W szpitalu przez półtorej godziny leżał w odchodach
18.01.2012
, aktualizacja: 18.01.2012 16:08
- Tata leżał brudny i bez skutku wołał personel - opowiada pani Anna o pobycie swego ojca w szpitalu. - Zawsze w takich przypadkach są dwie prawdy - mówi dyrektor szpitala
ZOBACZ TAKŻE
- W szpitalach gorąco. Spór o pensje i czas pracy lekarzy (21-03-12, 17:33)
- Po skardze rodziny pacjenta będzie kara dla ordynatora? (09-03-12, 18:05)
- Dantejskie sceny na internie w szpitalu na Józefowie (07-03-12, 20:00)
- Oddział wewnętrzny. Sypie się skarga za skargą (01-03-12, 17:28)
- Z odłamkiem kamyka w oku od szpitala do szpitala (23-02-12, 17:00)
- Dodatkowe polisy ubezpieczeniowe zrujnują szpitale? (20-02-12, 17:14)
- Maluchy w świetlicy zamiast w kolejce do specjalisty (19-01-12, 17:00)
- Rodzice uczniów z ósemki z interwencją u Kaczyńskiego (18-01-12, 13:00)
- Coraz więcej bezdomnych w radomskich noclegowniach (18-01-12, 09:43)
- W Radomiu nie będzie pogotowia stomatologicznego (17-01-12, 19:00)
- Protest w radomskich aptekach. Pacjenci byli wyrozumiali (16-01-12, 18:12)
Pan Józef zmarł kilka dni temu w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym na oddziale wewnętrznym. Miał nowotwór. Ostatnie dni były dla niego udręką. Odczuwał silny ból, ale nie tylko o to chodziło... - Tatunio bał się, bał się, że pielęgniarki będą na niego krzyczeć - opowiada jego córka. Pacjent miał problemy z wypróżnianiem. - Przez pięć dni się nie załatwiał, nikt się tym nie zainteresował. Ja dopytywałam: Co się dzieje, tato? Niestety, był również problem z porozumieniem się z nim. W końcu spojrzałam w kartę i wtedy zrozumiałam - opowiada. Zwróciła na to uwagę lekarzowi, pacjent dostał w końcu środek na przeczyszczenie. Zadziałał akurat wtedy, gdy rodziny przy nim nie było. - Przez półtorej godziny leżał brudny i wołał personel. Bezskutecznie. Nikt mu nie pomógł - opowiada pani Anna i płacze. -...Jak przyszłam i to zobaczyłam, to mi mowę odebrało. Na rękach miał zaschnięty kał. Śmierdziało w sali, a nawet na korytarzu. A tatuniem się nikt nie interesował - mówi. - Co by było, gdyby tak wołał umierający? Kto by go ratował? - pyta.
- Mojemu tacie już nic nie pomoże, ale nie może tak być, że człowiek jest traktowany przedmiotowo. Że ktoś na niego krzyczy, jest wobec niego opryskliwy. Nie chodziło mi o to, żeby pielęgniarki się do niego uśmiechały, ale tylko o to niezbędne minimum, by po prostu wypełniały swoje obowiązki, przecież za to dostają pieniądze, taki zawód wybrały - słyszymy od kobiety.
Według niej tata tak się bał, że się zabrudzi i pielęgniarki będą na niego krzyczeć, że nie chciał jeść. - Brak apetytu nie był spowodowany tylko chorobą - uważa pani Anna.
O sprawie rozmawialiśmy z dyrektorem szpitala.
- Pytałem na oddziale, czemu tak się stało. Pielęgniarka tłumaczyła, że w tym czasie nastąpiło spiętrzenie pacjentów - mówi dyrektor Andrzej Pawluczyk. Córka twierdzi, że w takim stanie jak jej ojciec na oddziale leżało tylko dwóch czy trzech pacjentów - zwracamy uwagę. - Chodzi o to, że pacjenci byli właśnie przyjmowani i stąd to spiętrzenie - wyjaśnia dyrektor. - Taką wersję przedstawiła mi pielęgniarka, ona zawsze patrzy na takie zdarzenia trochę z innej strony - dodaje. Zwraca uwagę na brak pomocy ze strony rodziny. - Zwykle rodziny pomagają myć pacjentów, a tu podobno były tylko roszczenia - mówi dyrektor.
