Rozmowa z Yungiem A. Le, wiceprezesem Lockheed Martin

Rozmawiał Artur Farbiszewski
28.08.2011 , aktualizacja: 28.08.2011 13:45
A A A Drukuj
- Jestem pod wrażeniem zarówno tych pokazów jak i waszego miasta - mówi obecny na Air Show Yung A. Le, wiceprezes Lockheed Martin Aeronautics Company.
Yung A. Le, wiceprezes Lockheed Martin
Fot. Artur Farbiszewski
Yung A. Le, wiceprezes Lockheed Martin
Artur Farbiszewski: Jest Pan tu w interesach czy dla przyjemności?

Yung A. Le: Z obu powodów. Byłem wcześniej w Krakowie, odwiedziłem obóz koncentracyjny w Oświęcimiu. Ale tu, w Radomiu głównym celem jest biznes.

Czym zajmuje się Pan w firmie?

- Jestem odpowiedzialny za interesy Lockheed Martin w Europie Środkowej i Południowej oraz w Izraelu.

Czy lotnictwo jest najważniejszym działem Lockheed'a?

- Pod względem przychodów? Tak, zdecydowanie.

Lubi Pan takie imprezy?

- Tak, lubię pokazy. To okazja do spotkania z klientami ale również do obejrzenia naszych produktów w locie. Nie mam na myśli tylko F-16, ale również samoloty Hercules. W Radomiu jestem po raz pierwszy i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem zarówno tej imprezy jak i samego miasta.

Jako jeden z szefów takiej wielkiej firmy lotniczej prywatnie pewnie jest Pan pilotem?

- Nie, nie jestem. Ale od 28 lat zajmuję się lotnictwem od inżynierskiej strony i czasami czuję się jak pilot.

Konstruktorzy Lockheed zaprojektowali wiele niesamowitych samolotów. Czy ma Pan jakiś ulubiony?

- Tak jak kocham wszystkie moje dzieci, tak jest też z naszymi produktami - kocham je wszystkie.

Jaka jest przyszłość F-16? Jak długo zamierzacie rozwijać ten samolot?

- Wszystko zależy od klientów. W tym momencie prowadzimy rozmowy z dwoma klientami, które zostaną sfinalizowane w tym albo w przyszłym roku. Oprócz tego jest jeszcze trzeci klient. Tak naprawdę nie wiadomo więc, ile jeszcze powstanie wersji tego samolotu.

Jak Pan widzi przyszłość lotnictwa wojskowego? Czy za 20-30 lat na tego typu pokazach oglądać będziemy popisy maszyn bezzałogowych?

- Zdecydowanie nie. Samoloty załogowe zawsze pozostaną w użyciu. Są takie decyzje, które zawsze będzie musiał podjąć pilot, a nie maszyna.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Rozmowa z Yungiem A. Le, wiceprezesem Lockheed ... dogen45 28.08.11, 23:57

    Nie ma się co dziwić, tego co z amerykanami namotały w dziedzinie lotnictwa nasze skorumpowane asy nie dokonałby żaden system oparty na logice. Pilot musi być. Nie bez powodu Sarkozy nazwał »

  • Re: Rozmowa z Yungiem A. Le, wiceprezesem Lockhee panta_rhei_only 30.08.11, 19:13

    Masz zupełnie rację. Zastępowanie ludzi maszynami doprowadzić może do nieludzkiego, bezdusznego świata. Całkowicie zautomatyzowane życie grozi wizją matixa. Choć w pewnym sensie takie »