RPO swoje, przedszkole swoje, rodzic rezygnuje z pracy

Małgorzata Rusek
07.02.2012 , aktualizacja: 07.02.2012 17:55
A A A Drukuj
Rzecznik praw obywatelskich: Starsze rodzeństwo może odbierać przedszkolaka. Dyrektorka: Wydamy dziecko tylko osobie pełnoletniej. Efekt: matka rezygnuje z pracy
Przedszkole
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Przedszkole
- Nie mieliśmy innego wyjścia. Prawnicy RPO mówią, że może po synka przyjść jego nastoletni brat, dyrektorka przedszkola upiera się, że nie - mówi Marek Cywka, ojciec czteroletniego Franka.

Pyrrusowe zwycięstwo - tak może określić obecny etap sporu z przedszkolem, do którego uczęszcza syn. Bo choć rzecznik praw obywatelskich podzielił jego zdanie i nakazał dyrekcji przedszkola zmianę zasad, to w sytuacji rodziny nic się nie zmieniło, a nawet pogorszyło: żona pana Marka musiała zrezygnować z pracy, bo nikt inny nie mógł odbierać chłopca z placówki.

Przypomnijmy, Franek chodzi do przedszkola nr 6 w Radomiu. Oboje rodzice do tej pory pracowali i nie mieli szansy sami odbierać go o czasie. Chcieli więc upoważnić do tego 16-letniego syna. Ale przedszkole nie zgodziło się, mimo że pan Marek deklarował dostarczenie notarialnie poświadczonej zgody, aby starszy syn odbierał młodszego. Dyrektorka powołała się na zapis w statucie placówki, który mówi, że dziecko można wydać jedynie osobie pełnoletniej.

I nie przekonało ją rozporządzenie ministra edukacji narodowej, w którym się mówi, że dziecko może odebrać z przedszkola "upoważniona przez rodziców osoba zapewniająca dziecku pełne bezpieczeństwo", niekoniecznie pełnoletnia, ani też przepis prawa o ruchu drogowym, który mówi, że dziecku powyżej 10 lat można na ulicy powierzyć opiekę nad małoletnim do lat siedmiu.

Dyrektorki nie przekonało też wystąpienie rzecznika praw obywatelskich, który na pytanie Marka Cywki odpowiedział, że przedszkole nie może ingerować w decyzję rodzica. Rzecznik stwierdził też, że opieka starszego brata może być korzystniejsza dla przedszkolaka niż opieka obcej osoby zatrudnionej przez rodziców do odbierania go z placówki. "Obecne brzmienie statutu zdaje się wymuszać takie właśnie rozwiązanie" - uznał rzecznik.

- Wciąż odmawiano nam wydania Franka starszemu synowi. Prosiliśmy więc znajomych, aby oni przychodzili do przedszkola po synka. Ale ile można korzystać z takiej pomocy? Rozważaliśmy też zatrudnienie firmy taksówkarskiej: starszy syn podjeżdżałby taksówką pod przedszkole, a po Franka wychodziłby kierowca. Tyle że przeliczyliśmy koszty. Nie pozostało nam nic innego jak to, że jedno z nas musiało zrezygnować z pracy - wyjaśnia Cywka. Nie wyklucza, że skieruje sprawę do sądu.

- Walczymy o zmianę przepisów także w imieniu innych rodziców, którzy mają taki sam problem - mówi Cywka.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy