Z Łączników dyrektorka wyjechała pod eskortą policji

Małgorzata Rusek
06.02.2012 , aktualizacja: 06.02.2012 18:06
A A A Drukuj
Zdesperowani pracownicy Fabryki Łączników zatrzymali w zakładzie dyrektorkę i dopiero po interwencji policji pozwolili jej opuścić zakład.
O dramatycznej sytuacji w Fabryce Łączników związkowcy zawiadomili prokuraturę i inspekcję pracy
Fot. Marcin Kucewicz / Agencja Gazeta
O dramatycznej sytuacji w Fabryce Łączników związkowcy zawiadomili prokuraturę i inspekcję pracy
- Domagamy się wypłaty zaległych pensji i informacji o dalszych losach Fabryki. Dowiedzieliśmy się, że przyjechała dyrektorka i zamknęła się w gabinecie. Skrzyknęliśmy pracowników i postanowiliśmy nie pozwolić jej odjechać, dopóki ludzie nie dostaną pieniędzy. Za co mają żyć? - mówił nam około godz. 14 Marcin Gębczyk, szef zakładowej "Solidarności".

Jak informuje, sytuacja pracowników i zakładu jest bardzo zła. W fabryce trwa przymusowy przestój (do 17 lutego), pracownicy fizyczni nie dostali wynagrodzeń za grudzień i styczeń, umysłowi za styczeń. W zakładzie są przerwy w dostawie prądu, zaczyna brakować opału.

Zdenerwowanie pracowników jest tym większe, że nikt z zarządu nie chce z nimi rozmawiać. A tymczasem pojawiły się nieoficjalne informacje o możliwej zmianie właściciela Fabryki Łączników. - Dlatego chcieliśmy się dowiedzieć czegoś od przedstawicielki właściciela, która wreszcie przyjechała. W środę podobno ma być walne zgromadzenie, mają zapaść ważne dla nas decyzje - relacjonuje Gębczyk.

Pod gabinetem, w którym zamknęła się dyrektorka, zebrało się kilkadziesiąt osób. Kobieta, jak informuje związkowiec, wezwała policję. - Ludzie zdecydowali się odstąpić. Nie chcą mieć jeszcze dodatkowych kłopotów. Dyrektorka nic nam nie powiedziała, odjechała z Fabryki pod eskortą radiowozu - mówi Gębczyk. Zapowiada, że związki dalej będą domagać informacji o terminie uregulowania zaległych płac. Wcześniej złożyły zawiadomienie do prokuratury w sprawie łamania praw pracowników przez właściciela zakładu. Chodzi nie tylko o niewypłacanie pensji, ale także o nieodprowadzanie od listopada składek do firmy ubezpieczeniowej, mimo, że pieniądze te potrącono pracownikom z pensji.

Większościowym udziałowcem Fabryki Łączników od sierpnia 2010 r. jest firma Ferro Masz Invest. Prawie 8,5 proc. udziałów nadal posiada Skarb Państwa, ale nie ma swojego przedstawiciela w czteroosobowej radzie nadzorczej.

Zapytaliśmy spółkę Ferro Masz Invest o sytuację Fabryki Łączników, pensje pracowników i dalsze plany związane z zakładem w Radomiu. Maila wysłaliśmy w piątek. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy