Co dalej z Fabryką Łączników? Ludzie nadal bez pensji
09.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 17:55
Nadal niepewna sytuacja 380 pracowników Fabryki Łączników. Związki zawodowe: nie doszło do porozumienia pomiędzy obecnym właścicielem a potencjalnym nabywcą
ZOBACZ TAKŻE
- Fabryka Łączników z nowym syndykiem i szansą na ratunek (21-03-12, 11:48)
- Syndyk zdecydował, że w Łącznikach będzie przestój (17-02-12, 00:00)
- Sąd ogłosił upadłość Fabryki Łączników. Co z załogą? (15-02-12, 15:15)
- Fabryka Łączników: będzie skarga do CBA (12-02-12, 16:16)
- Witkowski do Wójcika: angażuję się w sprawy Łączników (10-02-12, 16:28)
- Wójcik do Witkowskiego: proszę wreszcie coś zrobić (10-02-12, 14:02)
- O czym piszą inni: dzień chorego i wciąż jeszcze sesja (10-02-12, 09:38)
- Na blogach wrze. Wciąż piszą o sesji oświatowej (10-02-12, 08:42)
- Z Łączników dyrektorka wyjechała pod eskortą policji (06-02-12, 18:06)
- Dramatyczna sytuacja w Fabryce Łączników. Bez pensji (06-02-12, 14:32)
- Dla kogo Łączniki, Techmatrans i PKS? (21-07-10, 17:04)
Jak informuje Marcin Gębczyk, przewodniczący komisji zakładowej NSZZ Solidarność w Fabryce Łączników, w środę odbyło się walne zgromadzenie właścicieli zakładu. Miały na nim zapaść decyzje dotyczące dalszego losu fabryki.
- Oczywiście nam nie przekazano żadnych informacji. Nieoficjalnie wiemy, że prowadzono rozmowy z nabywcą - firmą z Krakowa, i że w środę mieli je sfinalizować. Tak się jednak nie stało. Nabywca przedstawił pewne warunki i dał czas właścicielowi do piątku na ich realizację. Jeżeli ich nie spełni, sprzedaży zakładu nie będzie - relacjonuje Marcin Gębczyk.
A ze zmianą właściciela pracownicy wiązali nadzieje na unormowanie ich sytuacji. Przypomnijmy, obecny właściciel Fabryki - spółka Ferro Masz Invest nie wypłacił im pensji: pracownicy fizyczni nie dostali wynagrodzeń za grudzień i styczeń, umysłowi za styczeń. W fabryce trwa przymusowy przestój (do 17 lutego) są przerwy w dostawie prądu, zaczyna brakować opału.
Zdenerwowanie pracowników jest tym większe, że nikt z zarządu nie chce z nimi rozmawiać. Gdy w poniedziałek w fabryce pojawiła się dyrektor Ewa Lebedowicz, załoga zebrała się przed gabinetem dyrektora i zapowiedziała, że nie wypuści Lebedowicz, dopóki nie dostanie zaległych pensji. Dyrektorka wezwała policję pod eskortą radiowozu odjechała z zakładu.
- Jeszcze tej samej nocy przysłała maila do administracji, aby sporządzili listę pracowników, którzy stali wtedy pod gabinetem uniemożliwiając jej wyjście. Możemy się spodziewać, że będzie chciała wobec nas wyciągnąć jakieś konsekwencje. Szkoda tylko, że my nadal nic nie wiemy o naszej sytuacji w zakładzie, o pensjach i planach właściciela - mówi Gębczyk.
Związki złożyły zawiadomienie do prokuratury w sprawie łamania praw pracowników przez właściciela zakładu. Chodzi nie tylko o niewypłacanie pensji, ale także o nieodprowadzanie od listopada składek do firmy ubezpieczeniowej, mimo, że pieniądze te potrącono pracownikom z pensji.
Zapytaliśmy spółkę Ferro Masz Invest o sytuację Fabryki Łączników, pensje pracowników i dalsze plany związane z zakładem w Radomiu. Maila wysłaliśmy w ubiegły piątek. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
- Oczywiście nam nie przekazano żadnych informacji. Nieoficjalnie wiemy, że prowadzono rozmowy z nabywcą - firmą z Krakowa, i że w środę mieli je sfinalizować. Tak się jednak nie stało. Nabywca przedstawił pewne warunki i dał czas właścicielowi do piątku na ich realizację. Jeżeli ich nie spełni, sprzedaży zakładu nie będzie - relacjonuje Marcin Gębczyk.
A ze zmianą właściciela pracownicy wiązali nadzieje na unormowanie ich sytuacji. Przypomnijmy, obecny właściciel Fabryki - spółka Ferro Masz Invest nie wypłacił im pensji: pracownicy fizyczni nie dostali wynagrodzeń za grudzień i styczeń, umysłowi za styczeń. W fabryce trwa przymusowy przestój (do 17 lutego) są przerwy w dostawie prądu, zaczyna brakować opału.
Zdenerwowanie pracowników jest tym większe, że nikt z zarządu nie chce z nimi rozmawiać. Gdy w poniedziałek w fabryce pojawiła się dyrektor Ewa Lebedowicz, załoga zebrała się przed gabinetem dyrektora i zapowiedziała, że nie wypuści Lebedowicz, dopóki nie dostanie zaległych pensji. Dyrektorka wezwała policję pod eskortą radiowozu odjechała z zakładu.
- Jeszcze tej samej nocy przysłała maila do administracji, aby sporządzili listę pracowników, którzy stali wtedy pod gabinetem uniemożliwiając jej wyjście. Możemy się spodziewać, że będzie chciała wobec nas wyciągnąć jakieś konsekwencje. Szkoda tylko, że my nadal nic nie wiemy o naszej sytuacji w zakładzie, o pensjach i planach właściciela - mówi Gębczyk.
Związki złożyły zawiadomienie do prokuratury w sprawie łamania praw pracowników przez właściciela zakładu. Chodzi nie tylko o niewypłacanie pensji, ale także o nieodprowadzanie od listopada składek do firmy ubezpieczeniowej, mimo, że pieniądze te potrącono pracownikom z pensji.
Zapytaliśmy spółkę Ferro Masz Invest o sytuację Fabryki Łączników, pensje pracowników i dalsze plany związane z zakładem w Radomiu. Maila wysłaliśmy w ubiegły piątek. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Co dalej z Fabryką Łączników? Ludzie nadal bez ...
stokrotka99990
09.02.12, 22:18
złodzieje i tyle!!!!! szkoda ludzi tam pracujących:( za co zyc??!!!»
Najczęściej czytane24 htydzień




