Dzień drugi Air Show 2011. [RELACJA NA ŻYWO]
26.08.2011
, aktualizacja: 28.08.2011 18:17
Trwa drugi dzień największych pokazów lotniczych w kraju. W powietrzu, a także na wystawie statycznej widzowie zobaczą łącznie około stu maszyn z 17 krajów
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Air Show. Dwa dni podniebnych emocji za nami (29-08-11, 09:27)
- Listy. Czytelnicy oceniają organizację Air Show (30-08-11, 13:47)
- Air Show 2011. Oceniamy organizację pokazów (29-08-11, 16:21)
Wszystko o Air Show w specjalnym serwisie
Czytaj relację na żywo z pierwszego dnia Air Show
Sobota na Air Show. Galeria zdjęć

18.20
Reporterzy "Gazety" dziękują za uwagę. Zapraszamy za dwa lata
18.14
Air Show 2011 dobiega końca. Rzecznik prasowy szacuje, że przez weekend na Sakowie było od 180 do 200 tys. widzów.Obejrzeli 180 statków powietrznych z 17 krajów
18.02
Francuski zespół, który kończy tegoroczne Air Show ma najlpesze warunki pogodowe. Chmury się rozproszyły, akrobatom towarzyszy słońce.Francuzi żegnają się prezentując przed publicznością swoja flagę narodową z barwnych dymów
17.44
Patrouille de France (Patrol Francji), stali bywalcy radomskiego pikniku lotniczego i tym razem przyjęli zaproszenie od organizatorów. Pozostaje się z tego tylko cieszyć, bo ich pokazy jeszcze długo publiczności się nie znudzą.Tradycje akrobacji we francuskim lotnictwie, podobnie jak włoskim, sięgają okresu międzywojennego. Ale dzisiejszej nazwy zespołu użył po raz pierwszy komentator Jacques Noetinger podczas pokazów w 1953 r. Przez kilka następnych lat cztery różne skrzydła myśliwskie kolejno kultywowały tradycje Patrouille de France. Aż do 1964 r., kiedy z powodu cięć budżetowych postanowiono zespół rozwiązać. Na szczęście dzięki determinacji pilotów z Akademii Francuskich Sił Powietrznych przywrócono mu żywot jeszcze w tym samym roku.Do 1980 r. piloci Patrouille de France latali na szkolno-treningowych samolotach Fouga CM 170 Magister. W następnym roku rozpoczęli eksploatację całkowicie nowych odrzutowych samolotów Alpha Jet, produkowanych w kooperacji niemiecko-francuskiej. Zespół składa się z dziewięciu pilotów (każdy zwany jest Athos jak jeden z muszkieterów), jednak w pokazach bierze udział ośmiu. Pozostały na ziemi oficer pełni rolę rezerwowego. To wszechstronnie wyszkolony lotnik, który w każdym momencie jest w stanie zastąpić każdego z pozostałych członków zespołu poza lecącym na czele zgrupowania. W powietrzu Patrouille de France prezentują perfekcyjnie przygotowane widowisko, na które składają się figury grupowe i pokazy indywidualne. Na koniec mają zwyczaj rysować na niebie serce przebite strzałą.Skład: mjr Cedric Tranchon, kpt. Guillaume Smets, kpt. Philippe Castagnet, mjr Gauthier Dewas, kpt. Paco Wallaert, kpt. Jean-Noel Guy, kpt. Sylvain Pillet, kpt. Antoine Hauser, kpt. Ludovic Bourgeon (rezerwowy).
17.42
Do występu przygotowują się Patrouille de France
17.22
Włosi dali zdecydowanie najlepszy pokaz ze wszytskich grup akrobatycznych, choć z powodu niskiej podstawy chmur nie pokazali całego programu. Publiczność obejrzała występ na stojąco z zadartymi w górę głowami. Przez dłuższy czas oklaskiwali akrobatów.
17.05
Frecce Tricolori (Trójkolorowe Strzały) reprezentujący Siły Powietrzne Włoch to najliczniejszy zespół akrobacyjny tegorocznych pokazów. W powietrze wzbija się aż 10 maszyn, odrzutowych szkolno-bojowych samolotów włoskiej produkcji Aermacchi MB-339. Podczas prezentacji programu dziewięć z nich wykonuje akrobacje w szyku, a na dokładkę wokół nich wiruje solista. Wszystko to obficie okraszone kłębami trójkolorowego dymu robi naprawdę niesamowite wrażenie. Strzały od momentu powstania w 1961 roku stacjonują na lotnisku Rivolto w prowincji Udine. Jednak tradycje lotniczych popisów we włoskiej armii sięgają okresu międzywojennego. Ich inicjatorem był pułkownik Rino Corso Fougier, który twierdził, że wykonując akrobacje piloci doskonalą swe umiejętności tak niezbędne w walce z przeciwnikiem. Pierwszy spektakularny pokaz w listopadzie 1929 roku dało dwóch pilotów na dwupłatowych CR.20, wykonując na małych wysokościach serie pętli i innych figur. Do wybuchy II wojny światowej włoscy akrobaci zdążyli już zdobyć uznanie w wielu państwach Europy, także Ameryki Południowej, gdzie pojawiali się na pokazach lotniczych. Działania wojenne zahamowały co prawda powstawanie kolejnych zespołów demonstracyjnych, ale już po ich zakończeniu pojawiły się kolejne. Nadawane im nazwy (np. Czerwone Diabły, Białe Tygrysy) kojarzyły się raczej z dzikimi plemionami.Od tamtej pory w lotnictwie wojskowym zmieniło się niemal wszystko. Kolejne pokolenia pilotów Trójokolorowych Strzał przesiadały się do coraz to nowocześniejszych maszyn. Stały jest jednak zachwyt, w jaki włoski zespół wprawia publiczność. Miejmy nadzieję, że tak będzie również w Radomiu,dokąd Frecce Tricolori wracają po 10 latach.Skład: mjr Jan Slangen, kpt. Mirco Caffelli, kpt. Fabio Martin, kpt. Gaetano Farina, kpt. Stefano Centioni, kpt. Marco Zoppitelli, kpt. Mattia Bortoluzzi, por. Filippo Barbero, kpt. Piercarlo Ciacchi, kpt. Fabio Capodanno, ppłk Marco Lant (dowódca, w czasie pokazu pozostaje na ziemi i z załogą utrzymuje kontakt radiowy).- Spózcie prosto! Solista! - bawi publicznośc kometator opowiadając co za chwilę się wydarzy.
17.04
Panie i Panowie, spózcie w lewa - krzyczy komentator. Widzwie wstają z miejsc. Pokaz rozpoczyna zieolono-bialo-czerwona chura
17.01
Jan Stangen lider zespołu akrobacyjne go Frecce TriColori dla "Gazety":To mój pierwszy raz na Air Show w Radomiu. Jest mi bardzo miło. Cieszy mnie, ze tyle jest w Polsce osób zainteresowanych lotnictwem. Bardzo sobie chwale organizację pokazów. Kolor polskiego i włoskiego nieba jest taki sam. Temperatura też jest bardzo podobna więc czujemy się tu bardzo swojsko.Niestety Włosi zamieszkali hotelu w Warszawie, więc nie mieli okazji zwiedzić Radomia.
16.57
Ci estescie gotowi na Frecce TriColori? Widzowie klaszczą, bo włoski komentator perekcyjnie nauczył się wstępu po polsku. Już za kilka minut na niebie włoscy akrobaci
16.52
Publiczność z zapartym tchem śledzi pokz pilotażu. Huk jest ogromny. Pod nimi na pasie kołują już gwaiazdy pokazów Frecce TriColori
16.49
Do walki przygotowują się dwa MIG-29 i dwa F-16. Kto wygra, zdecyduje publiczność
16.36
Myśliwsko-bojowe Su 22 przygotowują się do startu. To nie są samoloty akrobacyjne, ale co nieco pokażą - zapewniają komentatorzy
16.25
A w powietrzu już czeska L-159 ALCA
16.12
Białe i czerwone smugi przecinają niebo. Publiczność jest zachwycona. Do piosenki Whitney Houston z filmu Bodyguard wyrysowali serce. Widzowie są zachwyceni.
16.02
Na niebie Biało-Czerwone Iskry.To obok Orlika drugi zespół reprezentacyjny Sił Powietrznych RP. Oba wywodzą się z tutejszego lotniska. Historia Biało-Czerwonych Iskier jest prawie tak stara jak samoloty, na których latają piloci zespołu. Wszystko zaczęło się w 1969 roku w Radomiu. W tutejszym 60. Lotniczym Pułku Szkolnym sformowano drużynę akrobacyjną Rombik, którą tworzyły początkowo cztery samoloty. Z czasem i pilotów i maszyn przybyło, tak że pod koniec lat 90. Rombik rozrósł się do formacji dziewięciu samolotów. Przez te wszystkie lata kolejnym pokoleniom akrobatów służy nieustannie szkolno-bojowy samolot odrzutowy TS-11 Iskra. Pierwszy polski samolot odrzutowy ma również radomskie korzenie. A to za sprawą urodzonego w 1909 r. w Radomiu inż. Tadeusza Sołtyka, który pod koniec lat 50. zaprojektował Iskrę (stąd litery TS w nazwie). Egzemplarze wykorzystywane do podniebnych ewolucji zmodernizowano jeszcze na początku lat 90. Maszyny zostały wyposażone w najnowocześniejszy system radiowo-nawigacyjny a działko zastąpiono urządzeniami do wytwarzania dymów, uruchamianych przyciskiem na drążku sterowym. W 2000 roku samoloty pożegnały się z Radomiem i odleciały na stałe do Dęblina. Wtedy też doszło do przemianowania zespołu właśnie na Biało-Czerwone Iskry. By nazwie stało się zadość, maszyny pomalowano w barwy narodowe. Obecnie Oskry latają w składzie 7-osobowym.Skład: ppłk Jerzy Leń, kpt. Tomasz Czerwiński, kpt. Mariusz Szymla, mjr Jacek Jaworek, kpt. Tomasz Łukaszczuk, mjr Dariusz Karwowski, kpt. Maciej Kopiel.
15.46
Na niebie Black Hawk śmigłowiec uzywany przez 29 krajów. Ma doskonałą sterowność. Przed chwila obaj piloci pomachali publiczności obiema dłońmi a śmigłowiec stał w miejscu. Zrobiło to na widzach ogromne wrażenie
15.29
17.01
Jan Stangen lider zespołu akrobacyjne go Frecce TriColori dla "Gazety":To mój pierwszy raz na Air Show w Radomiu. Jest mi bardzo miło. Cieszy mnie, ze tyle jest w Polsce osób zainteresowanych lotnictwem. Bardzo sobie chwale organizację pokazów. Kolor polskiego i włoskiego nieba jest taki sam. Temperatura też jest bardzo podobna więc czujemy się tu bardzo swojsko.Niestety Włosi zamieszkali hotelu w Warszawie, więc nie mieli okazji zwiedzić Radomia.
16.57
Ci estescie gotowi na Frecce TriColori? Widzowie klaszczą, bo włoski komentator perekcyjnie nauczył się wstępu po polsku. Już za kilka minut na niebie włoscy akrobaci
16.52
Publiczność z zapartym tchem śledzi pokz pilotażu. Huk jest ogromny. Pod nimi na pasie kołują już gwaiazdy pokazów Frecce TriColori
16.49
Do walki przygotowują się dwa MIG-29 i dwa F-16. Kto wygra, zdecyduje publiczność
16.36
Myśliwsko-bojowe Su 22 przygotowują się do startu. To nie są samoloty akrobacyjne, ale co nieco pokażą - zapewniają komentatorzy
16.25
A w powietrzu już czeska L-159 ALCA
16.12
Białe i czerwone smugi przecinają niebo. Publiczność jest zachwycona. Do piosenki Whitney Houston z filmu Bodyguard wyrysowali serce. Widzowie są zachwyceni.
16.02
Na niebie Biało-Czerwone Iskry.To obok Orlika drugi zespół reprezentacyjny Sił Powietrznych RP. Oba wywodzą się z tutejszego lotniska. Historia Biało-Czerwonych Iskier jest prawie tak stara jak samoloty, na których latają piloci zespołu. Wszystko zaczęło się w 1969 roku w Radomiu. W tutejszym 60. Lotniczym Pułku Szkolnym sformowano drużynę akrobacyjną Rombik, którą tworzyły początkowo cztery samoloty. Z czasem i pilotów i maszyn przybyło, tak że pod koniec lat 90. Rombik rozrósł się do formacji dziewięciu samolotów. Przez te wszystkie lata kolejnym pokoleniom akrobatów służy nieustannie szkolno-bojowy samolot odrzutowy TS-11 Iskra. Pierwszy polski samolot odrzutowy ma również radomskie korzenie. A to za sprawą urodzonego w 1909 r. w Radomiu inż. Tadeusza Sołtyka, który pod koniec lat 50. zaprojektował Iskrę (stąd litery TS w nazwie). Egzemplarze wykorzystywane do podniebnych ewolucji zmodernizowano jeszcze na początku lat 90. Maszyny zostały wyposażone w najnowocześniejszy system radiowo-nawigacyjny a działko zastąpiono urządzeniami do wytwarzania dymów, uruchamianych przyciskiem na drążku sterowym. W 2000 roku samoloty pożegnały się z Radomiem i odleciały na stałe do Dęblina. Wtedy też doszło do przemianowania zespołu właśnie na Biało-Czerwone Iskry. By nazwie stało się zadość, maszyny pomalowano w barwy narodowe. Obecnie Oskry latają w składzie 7-osobowym.Skład: ppłk Jerzy Leń, kpt. Tomasz Czerwiński, kpt. Mariusz Szymla, mjr Jacek Jaworek, kpt. Tomasz Łukaszczuk, mjr Dariusz Karwowski, kpt. Maciej Kopiel.
15.46
Na niebie Black Hawk śmigłowiec uzywany przez 29 krajów. Ma doskonałą sterowność. Przed chwila obaj piloci pomachali publiczności obiema dłońmi a śmigłowiec stał w miejscu. Zrobiło to na widzach ogromne wrażenie
15.29
Zapytalismy widzów jak im się podoba tegoroczny pokaz. Robert Winkler z Warszawy:
- Bardzo mi się tu podoba, ryk silników zabiera dech w piersiach, aż mam dreszcze w mostku. Sam nie mogłęm być pilotem ze względu na wadę wzroku, dlatego zazdroszczę i podziwiam.
Zaś Magdzie z Radomia podoba się organizacja.
- Praktycznie nieodczuwalne kolejki do kas, dużo lepiej niż dwa i cztery lata temu.
Wojtek z Helu: - Jechałem ponad siedem godzin, można powiedzieć, że z piekła do nieba. Fajnie cały dzień spędzić z głową w chmurach. Szacunek dla pilotów.
Rzecznik prasowy szacuje, że dziś na lotnisku jest ok. 100 tys. widzów.
14.46
Przelot pięciu samolotów w szyku na plecach to popisowy numer Chorwatów. Ściga ich solista. Po chwili przelot lustrzany trzy samoloty w zwykłym locie, trzy na plecach. Odległości między nimi nie przekraczają dwóch metrów - opowiada komentator.
14.42
Chorwaci mają w programie 23 figury. Komentator świetnie mówi po angielsku, widzom ułatwia to podziwianeie pokazów. Chorwaci zaprezentowali beczkę wykonanaą przez wszytskie sześć samolotów jednoczęsnie. Teraz dla widzów rysują na niebie serce. Przy obserwacji z ziemi można mieć wrażenie, że końcówki skrzydeł mijają się zaledwie o centymetry. Pokaz wzbudza nie mniejsze zainteresowanie niż występ Orlików przed niepełna godziną
14.38
Prezentujemy film z pierwszego dnia Air Show nadesłany do naszej redakcji przez Czytelnika. Bardzo dziękujemy
14.35
Przed chwilą wystartowali Chorwaci z teamu Krila Oluje. Skrzydła Burzy, bo tak z chorwackiego tłumaczy się nazwa zespołu tamtejszych sił powietrznych to obok Szwajcarów kolejny już debiutant na radomskim niebie. Ta stosunkowo młoda formacja zadebiutowała w 2004 roku podczas ceremonii otwarcia mistrzostw Europy w żeglarstwie. O braku doświadczenia i oblatania członków zespołu trudno jednak mówić. Na co dzień piloci są instruktorami w 93. bazie lotniczej w Zemunik, gdzie zajmują się szkoleniem przyszłych pilotów. Do składu Krila Oluje wybierani są tylko najbardziej doświadczeni instruktorzy (z nalotem min. 600 godzin), dodatkowo wykazujący predyspozycje do pracy zespołowej. Następnie przechodzą intensywnie szkolenie z lotów zespołowych, wykonywanych w różnych składach (od 2 do 6 samolotów) i na różnych wysokościach. Warto wspomnieć, że w jego składzie przez trzy lata występowała kpt. Diana Dobos. Jest to prawdziwą rzadkością w tym bądź co bądź zdominowanym przez mężczyzn świecie. Do występów Krila Oluje wykorzystywane są lekkie szkolno-treningowe samoloty Pilatus PC-9M produkcji szwajcarskiej. Nie są to jednak żadne specjalne egzemplarze przygotowane i użytkowane wyłącznie na pokazach. Na okoliczności występu piloci korzystają po prostu z aktualnie dostępnych maszyn szkoleniowych z eskadry 93. bazy lotniczej. Skład: mjr Damir Barisic, kpt. Bozen Tadic, kpt. Sinisa Hucika, mjr Matija Vrduka, mjr Nenad Hasnek, kpt Edvard Kristo, por. Darko Belancic (komentator).
14.20
Grippen czyli po szwedzku gryf to samolot, który do startu i lądowania może wykorzystać nawet krótkie odcinki dróg.
14.12
Orliki jako jedyna formacja akrobatyczna na świecie lądują grupą, co przed chwilą zrobili na Sadkowie. Kołują na pasie. Widzowie nagradzają ich brawami. Startuje czeski Grippen
14.02
- Bardzo mi się tu podoba, ryk silników zabiera dech w piersiach, aż mam dreszcze w mostku. Sam nie mogłęm być pilotem ze względu na wadę wzroku, dlatego zazdroszczę i podziwiam.
Zaś Magdzie z Radomia podoba się organizacja.
- Praktycznie nieodczuwalne kolejki do kas, dużo lepiej niż dwa i cztery lata temu.
Wojtek z Helu: - Jechałem ponad siedem godzin, można powiedzieć, że z piekła do nieba. Fajnie cały dzień spędzić z głową w chmurach. Szacunek dla pilotów.
Rzecznik prasowy szacuje, że dziś na lotnisku jest ok. 100 tys. widzów.
14.46
Przelot pięciu samolotów w szyku na plecach to popisowy numer Chorwatów. Ściga ich solista. Po chwili przelot lustrzany trzy samoloty w zwykłym locie, trzy na plecach. Odległości między nimi nie przekraczają dwóch metrów - opowiada komentator.
14.42
Chorwaci mają w programie 23 figury. Komentator świetnie mówi po angielsku, widzom ułatwia to podziwianeie pokazów. Chorwaci zaprezentowali beczkę wykonanaą przez wszytskie sześć samolotów jednoczęsnie. Teraz dla widzów rysują na niebie serce. Przy obserwacji z ziemi można mieć wrażenie, że końcówki skrzydeł mijają się zaledwie o centymetry. Pokaz wzbudza nie mniejsze zainteresowanie niż występ Orlików przed niepełna godziną
14.38
Prezentujemy film z pierwszego dnia Air Show nadesłany do naszej redakcji przez Czytelnika. Bardzo dziękujemy
14.35
Przed chwilą wystartowali Chorwaci z teamu Krila Oluje. Skrzydła Burzy, bo tak z chorwackiego tłumaczy się nazwa zespołu tamtejszych sił powietrznych to obok Szwajcarów kolejny już debiutant na radomskim niebie. Ta stosunkowo młoda formacja zadebiutowała w 2004 roku podczas ceremonii otwarcia mistrzostw Europy w żeglarstwie. O braku doświadczenia i oblatania członków zespołu trudno jednak mówić. Na co dzień piloci są instruktorami w 93. bazie lotniczej w Zemunik, gdzie zajmują się szkoleniem przyszłych pilotów. Do składu Krila Oluje wybierani są tylko najbardziej doświadczeni instruktorzy (z nalotem min. 600 godzin), dodatkowo wykazujący predyspozycje do pracy zespołowej. Następnie przechodzą intensywnie szkolenie z lotów zespołowych, wykonywanych w różnych składach (od 2 do 6 samolotów) i na różnych wysokościach. Warto wspomnieć, że w jego składzie przez trzy lata występowała kpt. Diana Dobos. Jest to prawdziwą rzadkością w tym bądź co bądź zdominowanym przez mężczyzn świecie. Do występów Krila Oluje wykorzystywane są lekkie szkolno-treningowe samoloty Pilatus PC-9M produkcji szwajcarskiej. Nie są to jednak żadne specjalne egzemplarze przygotowane i użytkowane wyłącznie na pokazach. Na okoliczności występu piloci korzystają po prostu z aktualnie dostępnych maszyn szkoleniowych z eskadry 93. bazy lotniczej. Skład: mjr Damir Barisic, kpt. Bozen Tadic, kpt. Sinisa Hucika, mjr Matija Vrduka, mjr Nenad Hasnek, kpt Edvard Kristo, por. Darko Belancic (komentator).
