Starcie w powietrzu. Migi kontra Jastrzębie

Artur Farbiszewski
18.08.2009 , aktualizacja: 18.08.2009 16:27
A A A Drukuj
Dwa Migi-29 przeciw dwóm F-16. Który lepszy? Teoretycznie rówieśnicy, więc szanse wyrównane. Ale...
Polskie F-16
Fot. Lukasz Cynalewski / AG
Polskie F-16
Myśliwiec Mig-29
Fot. www.wallpapergate.com
Myśliwiec Mig-29
Stale unowocześniany F-16 ma wszystkie nowinki, o jakich można tylko marzyć. Jego radziecki przeciwnik dopiero czeka na modernizację.

Codziennie inna misja

Artur Farbiszewski: Na ile symulacja, którą pokażecie na Air Show odzwierciedla realia walki powietrznej?

ppłk pil. Cezary Wiśniewski - To bardziej show niż prawdziwa walka. Przede wszystkim ogranicza nas miejsce. Walka jest dynamiczna, przesuwa się zawsze w pewnym kierunku. A my nie możemy za bardzo odlecieć, bo już na pierwszym wirażu nie byłoby nas widać. Po drugie - klasyczna walka rozpoczyna się znacznie wyżej, gdzie mogę zastosować dużo bardziej zaawansowaną taktykę. Na pokazach, będąc praktycznie przy samej ziemi, pozostaje manewrowanie w poziomie lub w górę. No i przeciążenia są mniejsze niż w realnym starciu. Natomiast sama filozofia walki, te wszystkie manewry, które pozwalają dopaść przeciwnika, są dość podobne.

Wszyscy polscy piloci F-16 mają za sobą służbę na Migu-29?

- Nie. Mamy pilotów po Migach-29 i 21, ale też po Su-22. A mamy też kilku, którzy latali tylko na szkolno-bojowych TS-11 Iskra. Ale zanim rozpoczęli naukę na F-16, szkolili się na samolotach T-38.

A jak było w Pana przypadku?

- Latałem Migiem-21.

To musiał Pan przeżyć spory szok, jak Pan się przesiadł?

- Nie ma nawet o czym mówić. Mig-21 to typowy samolot myśliwski drugiej generacji. Posiadał już co prawda stację radiolokacyjną, ale wykonywał w zasadzie wyłącznie zadania obrony powietrznej.

F-16, a zwłaszcza nasz Block 52+ to skomplikowana, nowoczesna maszyna. Wyposażona we wszystkie nowinki. Ten samolot może wykonać całą gamę działań.

Zdarza się, że w tygodniu codziennie wykonuję inną misję: jednego dnia lecę w nocy na misję bezpośredniego wsparcia lotniczego, nazajutrz toczę walkę powietrzną, trzeciego dnia wykonuję lot koszący z uderzeniem na poligon, a czwartego jestem w obronie powietrznej, gdzie bronimy naszego terytorium.

A który z elementów szkolenia jest najważniejszy? Walka powietrzna?

- Nie ma prostej odpowiedzi. Doświadczenia państw NATO zaangażowanych w konflikty zbrojne na przestrzeni ostatnich 20 lat pokazują, że liczba walk w powietrzu systematycznie spada. Moglibyśmy wyciągnąć z tego prosty wniosek, że należy ograniczać ten element szkolenia. Ale jak to mówią fachowcy, nie wolno się przygotowywać do wojny, która była, tylko do tej, która dopiero będzie. A ona będzie inna niż poprzednia. Dlatego szkolimy się w walkach manewrowych, ćwiczymy te wszystkie układy dwa na jeden, dwa na dwa. I wbrew statystykom przygotowujemy się do spotkania z przeciwnikiem dobrze wyszkolonym.

Jak wygląda dzień służby polskiego pilota Vipera?

Z reguły tak: zaczynam o godz. 7, o 7.30 briefing [odprawa przed lotem - przyp. red.], start o 9.30. Lot trwa mniej więcej 1,5 godziny. Po wylądowaniu pół godziny zajmuje kołowanie i wypełnienie dokumentacji związanej z lotem, następne pół trwa zgrywanie taśm z zapisem lotów. Około południa zaczyna się debriefing [omówienie lotu - przyp. red.], który z reguły trwa około godziny, półtorej w zależności od liczby samolotów biorących udział w misji. Pozostaje godzina, dwie na inne zajęcia. Żołnierskiej roboty w bazie nigdy nie brakuje.

* Ppłk pil. Cezary Wiśniewski jest dowódcą Grupy Działań Lotniczych w 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego, wylatał 1900 godzin (z czego 830 na F-16); w 1991 roku ukończył Wyższą Oficerską Szkołę Lotniczą w Dęblinie, wychowanek 41. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Marlborku.

Mój kochany Mig

Artur Farbiszewski: - Podobno pewien pilot amerykański, który testował Miga-29, powiedział, że trzeba być ośmiornicą, żeby poradzić sobie z obsługą tego samolotu. Faktycznie jest aż tak skomplikowany i trudny w obsłudze?

Mjr pil. Artur Kałko - Z tą ośmiornicą to chyba przesada. Ale w porównaniu do np. F-16 jego ergonomia jest nie do końca poukładana. Natomiast samo latanie nie sprawia żadnych trudności. Bardzo przyjemny, godny zaufania samolot.

Czy niemodernizowany od lat Mig-29 ma jeszcze jakieś atuty na współczesnym polu walki?

- Powiem jak każdy pilot na świecie: jest mój, jest najwspanialszy i kocham go bardzo. A co do atutów na polu walki... duży ciąg w stosunku do masy, który pozwala mu praktycznie rozpędzać się w pionie. Niewiele samolotów to potrafi. To jest naprawdę udana, dobrze zaprojektowana konstrukcja płatowca. Sprawdza się szczególnie na małych prędkościach z dużymi kątami natarcia, czyli np. w takich sytuacjach jak ta, którą zaprezentujemy.

To teraz minusy...

- Na pewno radar i uzbrojenie wymaga modernizacji, aby maszyna mogła śmiało konkurować z nowszymi konstrukcjami. Aczkolwiek rakieta R-73, mimo swojego wieku, jest ciągle jedną z najlepszych naprowadzanych rakiet krótkiego zasięgu. Pewien problem to spore zużycie paliwa i brak możliwości - przynajmniej w naszej wersji - tankowania w powietrzu. I jeszcze jedno - ten samolot niestety dymi. Nawet jeśli nie będzie nas widać na stacji radiolokacyjnej, to przy dobrej widzialności nad chmurami, gdzieś tam z daleka można nas wypatrzyć. Mamy co prawda sposoby - których nie zdradzę - jak się tego pozbyć, ale jest to uciążliwe i trzeba o tym ciągle pamiętać.

Czego Wam, pilotom najbardziej brakuje w tym samolocie?

- Podstawowa, a zarazem najtańsza i najprostsza rzecz do wykonania, to drugie radio na pokładzie. Jego brak utrudnia nam loty w przestrzeni kontrolowanej, czyli tam gdzie poruszają się inne statki powietrzne. Kolejna sprawa to zwiększenie ilości paliwa, np. poprzez podwieszane zbiorniki. Stosunkowo niedrogim systemem jest tankowanie w powietrzu; znakomicie zwiększyłoby nasze możliwości. Dalej, lepsza stacja radiolokacyjna i system cyfrowej wymiany informacji między samolotami - Data Link. No a jeśli lepszy radar, to i "dłuższe" rakiety. Chociaż chcę podkreślić, że w misjach air policing [patrolowanie przestrzeni powietrznej krajów NATO - przyp. red.], które są teraz naszym głównym zadaniem, ten samolot sprawdza się idealnie. Nawet w tej wersji, którą dysponujemy dzisiaj.

Doświadczenie bojowe tego samolotu to praktycznie same porażki. Czy Migi-29 są więc przereklamowane, czy może latali nim słabi piloci?

- Ani jedno, ani drugie. Kraje, które traciły Migi w konfliktach, czy to w Iraku, czy w byłej Jugosławii, nie miały szans na sukces. Przewaga liczebna i technologiczna była jak 1 do 100. A jeśli dodamy mnóstwo innych urządzeń i działań, które mają przeszkodzić w wykonaniu zadania, to często nie ma nawet możliwości oderwania się od ziemi. Już nie wspomnę o powietrznych systemach, że wymienię najbardziej znany, choć nie jedyny - AWACS, bez których nie ma się dzisiaj szans. To nie II wojna światowa, gdzie podrywał się klucz samolotów, zaatakował eskadrę, strącał dwa samoloty i uciekał. Nie te czasy.

*Mjr pil. Artur Kałko, zastępca dowódcy 41. Eskadry Lotnictwa Taktycznego w Marlborku, wylatał 1430 godzin (w tym na Mig-29 ok. 800), w 1993 roku ukończył Wyższą Oficerską Szkołę Lotniczą w Dęblinie.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy