Opinia. W Jedlni Letnisku bulwar mały, ale przyjazny
03.07.2012
, aktualizacja: 03.07.2012 18:30
Deptak w Jedlni (Fot. Katarzyna Ludwińska)
Jak się buduje bulwary i... społeczeństwo obywatelskie? Radom powinien się tego uczyć od pobliskiej Jedlni Letnisko - pisze Katarzyna Ludwińska
ZOBACZ TAKŻE
- List. W sprawie bulwarów z całej mocy protestuję! (09-07-12, 17:07)
- Felieton. Co jeszcze zrobisz, PO, by ukarać nas za PiS? (06-07-12, 18:00)
- Dzierzkowska i Nowogrodzka. Najtańsza oferta 2,5 mln (03-07-12, 14:46)
- Wirtualna podróż obwodnicą południową [WIZUALIZACJA] (03-07-12, 13:59)
- Wodne szaleństwo nad zalewem w Domaniowie [ZDJĘCIA]
Kilkutysięczna gmina na skraju Puszczy Kozienickiej na głowę bije Radom w inwestycjach w infrastrukturę turystyczną i rekreacyjną, która ma służyć i mieszkańcom, i przyjezdnym. Ul. Nadrzeczną, która ciągnie się wzdłuż zalewu od tamy do mostu na Pacynce i pełni teraz rolę bulwaru, przebudowano w ciągu zaledwie kilku miesięcy, nie zapominając przy tym o konsultacjach z mieszkańcami. U nas nikt nikogo o bulwary nad Mleczną nie pytał. Władza sama wie lepiej, jakie mają być.
W urzędzie gminy Jedlnia Letnisko nikt nie wpadł na pomysł, by w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca do odpoczynku budować betonową autostradę, jak to ma być u nas. Bulwar ma tam 1400 m długości i zaledwie cztery metry szerokości. Z moich niedzielnych obserwacji wynika, że to wystarczy, by zgodnie mogli korzystać z niego piesi, rowerzyści i rolkarze. Do kolizji nie dochodziło nawet w niedzielę wczesnym popołudniem, gdy nad zalewem było naprawdę dużo ludzi. Może dlatego, że większość użytkowników stosuje się do piktogramów wyrysowanych na nawierzchni. Dwumetrowy pas bliżej zalewu jest dla rowerzystów i rolkarzy, drugi - o identycznej szerokości - dla pieszych. Przez ponad godzinę jeździłam tam na rolkach i nie zauważyłam nikogo, kto rozpędzałby się do niebezpiecznej prędkości czy wjeżdżał pomiędzy pieszych.
Na bulwarze w Jedlni Letnisku, w odróżnieniu od tego, co planuje się w Radomiu nad Mleczną , niemal całkowicie wyeliminowano przelotowy ruch aut. Urzędnicy zdecydowali, że ze względu na bezpieczeństwo osób wypoczywających nad zalewem ul. Nadrzeczną mogą jeździć tylko właściciele położonych przy niej działek, do których nie ma innej drogi dojazdu. Każdy z nich musiał wystąpić do urzędu gminy o przepustkę. Wolno mu się poruszać tylko od bramy własnej posesji do najbliższej prostopadłej drogi.
Mieszkańcy Jedlni - pytałam o to kilku - są nową ul. Nadrzeczną zachwyceni. Podoba im się też to, że o pewnych kwestiach mogli decydować na równi z urzędnikami. Kolor nawierzchni wybrali w internetowym głosowaniu.
Deptak w Jedlni ma oczywiście drobne mankamenty. Starszym spacerowiczom z pewnością przydałyby się ławeczki, na których mogliby przysiąść i chwilę odpocząć. Przy natłoku turystów może brakować koszy na śmieci, choć w minioną niedzielę, mimo dzikich tłumów wypoczywających, nawet po południu asfalt był czysty. Bulwar jest też nieoświetlony. To można oczywiście zmienić, ławeczki i kosze dostawić, zainstalować lampy.
Megalomani pewnie zaraz sprowadzą mnie na ziemię. Powiedzą, że taka ścieżka dobra jest w wiejskiej gminie, a blisko ćwierćmilionowe miasto zasługuje na większe bulwary. Ale to do Jedlni Letnisko w każdy upalny weekend wakacji ściągają tysiące mieszkańców okolicznych miejscowości, głównie z Radomia, spragnionych wypoczynku. Czy zamieniliby tamtejszy zalew na bulwary nad Mleczną? Czy posadziliby dziecko na kocyku, rozstawili leżaki i szperali w koszu piknikowym w poszukiwaniu smakołyków kilka metrów od szerokiej jezdni, wśród samochodowych spalin?
