Kolejna tragedia na Air Show w Radomiu

Artur Farbiszewski, ak
2009-08-31 , aktualizacja: 31.08.2009 09:09
A A A Drukuj
Dwóch białoruskich pilotów zginęło w czasie pokazów lotniczych na Sadkowie. Prezydent Andrzej Kosztowniak ogłosił dwudniową żałobę
Kłęby czarnego dymu po katastrofie Su-27 podczas pokazów lotniczych Air Show 2009 w Radomiu
Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta
Kłęby czarnego dymu po katastrofie Su-27 podczas pokazów lotniczych Air Show 2009 w Radomiu
- To jakieś fatum, żeby drugi raz pod rząd coś takiego - dało się słyszeć w niedzielę na murawie radomskiego lotniska, którą po godzinie 16 zaczęły opuszczać tłumy.

Do godz. 13.17 wszystko przebiegało bez zakłóceń. Panująca od rana piękna, słoneczna pogoda przywiodła na Sadków kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Miłośnicy podniebnych akrobacji ściągnęli z całej Polski. Po sobotniej klapie z powodu ulewy chcieli nareszcie zobaczyć pilotów i ich maszyny w akcji. Tym bardziej że organizatorzy XI edycji Air Show przygotowali naprawdę atrakcyjny program. Na zaproszenie polskiej strony odpowiedziało 15 krajów, które zgłosiły kilkadziesiąt samolotów różnych generacji, typów i gabarytów. Wśród gości zagranicznych znalazła się długo wyczekiwana Białoruś, która wysłała do Radomia trzy samoloty: potężny transportowy Ił-76, bombowiec Su-24 oraz ciężki myśliwiec Su-27. O ile dwie pierwsze maszyny można było obejrzeć tylko na płycie lotniska, to Su-27 został przewidziany do dynamicznej części pokazów.

Kłęby dymu

Służący na co dzień w 61. bazie lotnictwa myśliwskiego w Baranowiczach samolot z racji pięknej sylwetki i budzącej respekt mocy silników miał być prawdziwą perełką. Dwuosobowa załoga Su-27 najpierw przejechała w samolocie tuż przed publicznością, a kilka minut po godzinie 13 poderwała maszynę do startu. Pilot zdążył wykonać zaledwie kilka manewrów, potem myśliwiec zszedł tak nisko, że skrył się za pobliskim lasem. Już się nie wyłonił. Zamiast niego kilkadziesiąt tysięcy widzów ujrzało kłęby czarnego dymu. Prowadzący pokazy Tadeusz Sznuk powiedział: - Widzicie państwo, co się stało... i zamilkł. Zapadła cisza.

Samolot runął na łąki w miejscowości Małęczyn Stary, około 100 metrów od zabudowań. Konrad z Lublina, który wraz z rodziną jechał tamtędy na Air Show opowiada, co widział: - Samolot leciał bardzo nisko, możliwe że zgasły silniki, bo kiedy nas mijał, auto aż się trzęsło od ich huku, później wszystko ucichło - relacjonuje. Samolot leciał coraz niżej. - Kiedy był już bardzo nisko, na wysokości drzew skręcił w bok na pole - dodaje Konrad. Później zobaczył dym. - W takim ludzkim odruchu pobiegłem na miejsce katastrofy. Szczątki samolotu były rozsypane na długość ponad 100 metrów. Rozglądaliśmy się, czy gdzieś nie widać spadochronów, nie zauważyliśmy ich - opowiada.

Było za cicho

W wyniku katastrofy zginęło dwóch białoruskich pilotów. Nie katapultowali się. Przyczyny wypadku ma ustalić polsko-białoruska komisja, która już rozpoczęła pracę. Organizatorzy zaapelowali o przekazywanie nagrań z zapisem tragicznego momentu.

Białoruska rządowa agencja Biełta, powołując się na tamtejsze Ministerstwo Obrony podała, że przyczyną awarii był ptak, który dostał się do silnika samolotu.

Widzowie na gorąco zaczęli doszukiwać się ich we własnym zakresie. Jednak nasi rozmówcy, zwłaszcza ci z nich, którzy poznali lotnicze rzemiosło, starają się ważyć słowa. - W tym fachu wszystko jest możliwe - mówi Michał Przybyłowski, który przyjechał z Płocka. W tamtejszym aeroklubie od dziewięciu lat pilotuje paralotnie, motolotnie i szybowce. Pytany, dlaczego białoruska maszyna spadła odpowiada: - Miałem wrażenie jakby tuż przed upadkiem leciał za cicho, więc może coś się stało z silnikami?

Przybyłowski podkreśla, że w zawód lotnika, niezależnie na czym i od jak dawna lata, wpisane jest na stałe ryzyko. - Tu nic nie jest pewne. Sam przeżyłem kiedyś chwile grozy, kiedy urwała mi się linka od gazu w motolotni. Na szczęście dopiero byłem na rozbiegu i nie zdążyłem wystartować. Widziałem już oczami wyobraźni, jak spadam na pobliski cmentarz. To mi dało do myślenia - opowiada młody pilot z Płocka.

Przypomnijmy, że to kolejna katastrofa lotnicza w historii radomskich pokazów. Przed dwoma laty, 1 września, podczas pierwszego dnia pokazów nad Sadkowem zderzyły się dwa samoloty z Grupy Akrobacyjnej Aeroklubu Ziemi Lubuskiej "Żelazny".

listy@radom.agora.pl

Podziel się

  • 86 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

  • Kolejna tragedia na Air Show w Radomiu miki190 30.08.09, 20:33

    - To jakieś fatum, żeby drugi raz pod rząd coś takiego - dało się słyszeć w niedzielę na murawie radomskiego lotniska, którą po godzinie 16 zaczęły opuszczać tłumy.Chyba lepiej byłoby »

  • Kolejna tragedia na Air Show w Radomiu wezyr1313 30.08.09, 20:59

    Jestem zdumiony znieczulicą i debilizmem nie małej części społeczeństwa, które opanowało dziś lotnisko Sadków w Radomiu. Miała miejsce katastrofa lotnicza, zgineło dwóch pilotów, nie wiadomo»

  • Kolejna tragedia na Air Show w Radomiu isadorka 31.08.09, 08:58

    O mdłości mnie przyprawiają opinie "ekspertówz bożej łaski" wyrwanych z tłumu. Szczytem był chłopek z nakrętkami w uszach co chwila pokazywany w TVn 24. Człowieku, nie masz pojęcia - nie »