Fabryka Łączników: będzie skarga do CBA
12.02.2012
, aktualizacja: 12.02.2012 16:16
Prywatyzacji Fabryki Łączników powinno się przyjrzeć Centralne Biuro Antykorupcyjne - uważa senator Wojciech Skurkiewicz. Zdesperowani pracownicy zakładu o pomoc proszą władze miasta
ZOBACZ TAKŻE
- Fabryka Łączników z nowym syndykiem i szansą na ratunek (21-03-12, 11:48)
- Syndyk zdecydował, że w Łącznikach będzie przestój (17-02-12, 00:00)
- Sąd ogłosił upadłość Fabryki Łączników. Co z załogą? (15-02-12, 15:15)
- Sieć marketów Castorama chce zainwestować w Radomiu (13-02-12, 14:11)
- Witkowski do Wójcika: angażuję się w sprawy Łączników (10-02-12, 16:28)
- Co dalej z Fabryką Łączników? Ludzie nadal bez pensji (09-02-12, 17:55)
- Z Łączników dyrektorka wyjechała pod eskortą policji (06-02-12, 18:06)
- Dramatyczna sytuacja w Fabryce Łączników. Bez pensji (06-02-12, 14:32)
- Dla kogo Łączniki, Techmatrans i PKS? (21-07-10, 17:04)
W piątek przedstawiciele załogi spotkali się z prezydentem Andrzejem Kosztowniakiem. "Jeżeli choć w połowie prawdą jest to, co przekazywali mi mocno załamani sytuacją firmy pracownicy, to powinny całej sytuacji przyjrzeć się odpowiednie służby państwowe. Spółka, która była w dobrej kondycji, w przeciągu roku od przeprowadzonej prywatyzacji, praktycznie przestaje istnieć. Udziały w tej firmie ma skarb państwa. Z pewnością na najbliższym spotkaniu ponad podziałami powinniśmy wspólnie z parlamentarzystami i radnymi poruszyć ten problem. Pracę stracić może ponad 400 pracowników" - napisał na swoim blogu prezydent. Z kolei senator PiS Wojciech Skurkiewicz uważa, że przy prywatyzacji Fabryki mogło dojść do złamania prawa. Chce podczas najbliższego posiedzenia Senatu, za pośrednictwem marszałka, skierować pismo w tej sprawie do szefa CBA Pawła Wojtunika.
Jak już pisaliśmy, 380 pracowników Fabryki znalazło się w dramatycznej sytuacji. Obecny właściciel - spółka Ferro Masz Invest - nie wypłacił im pensji: pracownicy fizyczni nie dostali wynagrodzeń za grudzień i styczeń, umysłowi za styczeń. W fabryce trwa przymusowy przestój (do 17 lutego), są przerwy w dostawie prądu, zaczyna brakować opału. Nikt z zarządu spółki nie chce z załogą rozmawiać. Pojawiły się za to pogłoski, że kupnem Fabryki zainteresowana jest firma z Krakowa. Nabywca uzależnił sfinalizowanie transakcji od spełnienia przez właściciela pewnych warunków.
- Właściciel ma czas na to do poniedziałku. Jeżeli się nie dogadają, to nabywca zrezygnuje. Ale mamy nadzieję, że kupno dojdzie jednak do skutku. Dla nas, pracowników, byłoby to najlepsze rozwiązanie - mówi Marcin Gębczyk, szef komisji zakładowej NSZZ "Solidarność". Związki już wcześniej zawiadomiły prokuraturę o podejrzeniu łamania praw pracowniczych przez właściciela Fabryki. Kontrolę w zakładzie, po skardze pracowników, prowadzi Inspekcja Pracy. Kilka miesięcy temu kontrolę prowadziła Najwyższa Izba Kontroli.
- Sprawdzali m.in. proces prywatyzacji fabryki. Już wtedy kontrolujący mówił, że to się do prokuratury nadaje - zdradza Marcin Gębczyk.
Jak już pisaliśmy, 380 pracowników Fabryki znalazło się w dramatycznej sytuacji. Obecny właściciel - spółka Ferro Masz Invest - nie wypłacił im pensji: pracownicy fizyczni nie dostali wynagrodzeń za grudzień i styczeń, umysłowi za styczeń. W fabryce trwa przymusowy przestój (do 17 lutego), są przerwy w dostawie prądu, zaczyna brakować opału. Nikt z zarządu spółki nie chce z załogą rozmawiać. Pojawiły się za to pogłoski, że kupnem Fabryki zainteresowana jest firma z Krakowa. Nabywca uzależnił sfinalizowanie transakcji od spełnienia przez właściciela pewnych warunków.
- Właściciel ma czas na to do poniedziałku. Jeżeli się nie dogadają, to nabywca zrezygnuje. Ale mamy nadzieję, że kupno dojdzie jednak do skutku. Dla nas, pracowników, byłoby to najlepsze rozwiązanie - mówi Marcin Gębczyk, szef komisji zakładowej NSZZ "Solidarność". Związki już wcześniej zawiadomiły prokuraturę o podejrzeniu łamania praw pracowniczych przez właściciela Fabryki. Kontrolę w zakładzie, po skardze pracowników, prowadzi Inspekcja Pracy. Kilka miesięcy temu kontrolę prowadziła Najwyższa Izba Kontroli.
- Sprawdzali m.in. proces prywatyzacji fabryki. Już wtedy kontrolujący mówił, że to się do prokuratury nadaje - zdradza Marcin Gębczyk.
- 6 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień
- Oszczędności, mieszkania, auta. Co mają ...
- Noc Muzeów. Sprawdź gdzie warto się wybrać
- NFZ: nocą chore dziecko i neurolog może zbadać
- Małe i duże kariery ludzi z Radomia [ZDJĘCIA]
- Dworzec PKP. Ostatnie prace kosmetyczne i ...
- Najważniejsze wydarzenia mijającego ...
- Radom na demotywatorach, czyli jak się ...




