Sześciu właścicieli, a jednemu każą płacić podatek

Małgorzata Rusek
14.02.2012 , aktualizacja: 14.02.2012 17:33
A A A Drukuj
Jedna nieruchomość, sześciu skonfliktowanych współwłaścicieli i jedna kwota podatku do zapłacenia. Urząd: może być tak, że jeden uczciwy będzie płacił za resztę
- Podatek od nieruchomości jest zobowiązaniem solidarnym. Brak porozumienia pomiędzy współwłaścicielami oznacza, że mają problem - mówi Joanna Romanowska, kierownik referatu wymiaru podatków od nieruchomości, rolnego i leśnego urzędu miejskiego. A taka historia przydarzyła się 86-letniemu panu Józefowi. W wyniku postępowania spadkowego stał się posiadaczem 3/20 udziału w nieruchomości. Jest jednym z sześciu współwłaścicieli. Nieruchomość położona w Radomiu jest niewielka, stoi na niej dom, w którym mieszka krewna pana Józefa. Oboje pozostają od dłuższego czasu w ostrym konflikcie. A jeszcze teraz urząd miejski przysłał wszystkim współwłaścicielom wymiar podatku od nieruchomości i pojawił się problem, kto ma tę kwotę zapłacić.

- Ja tam nie mieszkam, nie byłem tam już kilkadziesiąt lat, tak naprawdę ta ziemia mnie nie interesuje. W domu, który tam stoi, mieszka krewna, ale ona już zapowiedziała, że nie będzie płacić. Ja bym zapłacił, ale ona się śmieje, że ja nic z tej ziemi nie mam i jeszcze płacę za nią. To może jakoś proporcjonalnie do udziału, ale co będzie, jeśli tylko ja zapłacę? To i tak będzie brakować do całej kwoty i urząd zacznie ze mnie ściągać. Mam niewielką emeryturę, nie chcę kłopotów - mówi pan Józef.

- Przepisy nie regulują, kto ile ma zapłacić. Urzędu więc nie interesują stosunki między współwłaścicielami, ważne, aby podatek był zapłacony: albo przez jedną osobę, albo solidarnie przez wszystkich współwłaścicieli w wyliczonej kwocie. Obojętne, kto zapłaci, byleby zapłacił - mówi Grażyna Iwańska, zastępca dyrektora wydziału budżetu i podatków Urzędu Miejskiego w Radomiu.

Co ma więc począć pan Józef, żeby nie narazić się na egzekucję długu wobec urzędu?

- Można sprawę rozwiązać w ten sposób: powinien policzyć kwotę podatku proporcjonalnie do posiadanego w nieruchomości udziału i ją zapłacić. Jeżeli pozostali współwłaściciele nie zapłacą reszty i urząd zwróci się do pana Józefa o uregulowanie zaległości, to w chwili, gdy udokumentuje wpłatę swojej części, urząd może odstąpić od egzekwowania od niego zaległości i wezwie pozostałych współwłaścicieli - wyjaśnia Iwańska. Niestety, w tym rozwiązaniu jest też "ale".

Gdyby się bowiem okazało, że tylko pan Józef reguluje podatek (nawet w części) i jako jedyny wykazuje źródła dochodu (nawet jeśli jest to skromna emerytura), a pozostali współwłaściciele nie, przez co urząd nie ma możliwości wyegzekwowania od nich zaległości, to wtedy będzie się domagać zapłaty od osoby, która już swoją część zapłaciła, czyli od pana Józefa. Mówiąc wprost, może się zdarzyć, że jeden uczciwy będzie płacił za innych, co - jak wynika z obserwacji urzędu - nie jest wcale rzadkim przypadkiem.

- Niestety. Podatki nie są sprawiedliwe. Podatki są do zapłacenia - mówi Iwańska.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy