Z Łączników dyrektorka wyjechała pod eskortą policji
06.02.2012
, aktualizacja: 06.02.2012 18:06
Zdesperowani pracownicy Fabryki Łączników zatrzymali w zakładzie dyrektorkę i dopiero po interwencji policji pozwolili jej opuścić zakład.
ZOBACZ TAKŻE
- Fabryka Łączników z nowym syndykiem i szansą na ratunek (21-03-12, 11:48)
- Syndyk zdecydował, że w Łącznikach będzie przestój (17-02-12, 00:00)
- Sąd ogłosił upadłość Fabryki Łączników. Co z załogą? (15-02-12, 15:15)
- Fabryka Łączników: będzie skarga do CBA (12-02-12, 16:16)
- Wójcik do Witkowskiego: proszę wreszcie coś zrobić (10-02-12, 14:02)
- Co dalej z Fabryką Łączników? Ludzie nadal bez pensji (09-02-12, 17:55)
- Czy kierowca autobusu złamał przepisy? MZDiK sprawdzi (07-02-12, 13:54)
- Na Londyńskiej pracownicy wodociągów usuwają awarię (07-02-12, 11:43)
- Awaria wodociągu. Autobusy linii nr 3 mają objazd (07-02-12, 10:32)
- Piszą na blogach o edukacji i Gali Mistrzów Sportu (07-02-12, 09:17)
- Codzienny przegląd mediów, czyli o czym informują inni (07-02-12, 08:42)
- Ugoda w sprawie spornych rozliczeń za budowę ZUOK (06-02-12, 17:34)
- Dramatyczna sytuacja w Fabryce Łączników. Bez pensji (06-02-12, 14:32)
- Dla kogo Łączniki, Techmatrans i PKS? (21-07-10, 17:04)
- Domagamy się wypłaty zaległych pensji i informacji o dalszych losach Fabryki. Dowiedzieliśmy się, że przyjechała dyrektorka i zamknęła się w gabinecie. Skrzyknęliśmy pracowników i postanowiliśmy nie pozwolić jej odjechać, dopóki ludzie nie dostaną pieniędzy. Za co mają żyć? - mówił nam około godz. 14 Marcin Gębczyk, szef zakładowej "Solidarności".
Jak informuje, sytuacja pracowników i zakładu jest bardzo zła. W fabryce trwa przymusowy przestój (do 17 lutego), pracownicy fizyczni nie dostali wynagrodzeń za grudzień i styczeń, umysłowi za styczeń. W zakładzie są przerwy w dostawie prądu, zaczyna brakować opału.
Zdenerwowanie pracowników jest tym większe, że nikt z zarządu nie chce z nimi rozmawiać. A tymczasem pojawiły się nieoficjalne informacje o możliwej zmianie właściciela Fabryki Łączników. - Dlatego chcieliśmy się dowiedzieć czegoś od przedstawicielki właściciela, która wreszcie przyjechała. W środę podobno ma być walne zgromadzenie, mają zapaść ważne dla nas decyzje - relacjonuje Gębczyk.
Pod gabinetem, w którym zamknęła się dyrektorka, zebrało się kilkadziesiąt osób. Kobieta, jak informuje związkowiec, wezwała policję. - Ludzie zdecydowali się odstąpić. Nie chcą mieć jeszcze dodatkowych kłopotów. Dyrektorka nic nam nie powiedziała, odjechała z Fabryki pod eskortą radiowozu - mówi Gębczyk. Zapowiada, że związki dalej będą domagać informacji o terminie uregulowania zaległych płac. Wcześniej złożyły zawiadomienie do prokuratury w sprawie łamania praw pracowników przez właściciela zakładu. Chodzi nie tylko o niewypłacanie pensji, ale także o nieodprowadzanie od listopada składek do firmy ubezpieczeniowej, mimo, że pieniądze te potrącono pracownikom z pensji.
Większościowym udziałowcem Fabryki Łączników od sierpnia 2010 r. jest firma Ferro Masz Invest. Prawie 8,5 proc. udziałów nadal posiada Skarb Państwa, ale nie ma swojego przedstawiciela w czteroosobowej radzie nadzorczej.
Zapytaliśmy spółkę Ferro Masz Invest o sytuację Fabryki Łączników, pensje pracowników i dalsze plany związane z zakładem w Radomiu. Maila wysłaliśmy w piątek. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Jak informuje, sytuacja pracowników i zakładu jest bardzo zła. W fabryce trwa przymusowy przestój (do 17 lutego), pracownicy fizyczni nie dostali wynagrodzeń za grudzień i styczeń, umysłowi za styczeń. W zakładzie są przerwy w dostawie prądu, zaczyna brakować opału.
Zdenerwowanie pracowników jest tym większe, że nikt z zarządu nie chce z nimi rozmawiać. A tymczasem pojawiły się nieoficjalne informacje o możliwej zmianie właściciela Fabryki Łączników. - Dlatego chcieliśmy się dowiedzieć czegoś od przedstawicielki właściciela, która wreszcie przyjechała. W środę podobno ma być walne zgromadzenie, mają zapaść ważne dla nas decyzje - relacjonuje Gębczyk.
Pod gabinetem, w którym zamknęła się dyrektorka, zebrało się kilkadziesiąt osób. Kobieta, jak informuje związkowiec, wezwała policję. - Ludzie zdecydowali się odstąpić. Nie chcą mieć jeszcze dodatkowych kłopotów. Dyrektorka nic nam nie powiedziała, odjechała z Fabryki pod eskortą radiowozu - mówi Gębczyk. Zapowiada, że związki dalej będą domagać informacji o terminie uregulowania zaległych płac. Wcześniej złożyły zawiadomienie do prokuratury w sprawie łamania praw pracowników przez właściciela zakładu. Chodzi nie tylko o niewypłacanie pensji, ale także o nieodprowadzanie od listopada składek do firmy ubezpieczeniowej, mimo, że pieniądze te potrącono pracownikom z pensji.
Większościowym udziałowcem Fabryki Łączników od sierpnia 2010 r. jest firma Ferro Masz Invest. Prawie 8,5 proc. udziałów nadal posiada Skarb Państwa, ale nie ma swojego przedstawiciela w czteroosobowej radzie nadzorczej.
Zapytaliśmy spółkę Ferro Masz Invest o sytuację Fabryki Łączników, pensje pracowników i dalsze plany związane z zakładem w Radomiu. Maila wysłaliśmy w piątek. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
- 6 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Z Łączników dyrektorka wyjechała pod eskortą po...
sympatyk.po
06.02.12, 18:30
Oto Radom właśnie.Jest mi przykro pisać te słowa.Nieracjonalne zarządzanie. Brak wsparcia. Pomysłu. Wreszcie doświadczenia i kwalifikacji.Nie mówię tutaj o dyplomach "renomowanych" »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Oszczędności, mieszkania, auta. Co mają ...
- Noc Muzeów. Sprawdź gdzie warto się wybrać
- NFZ: nocą chore dziecko i neurolog może zbadać
- Małe i duże kariery ludzi z Radomia [ZDJĘCIA]
- Dworzec PKP. Ostatnie prace kosmetyczne i ...
- Najważniejsze wydarzenia mijającego ...
- Radom na demotywatorach, czyli jak się ...




