Sprawa próby otrucia Anny Walentynowicz wraca do IPN

kala
24.01.2012 , aktualizacja: 24.01.2012 15:23
A A A Drukuj
Prokurator Instytutu Pamięci Narodowej musi uzupełnić braki w śledztwie dotyczącym próby otrucia Anny Walentynowicz podczas jej pobytu w Radomiu - zdecydował we wtorek na posiedzeniu niejawnym radomski sąd okręgowy

Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta
Sąd okręgowy już po raz drugi zajmuje się sprawą próby otrucia Anny Walentynowicz. W pierwszym procesie uznał, że była to zbrodnia komunistyczna, która się przedawniła, i umorzył sprawę. Prokurator IPN się od tej decyzji odwołał uzasadniając, że była to zbrodnia przeciwko ludzkości, a te się nie przedawniają. Sąd Apelacyjny w Lublinie przyznał rację oskarżycielowi i uchylił decyzję sądu pierwszej instancji. Argumentował, że zbrodnie przeciwko ludzkości to nie tylko ludobójstwo, ale też np. morderstwo czy prześladowania na tle politycznym.

We wtorek na posiedzeniu niejawnym radomski sąd zdecydował o przekazaniu sprawy prokuratorowi IPN w Warszawie w celu uzupełnienia istotnych braków śledztwa.

Przypomnijmy w sierpniu 2010 r. śledczy IPN w Warszawie skierował do Sądu Okręgowego w Radomiu akt oskarżenia przeciwko Wiesławowi S., Tadeuszowi G. i Markowi K. Oskarżono ich o to, że w październiku 1981 r. jako oficerowie SB przekroczyli uprawnienia. Wbrew ówczesnym przepisom zakazującym m.in. zlecania tajnemu współpracownikowi zadań stanowiących przestępstwo, uczestniczyli oni w opracowaniu tzw. kombinacji operacyjnej, by za pośrednictwem tajnego współpracownika o pseudonimie "Karol" podać Walentynowicz środek farmakologiczny o nazwie furosemidum.

IPN podkreślał, że mogło to narazić ją na niebezpieczeństwo uszczerbku na zdrowiu albo utraty życia, gdyż podanie już 160-200 mg furosemidum mogło spowodować objawy zatrucia, spadek ciśnienia krwi prowadzący do zapaści oraz zaburzenie rytmu serca i osłabienie mięśni, zaś podanie większej dawki - nawet śmierć. Według IPN Służbie Bezpieczeństwa chodziło "co najmniej" o uniemożliwienie odbywania przez Walentynowicz spotkań z załogami zakładów. Spodziewanego celu SB nie osiągnęła, bo znana działaczka opozycyjna wcześniej wyjechała z Radomia.

Anna Walentynowicz zginęła w katastrofie prezydenckiego tupolewa pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 43 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy