonka (PO).
Zaskoczony jest też Bohdan Karaś (SLD - Porozumienie Lewicy).
- Nic o takich planach nie wiedziałem - mówi. - Polityką finansową miasta kieruje prezydent, ale radni też powinni się do tego odnieść. Samą pożyczkę trudno mi w tej chwili oceniać. Nie wiem, na co pieniądze mają być przeznaczone, na jakich warunkach je pożyczymy ani dlaczego wszystko jest przygotowywane w takiej ciszy.
Nic o planach prezydenta nie wie też Mariusz Fogiel z Radomian Razem. - Dowiaduję się od was. Czy poprzemy? Wszystko zależy od tego, jak będzie oprocentowana pożyczka, na co zostanie przeznaczona i jakie miałyby być warunki spłaty. Trzeba to dobrze przemyśleć, bo jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach - mówi. - Jeśli pieniądze miałyby być przeznaczone na konkretne duże inwestycje, na które dostaliśmy pieniądze z Unii, to może warto byłoby się zastanowić. Ale jeśli na takie jak remonty niektórych ulic, które polegają na położeniu nowej nawierzchni i zwężeniu jezdni, to trzeba powiedzieć nie. 200 mln to duża suma, trzeba taką pożyczkę bardzo dobrze uzasadnić, żebyśmy mogli ją poprzeć - dodaje.
A opcja rządząca? Oficjalnie też jest zaskoczona naszymi informacjami. Dariusz Wójcik, przewodniczący rady miejskiej, przewodniczący klubu radnych PiS-u i szef partii w mieście, twierdzi, że nic nie wie o zamierzeniach magistratu co do zaciągania kolejnego kredytu i to tak dużego.
Gdy dzwonimy do Wójcika drugi raz, już po jego rozmowie z zastępcą skarbnika miasta, przewodniczący już nie jest taki stanowczy. Stwierdza, że to dopiero przymiarki do budżetu, tłumaczy, że to na razie "takie rozmowy wstępne". Zdaniem Wójcika jeśli kredyt będziemy chcieli wziąć, to projekt uchwały pójdzie na sesję rady miasta. Zaznacza, że na pewno nie na tę najbliższą, listopadową.
Podobnie szef komisji budżetowej Mirosław Rejczak (PiS). Na początku zastrzega, że o kredycie nic nie wie, ale potem przyznaje, że jakieś rozmowy trwają. I tłumaczy, dlaczego kredyt jest nam potrzebny. - Wygraliśmy konkursy na dofinansowanie różnych inwestycji, a nie dostajemy pieniędzy unijnych - mówi Rejczak.
Przypomnijmy, deficyt budżetowy Radomia wynosi po ostatnich poprawkach ok. 189 mln zł. By go częściowo pokryć, miasto zleciło emisję obligacji komunalnych. We wrześniu wyemitowaliśmy obligacje na kwotę 90 mln zł, teraz jest ogłoszony przetarg na kolejne 70 mln zł. Jeszcze przed emisją obligacji dług miasta wynosił ok. 100 mln zł, teraz należy doliczyć 160 mln zł. Przeciwko zadłużaniu miasta była cała opozycja (głosowało 12 osób). Radni obawiali się, że w kolejnych latach nie będzie sobie można pozwolić na większe inwestycje, bo przyjdzie nam spłacać ogromne raty kredytowe. Powoływali się na prognozy skarbniczki miasta, według których zadłużenie Radomia w 2011 r. ma sięgnąć 331 mln zł, w 2013 - 369 mln, a w 2015 już 458 mln zł. Wtedy też wskaźnik zadłużenia (suma jaką będziemy musieli spłacić w tym roku do dochodów) wyniesie 14,8 proc., a więc niebezpiecznie zbliży się do maksymalnego, który jest ustalony na 15 proc.
O planowany kredyt nie mogliśmy zapytać prezydenta Andrzeja Kosztowniaka, który jest w Izraelu.
Co to jest EBI
Europejski Bank Inwestycyjny powstał w 1958 roku na mocy Traktatu Rzymskiego jako bank Unii Europejskiej. Zajmuje się udzielaniem długoterminowych pożyczek dla sektora publicznego i prywatnego na projekty europejskie.
Jako że EBI jest bankiem o charakterze niezarobkowym, warunki udzielania pożyczek są równie korzystne. Nie udziela jednak pożyczek przekraczających 50 proc. całkowitego kosztu danego projektu.
Projekty, w które inwestuje bank, są starannie wybierane na podstawie następujących kryteriów: muszą przyczyniać się do realizacji celów UE, muszą być rozsądne z punktu widzenia ekonomicznego, finansowego i technicznego oraz bezpieczne dla środowiska, powinny przyciągać fundusze z innych źródeł.
źródło: www.europa.eu
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Oszczędności, mieszkania, auta. Co mają ...
- Noc Muzeów. Sprawdź gdzie warto się wybrać
- NFZ: nocą chore dziecko i neurolog może zbadać
- Małe i duże kariery ludzi z Radomia [ZDJĘCIA]
- Dworzec PKP. Ostatnie prace kosmetyczne i ...
- Najważniejsze wydarzenia mijającego ...
- Radom na demotywatorach, czyli jak się ...