- My jesteśmy córkami, niezręcznie nam było myć tatę, poza tym trzeba go przecież było odpowiednio oklepać, żeby nie miał odleżyn, a ja przecież nie zrobię tego tak jak pielęgniarka. Wynika z tego, że najlepiej by było, żeby rodziny przychodziły i wszystko przy pacjencie robiły. Byliśmy u taty codziennie, najczęściej mama, to ona go karmiła - mówi pani Anna.
- Zawsze w takich przypadkach są dwie prawdy. Trudno ustalić, jak to faktycznie wyglądało, ile czasu pacjent leżał nieumyty. Zwróciłem uwagę, żeby do takich zdarzeń nie dochodziło. Nie wiem, co mógłbym w tej sprawie więcej zrobić - słyszymy od dyrektora.
*imiona pacjenta i jego córki zostały zmienione
- Mojemu tacie już nic nie pomoże, ale nie może tak być, że człowiek jest traktowany przedmiotowo. Że ktoś na niego krzyczy, jest wobec niego opryskliwy. Nie chodziło mi o to, żeby pielęgniarki się do niego uśmiechały, ale tylko o to niezbędne minimum, by po prostu wypełniały swoje obowiązki, przecież za to dostają pieniądze, taki zawód wybrały - słyszymy od kobiety.
Według niej tata tak się bał, że się zabrudzi i pielęgniarki będą na niego krzyczeć, że nie chciał jeść. - Brak apetytu nie był spowodowany tylko chorobą - uważa pani Anna.
O sprawie rozmawialiśmy z dyrektorem szpitala.
- Pytałem na oddziale, czemu tak się stało. Pielęgniarka tłumaczyła, że w tym czasie nastąpiło spiętrzenie pacjentów - mówi dyrektor Andrzej Pawluczyk. Córka twierdzi, że w takim stanie jak jej ojciec na oddziale leżało tylko dwóch czy trzech pacjentów - zwracamy uwagę. - Chodzi o to, że pacjenci byli właśnie przyjmowani i stąd to spiętrzenie - wyjaśnia dyrektor. - Taką wersję przedstawiła mi pielęgniarka, ona zawsze patrzy na takie zdarzenia trochę z innej strony - dodaje. Zwraca uwagę na brak pomocy ze strony rodziny. - Zwykle rodziny pomagają myć pacjentów, a tu podobno były tylko roszczenia - mówi dyrektor.
- My jesteśmy córkami, niezręcznie nam było myć tatę, poza tym trzeba go przecież było odpowiednio oklepać, żeby nie miał odleżyn, a ja przecież nie zrobię tego tak jak pielęgniarka. Wynika z tego, że najlepiej by było, żeby rodziny przychodziły i wszystko przy pacjencie robiły. Byliśmy u taty codziennie, najczęściej mama, to ona go karmiła - mówi pani Anna.
- Zawsze w takich przypadkach są dwie prawdy. Trudno ustalić, jak to faktycznie wyglądało, ile czasu pacjent leżał nieumyty. Zwróciłem uwagę, żeby do takich zdarzeń nie dochodziło. Nie wiem, co mógłbym w tej sprawie więcej zrobić - słyszymy od dyrektora.
*imiona pacjenta i jego córki zostały zmienione
- 109 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
W szpitalu przez półtorej godziny leżał w odcho...
cylam
18.01.12, 19:43
- Zawsze w takich przypadkach są dwie prawdy. Trudno ustalić, jak to faktycznie wyglądało, ile czasu pacjent leżał nieumyty. Zwróciłem uwagę, żeby do takich zdarzeń nie dochodziło. Nie »
-
Re: W szpitalu przez półtorej godziny leżał w odc
ka-mi-la789
18.01.12, 19:44
Czy ja dobrze rozumiem, że dyrektorska swołocz uważa mycie pacjentów za obowiązek rodziny? Może krew do badań też rodzina ma pobierać? A na końcu niech córka zrobi ojcu operację, a zięć »
-
Re: W szpitalu przez półtorej godziny leżał w odc
mamabonia
19.01.12, 11:30
Odniosę się do swojego przypadku z przed kilku lat otóż pani dr pracowała w szpitalu na Tochtermana obecnie chyba na Józefowie miałam całe życie problemy laryngologiczne i kiedy trafiłam po »
Najczęściej czytane24 htydzień