Ja znam odpowiedzi na te pytania. Czy znają je też radomscy włodarze, którzy chcą nam zabetonować brzegi Mlecznej?
Czekamy na opinie, piszcie: listy@radom.agora.pl, wpisujcie się na forum na radom.gazeta.pl
W urzędzie gminy Jedlnia Letnisko nikt nie wpadł na pomysł, by w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca do odpoczynku budować betonową autostradę, jak to ma być u nas. Bulwar ma tam 1400 m długości i zaledwie cztery metry szerokości. Z moich niedzielnych obserwacji wynika, że to wystarczy, by zgodnie mogli korzystać z niego piesi, rowerzyści i rolkarze. Do kolizji nie dochodziło nawet w niedzielę wczesnym popołudniem, gdy nad zalewem było naprawdę dużo ludzi. Może dlatego, że większość użytkowników stosuje się do piktogramów wyrysowanych na nawierzchni. Dwumetrowy pas bliżej zalewu jest dla rowerzystów i rolkarzy, drugi - o identycznej szerokości - dla pieszych. Przez ponad godzinę jeździłam tam na rolkach i nie zauważyłam nikogo, kto rozpędzałby się do niebezpiecznej prędkości czy wjeżdżał pomiędzy pieszych.
Na bulwarze w Jedlni Letnisku, w odróżnieniu od tego, co planuje się w Radomiu nad Mleczną , niemal całkowicie wyeliminowano przelotowy ruch aut. Urzędnicy zdecydowali, że ze względu na bezpieczeństwo osób wypoczywających nad zalewem ul. Nadrzeczną mogą jeździć tylko właściciele położonych przy niej działek, do których nie ma innej drogi dojazdu. Każdy z nich musiał wystąpić do urzędu gminy o przepustkę. Wolno mu się poruszać tylko od bramy własnej posesji do najbliższej prostopadłej drogi.
Mieszkańcy Jedlni - pytałam o to kilku - są nową ul. Nadrzeczną zachwyceni. Podoba im się też to, że o pewnych kwestiach mogli decydować na równi z urzędnikami. Kolor nawierzchni wybrali w internetowym głosowaniu.
Deptak w Jedlni ma oczywiście drobne mankamenty. Starszym spacerowiczom z pewnością przydałyby się ławeczki, na których mogliby przysiąść i chwilę odpocząć. Przy natłoku turystów może brakować koszy na śmieci, choć w minioną niedzielę, mimo dzikich tłumów wypoczywających, nawet po południu asfalt był czysty. Bulwar jest też nieoświetlony. To można oczywiście zmienić, ławeczki i kosze dostawić, zainstalować lampy.
Megalomani pewnie zaraz sprowadzą mnie na ziemię. Powiedzą, że taka ścieżka dobra jest w wiejskiej gminie, a blisko ćwierćmilionowe miasto zasługuje na większe bulwary. Ale to do Jedlni Letnisko w każdy upalny weekend wakacji ściągają tysiące mieszkańców okolicznych miejscowości, głównie z Radomia, spragnionych wypoczynku. Czy zamieniliby tamtejszy zalew na bulwary nad Mleczną? Czy posadziliby dziecko na kocyku, rozstawili leżaki i szperali w koszu piknikowym w poszukiwaniu smakołyków kilka metrów od szerokiej jezdni, wśród samochodowych spalin?
Ja znam odpowiedzi na te pytania. Czy znają je też radomscy włodarze, którzy chcą nam zabetonować brzegi Mlecznej?
List. Bulwary nad Mleczną to kolejna stracona szansa
List. Bulwary nad Mleczą to porażka mieszkańców
Czekamy na opinie, piszcie: listy@radom.agora.pl, wpisujcie się na forum na radom.gazeta.pl

Instytut Badań Edukacyjnych zaprasza na konferencję
Zapraszamy przedstawicieli urzędów pracy, uczelni wyższych, instytucji edukacyjnych, specjalistów ds. szkoleń i rynku pracy.




