Pod styropianem znika najładniejsze radomskie osiedle

Katarzyna Ludwińska
26.01.2012 , aktualizacja: 26.01.2012 17:58
A A A Drukuj
- Pod styropianem znika najładniejsze radomskie osiedle - uważa Romuald Bochyński, historyk sztuki. Alarmuje, że to ostatni dzwonek, aby ten proces zatrzymać i uratować XV-lecie. Ma nadzieję, że w walce o zachowanie tego jednego z najlepiej zaprojektowanych osiedli w kraju pomogą sami mieszkańcy
Osiedle XV-lecia - pocztówka z 1967r.
Fot. www.nudnepocztowki.blog.pl
Osiedle XV-lecia - pocztówka z 1967r.
- Osiedle powstało w bardzo ciekawym okresie sztuki polskiej, na fali odrodzenia po okresie socrealizmu - przypomina historię osiedla Romuald Bochyński. - Projektanci odważnie sięgnęli po modernistyczne założenia urbanistyczne i architektoniczne. Zabudowa jest różnorodna. Mamy tu i wysokościowce, i punktowce, i galeriowce oraz dwa lub trzy typy innych bloków. Zaprojektowano też architekturę uzupełniającą - szkołę o układzie wielobryłowym, przedszkole, ogródek jordanowski, pawilony handlowe. To wszystko sprawia, że XV-lecie jest jednym z najlepiej zaprojektowanych osiedli w Polsce, to doskonały przykład funkcjonalizmu - dodaje. Jego zdaniem osiedle jest tak ciekawe, że miasto mogłoby się nim promować.

Ale od pewnego czasu traci swój urok.

- Bloki są systematycznie, w dobrej wierze... dewastowane - mówi Bochyński. - Chodzi mi o dziką termomodernizację. Spółdzielnie i zarządcy bloków przeprowadzają ją bez żadnych konsultacji, w najtańszy sposób, czyli przykrywając wszystko styropianem. W wieżowcach przy ul. Kusocińskiego na ścianach szczytowych zlikwidowano przeszklenia na klatkach schodowych. A przecież zamurowanie okien nie jest jedynym sposobem na zmniejszenie strat ciepła. W blokach przy ul. Miłej były ażurowe balkony, teraz są pełne. Wszystkie te rozwiązania miały przecież dawać określony efekt.

Dodaje, że olbrzymim problemem jest kolorystyką, nikt nie zastanawia się, czy kolory będą ze sobą współgrały.

- Malowanie powinno wydobyć ciekawe rozwiązania architektoniczne. Na tym osiedlu żaden z ocieplonych bloków nie jest pomalowany zgodnie ze sztuką - dodaje. - Kolejny problem to bezmyślne dostawianie budynków. Nie uniknęła tego nawet gmina, która dobudowała salę gimnastyczną przy podstawówce nr 34, niszcząc jej ciekawy układ.

Zdaniem historyka sztuki wystarczyłoby, by zarządcy budynków planujący modernizację prosili o konsultacje fachowców: architektów czy urbanistów.

- Nie mam złudzeń, to, co zostało już zepsute, nie zostanie naprawione - mówi Bochyński. - Ale proces można zatrzymać. Trzeba rozwijać społeczeństwo obywatelskie. Przywróćmy zieleń na osiedlu, postawmy ławki, by ludzie mieli gdzie wyjść i porozmawiać. By rozwinęła się w nich świadomość, że mieszkają na jednym z ładniejszych osiedli w Polsce. To już udaje się w Warszawie. Tam mieszkańcy np. Żoliborza potrafią skutecznie zaprotestować przeciwko zmianom, które mogą zniszczyć architekturę w ich dzielnicy.

"Gazeta" zaprasza do dyskusji o przyszłości XV-lecia. Czy pomysł Romualda Bochyńskiego, by to mieszkańcy, świadomi wartości osiedla, wymuszali na administratorach budynków pewne rozwiązania, wystarczy? A może trzeba wprowadzić bardziej rygorystyczne sposoby walki z niszczeniem architektury osiedla?

Ramka

Projektowanie osiedla rozpoczęło się w 1958 r. z inicjatywy Józefa Grzecznarowskiego, budowa ruszyła rok później. Projekt warszawskich architektów Jerzego Skrzypczaka i Zdzisława Łuszczyńskiego przewidywał dość luźny układ zabudowy, pomiędzy blokami pozostawiono dużo zieleni. Powstała też cała niezbędna infrastruktura: szkoła, przedszkole, biblioteka, pawilony handlowe. Dopiero w latach 70. w ramach dogęszczania postawiono cztery 11-kondygnacyjne wieżowce.

Czekamy na opinie

Piszcie: listy@radom.agora.pl, wypowiadajcie się na forum.gazeta.pl

Podziel się

  • 28 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy