Komentarz. O dobro młodzieży czy kartę nauczyciela?

Anna Jurek, Agnieszka Kępka
14.02.2012 , aktualizacja: 14.02.2012 21:42
A A A Drukuj
Jeśli chodzi o pomysły na reorganizację radomskiej oświaty, ten z przekształceniem MDK z placówki oświatowej w instytucję kultury wydawał się jednym z bardziej przemyślanych. Jednak już na początku rozpoczęła się walka o to, by do zmian nie dopuścić. Nawet zanim władze przekazały informacje o swoich pomysłach opinii publicznej.
Nauczyciele i rodzice w żadnej z placówek, które miały dosięgnąć zmiany, nie protestowali tak ostro i - jak się okazało - skutecznie. Wszystko tłumaczono dobrem dzieci: jeśli MDK stanie się instytucją kultury, to jakość zajęć będzie gorsza, w dodatku będzie ich mniej - straszyli nauczyciele i rodzice dzieci uczęszczających tam. W tym kontekście dosyć dziwna była deklaracja ówczesnej szefowej placówki na posiedzeniu speckomisji. Stwierdziła, że od ręki jest w stanie zaoszczędzić 500 tys. zł. W jaki sposób? Ano łącząc grupy. Już wtedy można było mieć wątpliwości, czy w tym proteście chodzi przede wszystkim o dzieci. Bo przecież siła takich placówek m.in. w tym, że zajęcia odbywają się w kameralnych warunkach. Może w tym proteście najważniejsze było to, żeby nic się nie zmieniło w sposobie zatrudniania prowadzących zajęcia?

Jak tylko prezydent wycofał się z pomysłu przekształcenia i wiadomo już było, że Karta nauczyciela w MDK jest niezagrożona, to nagle wszystko ucichło. Ucichło, choć wszyscy mówią, że coś trzeba będzie w funkcjonowaniu placówki zmienić. Nikt tylko nie wie, na czym dokładnie zmiany będą polegać, i można odnieść wrażenie, że teraz nikt już się nie zastanawia, czy będą one korzystne dla młodzieży.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów