Odżywa awantura o pieniądze dla pośredniaka

aj, kmw
16.02.2012 , aktualizacja: 16.02.2012 17:38
A A A Drukuj
Kolejne spięcie na linii miasto - starostwo w sprawie finansowania powiatowego urzędu pracy. Starosta grozi prezydentowi sądem
Oszczędności nie ominą nawet pracowników Wojewódzkiego Urzędu Pracy - redukcja etatów ma przynieść 2,5 mln oszczędności
Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta
Oszczędności nie ominą nawet pracowników Wojewódzkiego Urzędu Pracy - redukcja etatów ma przynieść 2,5 mln oszczędności
W środę o sporze rozmawiano na posiedzeniu klubu PiS w radzie miejskiej. - Były pewne ustalenia, nie mogę ich jednak teraz zdradzić. Prezydent chce najpierw poinformować starostwo. Mogę tylko tyle powiedzieć, że więcej szantażować się nie damy - mówi Dariusz Wójcik, przewodniczący rady miejskiej.

Jakie stanowisko prezydent Andrzej Kosztowniak przekaże staroście Mirosławowi Ślifirczykowi? Zapytaliśmy o to biuro prasowe magistratu. Póki co odpowiedzi nie ma.

Starosta Ślifirczyk stawia natomiast ultimatum: jeżeli miasto do 20 lutego nie podejmie decyzji o przekazaniu 300 tys. zł na prowadzenie powiatowego urzędu pracy, sprawa trafi do sądu.

Jak pisaliśmy, początkowo miasto zarezerwowało dla PUP-u 5 mln zł, potem skorygowano budżet i zapisano w nim dla pośredniaka 5,4 mln zł. Józef Bakuła, dyrektor powiatowego urzędu pracy, twierdzi, że to wciąż za mało. - Domagamy się z budżetu miasta Radomia 5 mln 700 tys. zł - wyliczył Bakuła. Według starostwa miasto powinno finansować 60 proc. kosztów działalności PUP, a starostwo 40 proc.

Zdaniem Ślifirczyka rozmowy o finansowaniu działalności PUP "sprowadziły się do tego, że miasto ma problemy finansowe i nie może dać większej kwoty". - Jakość obsługi bezrobotnych jest rzeczą bardzo istotną, upieramy się więc, by została nam przyznana pełna kwota. Przykro mi, bo ta sytuacja powtarza się co roku, to źle świadczy o współpracy dwóch samorządów. Miasto Radom może na potrzeby własne utworzyć swoją jednostkę - dodaje Ślifirczyk.

Wójcik sądu się nie obawia. - To może będzie dobre rozwiązanie. Dowiemy się, na co PUP wydaje pieniądze. Bo powiat nie rozumie, że miasto musi szukać oszczędności, tylko żąda od nas więcej pieniędzy - twierdzi Wójcik.

O sprawie utworzenia miejskiego urzędu pracy przewodniczący rady miejskiej napisał na swoim blogu: "(...) Najbardziej zasadne jest pytanie: robimy to czy nie? Żądania w sprawie utrzymywania powiatowego urzędu pracy, jakie pod adresem miasta wysuwa starosta radomski, są nie do przyjęcia. Trzeba się zastanowić, czy Radom ma w ogóle jakieś korzyści ze współutrzymywania PUP. To, że należymy pod powiat, nie do końca wydaje się też logiczne".

Już dwa lata temu po awanturze o pieniądze dla PUP miasto groziło, że zrezygnuje ze współfinansowania urzędu i zorganizuje własny. Prezydent powołał już nawet pełnomocnika do jego utworzenia. Z czasem jednak konflikt ucichł, zwłaszcza że po ostatnich wyborach samorządowych PiS wszedł w koalicję z PSL zarówno w Radomiu, jak i powiecie.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów