Po interwencji ekologów wstrzymano prace na Michałowie

Małgorzata Rusek
13.08.2012 , aktualizacja: 13.08.2012 19:02
A A A Drukuj
Ekolodzy od lat zabiegali, by oczko wodne objąć ochroną. Bez skutku. Mają wciąż nadzieję, że da się go uratować

Ekolodzy od lat zabiegali, by oczko wodne objąć ochroną. Bez skutku. Mają wciąż nadzieję, że da się go uratować (Fot. Marcin Kucewicz / Agencja Gazeta)

Czy śledczy zajmą się zasypanym oczkiem wodnym na Michałowie? Policja po zgłoszeniu Straży Ochrony Zwierząt o łamaniu prawa przez właściciela terenu przesłała do prokuratury dokumentację sprawy. Według magistratu w okresie lęgowym nie powinny tam być wykonywane żadne prace
Sprawa dotyczy wydarzeń z końca maja tego roku. Prywatny inwestor rozpoczął prace przy przebudowie zbiornika wodnego w pobliżu wybudowanych bloków na Michałowie. Rozpoczął je od zasypywania. Problem w tym - o czym alarmowali i mieszkańcy, i przyrodnicy - że był to okres lęgowy ptaków. Tymczasem nad brzeg oczka nadjechały maszyny. W efekcie wypłoszyły gniazdujące ptaki, a ziemia przysypała inne zwierzęta, które żyły w oczku.

Po interwencji ekologów straż miejska wstrzymała prace przy przebudowie zbiornika.

Siedlisko dla ptaków

Z informacji przekazywanych przez magistrat wynika, że inwestor w 2008 r. uzyskał zgodę na budowę bloków wielorodzinnych oraz przebudowę oczka wodnego.

- W pozwoleniu wodnoprawnym zaznaczono, że inwestor może uregulować brzegi zbiornika, zmniejszając jego powierzchnię z nieco ponad 2 tys. m kw. do 1,7 tys. m kw. Zbiornik docelowo nie może być mniejszy niż 1,7 tys. m kw. - informuje Grażyna Krugły, dyrektorka wydziału ochrony środowiska i rolnictwa urzędu. Co istotne, w pozwoleniu znalazł się zapis, że nie można prowadzić żadnych prac o inwazyjnym charakterze między marcem a październikiem, czyli w okresie lęgowym zwierząt.

Bo jak zaobserwowali przyrodnicy, oczko na Michałowie stało się siedliskiem dla kilka gatunków ptaków, takich jak perkoz czy kokoszka. To zwierzęta będące pod ochroną. Są też gatunki łowne, np. kaczka krzyżówka. Poza tym żyje tu siedem gatunków płazów, między innymi ropucha zielona, szara, żaba trawna czy traszka zwyczajna. Według ekologów inwestor złamał przepisy Ustawy o ochronie przyrody oraz Ustawy o ochronie zwierząt.

Czy oczko da się uratować?

Magistrat zawiadomił o pracach niezgodnych z pozwoleniem regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Sprawą zajęła się też policja, która po przeprowadzeniu postępowania kilka dni temu przekazała dokumentację prokuraturze.

Ekolodzy wciąż mają nadzieję, że oczko da się uratować, a tym samym żyjące tam zwierzęta.

Przypomnijmy, oczko położone jest na terenie, który pierwotnie należał do spółdzielni mieszkaniowej Michałów. Ta jednak chciała się pozbyć zbędnej działki. Wydział ochrony środowiska i rolnictwa urzędu miejskiego uważał, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jeżeli oczko stanie się własnością gminy. Zwłaszcza że jego brzegi porastała chroniona prawem roślina - kosaciec syberyjski. Ekolodzy, którzy od lat zabiegali o objęcie oczka ochroną, złożyli w 2006 r. do rady miejskiej wniosek o uznanie go za użytek ekologiczny. Pełną dokumentację, także zdjęciową, dostarczyli do magistratu, dokumentując także istnienie chronionej rośliny. Jednak ówczesny prezydent miasta Zdzisław Marcinkowski nie zgodził się na odkupienie zbiornika od spółdzielni. Oczko i otaczający je teren trafiły w ręce warszawskiej firmy, która wybudowała wokół bloki w 2009 r.

Gdy inwestor starał się o zgodę na zmniejszenie powierzchni zbiornika, dostał od urzędników warunek: pozwolenie będzie, jeżeli inwestor w Ministerstwie Środowiska wyjaśni kwestię chronionego kosaćca syberyjskiego. Inwestor wystąpił więc do ministerstwa z wnioskiem o zgodę na przeniesienie rośliny do Ogrodu Botanicznego w Warszawie. Resort wszczął postępowanie, po czym otrzymał opinię złożoną przez pracownika ogrodu botanicznego, który w czasie wizji lokalnej w Radomiu stwierdził, że... kosaćca syberyjskiego przy oczku na Michałowie nie ma. Roślina zniknęła i problem się rozwiązał. Urząd po otrzymaniu opinii musiał odwiesić postępowanie o wydanie pozwolenia wodnoprawnego na przebudowę oczka na Michałowie, tego samego, które teraz dało podstawy inwestorowi do prowadzenia prac wokół zbiornika.

Wysłaliśmy wczoraj do inwestora pytania e-mailem. Chcieliśmy wiedzieć m.in., dlaczego na zasypywanie oczka wybrano koniec czerwca, czy wiedział, że wokół oczka znajdują się gniazda ptaków. Pytaliśmy też, jakie były obostrzenia w pozwoleniu wodnoprawnym. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

ZOBACZ TAKŻE
  • 32
  • Po interwencji ekologów wstrzymano prace na Mic... martica 14.08.12, 09:49

    Nie bedzie oczka, nie bedzie komarow...Ekoterroryzm kwitnie. Blisko mojego bloku jest takie syfiarskie oczko wodne - komarow zatrzesienie, bloto masakryczne. Szkoda ze nikt nie wpadl na taki»

Instytut Badań Edukacyjnych zaprasza na konferencję

Zapraszamy przedstawicieli urzędów pracy, uczelni wyższych, instytucji edukacyjnych, specjalistów ds. szkoleń i rynku pracy.