Adam Kosior: w protokole było dużo tendencyjnych uwag

Anna Jurek
15.02.2012 , aktualizacja: 15.02.2012 17:08
A A A Drukuj
W szpitalu psychiatrycznym w Krychnowicach wprowadzane są zmiany po tym, jak pracownicy Biura Rzecznika Praw Pacjenta skontrolowali placówkę. - Nie jest aż tak źle. Ale zmiany będą - zapewnia Adam Kosior wicedyrektor placówki
Szpital psychiatryczny w Krychnowicach
Fot. Marcin Kucewicz / Agencja Gazeta
Szpital psychiatryczny w Krychnowicach
We wtorek w "Gazecie" umieściliśmy artykuł o kontroli w szpitalu psychiatrycznym w Radomiu. Pracownicy Biura Rzecznika Praw Pacjenta bardzo krytycznie ocenili pracę placówki. Ujawnili szereg nieprawidłowości i podali przykłady łamania praw pacjenta: m.in. prawa do kontaktu z osobą bliską oraz poszanowania godności i intymności. Najwięcej uwag mieli do oddziału dla dzieci i młodzieży. Dyrekcja odpiera większość zarzutów. Jak się tłumaczy?

Anna Jurek: Protokół z kontroli w szpitalu bardzo krytycznie odnosi się do działalności placówki. Był pan zaskoczony wnioskami pracowników Biura Rzecznika Praw Pacjenta?

Adam Kosior, zastępca dyrektora szpitala psychiatrycznego w Radomiu: Tak, byłem zaskoczony. Nie podpisaliśmy tego protokołu, bo nie zgadzamy się z większością zarzutów. Napisaliśmy obszerne wyjaśnienia. Do wszystkich zastrzeżeń się odnieśliśmy. W protokole było bardzo dużo tendencyjnych uwag.

Padały konkretne zarzuty, że jest ograniczony dostęp do toalet, ograniczane są rozmowy telefoniczne, że pacjenci wykonują prace porządkowe na terenie szpitala...

Nie jest do końca tak, jak to przedstawiono w protokole. Owszem, łazienki były zamykane, ale każdy pacjent wiedział, gdzie są klucze. A personel dzięki temu widział, kto wchodzi do łazienki, z kim i czy wychodzi. Zdarzały się samookaleczenia. Tak robiliśmy było ze względów bezpieczeństwa. Telefon był w dyżurce pielęgniarek, żeby nie było sytuacji, że pacjent dzwoni na przykład na straż pożarną. To się, niestety, zdarzało. Co do prac porządkowych, nie widzimy w tym nic złego. Pacjenci nie musieli sprzątać całego szpitala. Jeśli ktoś się nudził i sam się zgłaszał, żeby posprzątać jakieś miejsce, to nikt mu tego nie zabraniał

Nudził się? To co z programami terapeutycznymi?

- Mamy wielu pacjentów w różnym przedziale wiekowym, z różnymi problemami. Są świetlice, zajęcia, konkursy. Na miejscu jest przecież szkoła, pacjenci się uczą. A programy terapii dostosowane są do każdego indywidualnie. Niestety, brakuje nam specjalistów. Już drugi rok szukamy lekarza z drugim stopniem specjalizacji z psychiatrii dziecięcej, bo nie mamy na oddziale żadnego. I wciąż nie możemy go znaleźć. Szpital boryka się z wieloma problemami finansowymi. Nie wszystko wygląda tak, jak byśmy chcieli, ale nie jest aż tak tragicznie.

Ale zaleceń w protokole jest wiele. Wprowadzane są zmiany w szpitalu?

- Tak. Telefon jest na korytarzu, ubikacje są otwarte. Zobaczymy tylko, jak to się skończy. Rozmawialiśmy również z panią ordynator. Też składała wyjaśnienia. Będziemy się starać wprowadzać zmiany, ale nie można tego robić w ciągu jednego dnia. Musimy też wprowadzić je tak, żeby jednocześnie zadbać o bezpieczeństwo pacjentów.

Teraz mamy w szpitalu kontrolę za kontrolą. W Polskę poszła informacja, jak bardzo jest tu źle. A my mamy prawo do obrony. Szpital funkcjonuje od 40 lat i takich uwag jeszcze nie było.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów