Musiał się zdarzyć pożar, by pomyśleli o ulicy Czarnej
09.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 17:59
Przełom w sprawie ulicy Czarnej. Paradoksalnie mieszkańcom, którzy od wielu lat usilnie walczą o budowę drogi pomógł pożar jednego z domów. Bo strażacy biorący udział w akcji ratowniczej poskarżyli się, że do płonącego budynku nie mogły dojechać wozy gaśnicze
ZOBACZ TAKŻE
- Gigantyczny pożar lasu koło Mniszka. Ogień przy domach (23-03-12, 15:19)
- Ponad setka pożarów traw w jeden dzień. Zginął strażak (18-03-12, 16:19)
- Strażacy uczyli, jak bezpiecznie bawić się na lodzie (15-02-12, 14:14)
- Złodzieje drutu zatrzymani na gorącym uczynku (10-02-12, 09:53)
- O czym piszą inni: dzień chorego i wciąż jeszcze sesja (10-02-12, 09:38)
- Pożar domu przy ul. Czarnej. Dwie kobiety poszkodowane (24-01-12, 08:21)
W czwartek z wojewodą mazowieckim spotkali się przedstawiciele Stowarzyszenia Ulicy Czarnej w Radomiu, PKP i zastępca prezydenta Radomia.
- Wspólnie wypracowano harmonogram działań, które mają doprowadzić do poprawy dojazdu do posesji - informuje Ivetta Biały, rzeczniczka wojewody mazowieckiego.
Przypomnijmy, mieszkańcy od dawna toczą bój o budowę ulicy. Zaczyna się ona nad tunelem w alei Grzecznarowskiego i biegnie wzdłuż torów, mijając po drodze dwa przejazdy kolejowe: przy Młodzianowskiej i Wjazdowej, aby zakończyć się przy Godowskiej. Mieszczą się przy niej firmy, m.in. fabryka farb i lakierów, a także domy prywatne, w których zameldowane są w sumie 92 osoby. Na znacznej długości to tylko rozjeżdżony grunt, który od jesieni do wiosny staje się nieprzejezdny. Nie ma tu oświetlenia ani wodociągu, ani kanalizacji. Problemem są kwestie własnościowe działek: w przypadku części z nich są niewyjaśnione, inne należą do PKP. Mieszkańcy zwrócili się do miasta, bo przecież płacą podatki. Chcą, aby po porozumieniu z PKP w kwestii wydzielenia działek wybudowano im ulicę. Gmina odmówiła. Powód: nie może inwestować na terenie, który do niej nie należy.
Mieszkańcy ulicy szukali pomocy u radnych, parlamentarzystów, na policji, w straży miejskiej, Stowarzyszeniu "Bezpieczne Miasto", wydziale zarządzania kryzysowego urzędu miejskiego, Wodociągach Miejskich, u władz PKP, w urzędach w Warszawie - marszałkowskim i wojewódzkim.
- Pan wojewoda od dawna szukał sposobu, żeby pomóc mieszkańcom - mówi rzeczniczka Jacka Kozłowskiego. Okazało się, że paradoksalnie pomógł im pożar, do którego doszło dwa tygodnie temu. Zapalił się drewniany dom, lekko ranne zostały dwie mieszkające w nim kobiety. Po akcji gaśniczej zastrzeżenia zgłosiła straż pożarna, pisząc o złym dojeździe do domów przy Czarnej (dojazd do ulicy zajął strażakom trzy minuty, przejazd samą ulicą do płonącego domu siedem minut) i braku hydrantów, co utrudniało prowadzenie akcji. Wodę do gaszenia dowożono z miasta.
- Mówimy więc o zagrożeniu dla bezpieczeństwa mieszkańców, a ta kwestia jest w kompetencjach wojewody - wyjaśnia rzeczniczka. Stąd spotkanie w delegaturze urzędu wojewódzkiego.
Co się teraz wydarzy? U wojewody od dawna czekają wnioski PKP o: uregulowanie stanu prawnego na rzecz skarbu państwa oraz uwłaszczenie terenu wzdłuż torów. Wojewoda deklaruje, że wniosek o uregulowanie rozpatrzy w lutym. W międzyczasie gmina Radom porozumie się z PKP w sprawie projektu podziału dwóch działek i wydzielenia terenu pod ul. Czarną. Na początku kwietnia projekt podziału złoży w PKP i u wojewody mazowieckiego, następnie do końca kwietnia PKP skoryguje, zgodnie z projektem podziału, wniosek o użytkowanie wieczyste. Wojewoda wyda decyzję uwłaszczającą PKP zgodnie z nowym wnioskiem. Prezydent wystąpi o zgodę na przekazanie działki, która pozostanie po uwłaszczeniu się PKP, na cel publiczny. Wojewoda do połowy lipca wyda zgodę na darowiznę na rzecz miasta. I ostatni punkt uzgodnień: do końca III kwartału br. "prezydent zapewni przejezdność drogi dla służb ratowniczych i uzgodni miejsce czerpania wody przez straż pożarną".
- Jest szansa dla Czarnej. Mamy nadzieję, że to, co zostało uzgodnione, się urzeczywistni. Nawet jeśli zdarzą się przesunięcia w terminach, ważne, że rozwiązanie problemu mieszkańców jest możliwe. Miasto będzie mogło przeprowadzić prace na ul. Czarnej, bo teren będzie już wtedy własnością gminy - mówi Ivetta Biały.
- Wspólnie wypracowano harmonogram działań, które mają doprowadzić do poprawy dojazdu do posesji - informuje Ivetta Biały, rzeczniczka wojewody mazowieckiego.
Przypomnijmy, mieszkańcy od dawna toczą bój o budowę ulicy. Zaczyna się ona nad tunelem w alei Grzecznarowskiego i biegnie wzdłuż torów, mijając po drodze dwa przejazdy kolejowe: przy Młodzianowskiej i Wjazdowej, aby zakończyć się przy Godowskiej. Mieszczą się przy niej firmy, m.in. fabryka farb i lakierów, a także domy prywatne, w których zameldowane są w sumie 92 osoby. Na znacznej długości to tylko rozjeżdżony grunt, który od jesieni do wiosny staje się nieprzejezdny. Nie ma tu oświetlenia ani wodociągu, ani kanalizacji. Problemem są kwestie własnościowe działek: w przypadku części z nich są niewyjaśnione, inne należą do PKP. Mieszkańcy zwrócili się do miasta, bo przecież płacą podatki. Chcą, aby po porozumieniu z PKP w kwestii wydzielenia działek wybudowano im ulicę. Gmina odmówiła. Powód: nie może inwestować na terenie, który do niej nie należy.
Mieszkańcy ulicy szukali pomocy u radnych, parlamentarzystów, na policji, w straży miejskiej, Stowarzyszeniu "Bezpieczne Miasto", wydziale zarządzania kryzysowego urzędu miejskiego, Wodociągach Miejskich, u władz PKP, w urzędach w Warszawie - marszałkowskim i wojewódzkim.
- Pan wojewoda od dawna szukał sposobu, żeby pomóc mieszkańcom - mówi rzeczniczka Jacka Kozłowskiego. Okazało się, że paradoksalnie pomógł im pożar, do którego doszło dwa tygodnie temu. Zapalił się drewniany dom, lekko ranne zostały dwie mieszkające w nim kobiety. Po akcji gaśniczej zastrzeżenia zgłosiła straż pożarna, pisząc o złym dojeździe do domów przy Czarnej (dojazd do ulicy zajął strażakom trzy minuty, przejazd samą ulicą do płonącego domu siedem minut) i braku hydrantów, co utrudniało prowadzenie akcji. Wodę do gaszenia dowożono z miasta.
- Mówimy więc o zagrożeniu dla bezpieczeństwa mieszkańców, a ta kwestia jest w kompetencjach wojewody - wyjaśnia rzeczniczka. Stąd spotkanie w delegaturze urzędu wojewódzkiego.
Co się teraz wydarzy? U wojewody od dawna czekają wnioski PKP o: uregulowanie stanu prawnego na rzecz skarbu państwa oraz uwłaszczenie terenu wzdłuż torów. Wojewoda deklaruje, że wniosek o uregulowanie rozpatrzy w lutym. W międzyczasie gmina Radom porozumie się z PKP w sprawie projektu podziału dwóch działek i wydzielenia terenu pod ul. Czarną. Na początku kwietnia projekt podziału złoży w PKP i u wojewody mazowieckiego, następnie do końca kwietnia PKP skoryguje, zgodnie z projektem podziału, wniosek o użytkowanie wieczyste. Wojewoda wyda decyzję uwłaszczającą PKP zgodnie z nowym wnioskiem. Prezydent wystąpi o zgodę na przekazanie działki, która pozostanie po uwłaszczeniu się PKP, na cel publiczny. Wojewoda do połowy lipca wyda zgodę na darowiznę na rzecz miasta. I ostatni punkt uzgodnień: do końca III kwartału br. "prezydent zapewni przejezdność drogi dla służb ratowniczych i uzgodni miejsce czerpania wody przez straż pożarną".
- Jest szansa dla Czarnej. Mamy nadzieję, że to, co zostało uzgodnione, się urzeczywistni. Nawet jeśli zdarzą się przesunięcia w terminach, ważne, że rozwiązanie problemu mieszkańców jest możliwe. Miasto będzie mogło przeprowadzić prace na ul. Czarnej, bo teren będzie już wtedy własnością gminy - mówi Ivetta Biały.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Oszczędności, mieszkania, auta. Co mają ...
- Noc Muzeów. Sprawdź gdzie warto się wybrać
- NFZ: nocą chore dziecko i neurolog może zbadać
- Małe i duże kariery ludzi z Radomia [ZDJĘCIA]
- Dworzec PKP. Ostatnie prace kosmetyczne i ...
- Najważniejsze wydarzenia mijającego ...
- Radom na demotywatorach, czyli jak się ...




więcej zdjęć