14.20
Grippen czyli po szwedzku gryf to samolot, który do startu i lądowania może wykorzystać nawet krótkie odcinki dróg.
14.12
Orliki jako jedyna formacja akrobatyczna na świecie lądują grupą, co przed chwilą zrobili na Sadkowie. Kołują na pasie. Widzowie nagradzają ich brawami. Startuje czeski Grippen
14.02
Diament, pistolet i wiele innych figur o niecodziennych nazwach... Piloci Orlików dają z siebie wszytsko. Publiczność ogląda pokaz w skupieniu. Wszyscy zadzierają głowy do góry. Z kokpitu widzów pozdrawia kpt. Krzysztof Kidacki. Komentator Adam Ginalski zwraca uwagę, że Orlik jest bardzo cichym samolotem. A na finał rozwkitającą róża - popisowy numer Orlika. Widzowie klaszczą.
13.55
W indywidualnym pokazie zaprezentował się solista zespołu Dariusz Stańczyk. Widzowie mogli też podziwiać efektowną mijankę
13.52
Publiczność w ciszy ogląda pokaz Orlików z charakterystycznymi pomarańczowymi końcówkami skrzydeł. - Samolot tworzą spójną całość - zapewnia komentujący pokazy Adam Ginalski, członek zespołu. - Prędkość osiągana przez samoloty to 400 km na godzinę. Piloci w idealnym szyku prezentują kolejne figury.
13.46
Radomski zespół na turbośmigłowych, dwumiejscowych PZL-130 Orlik zadebiutował w lipcu 1998 r., zaledwie w siedem miesięcy po powstaniu. I od razu piloci zostali rzuceni na głęboką wodę, bo na prestiżowe pokazy lotnicze International Air Tatoo w Fairford w Anglii. Od tamtej pory zdążyli już okrzepnąć, czego dowodem są liczne nagrody i wyróżnienia przywożone z pokazów w Polsce i za granicą. Dawali pokazy swego kunsztu m.in. w: Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Francji, Belgii, Holandii, Czechach. Pasmo sukcesów na niebie przeplatały przyziemne porażki. Z początkiem 2006 r. pojawiły się próby likwidacji zespołu. Ponad rok drużyna była uziemiona. Ostatecznie, po wielomiesięcznej przerwie, nadeszła dobra wiadomość i piloci znowu mogli trenować do pokazów. Po raz drugi w swej krótkiej historii zadebiutowali w 2007 r. podczas X edycji Air Show. Zaliczyli wszystkie 11 edycji. W wyniku różnych zawirowań i wielu zmian personalnych skład Orlika przez lata to powiększał się to zmniejszał. Zaczynali od pięciu maszyn, by w 2003 roku rozrosnąć się do 9-osobowego zespołu. Dzisiaj Orlik lata w 7-osobowym składzie. I oby nikomu nie przyszło już do głowy nigdy więcej go obcinać lub co gorsza uziemiać całego zespołu. Choć utrzymanie zespołu akrobacyjnego na światowym poziomie pochłania masę pieniędzy i wysiłku, nic tak nie cieszy oka Radomian jak ich treningi zwiastujące kolejną edycję Air Show. Skład: kpt. Dariusz Stachurski, kpt. Piotr Jabłoński, mjr Zbigniew Kosterna, kpt. Krzysztof Kidacki, kpt. Dariusz Stańczyk, por. Michał Czerwiec, por. Michał Anielak, kpt. Robert Osys (rezerwowy), ppłk Arkadiusz Leśniewski (dowódca).
13.39
Grek wyrzuca w powietrze kolorowe flary. Publiczność jest zachwycona. Do startu przgotowuje się już grupa akrobatyczna Orlik
13.31
Na niebie ponownie w błyskawicznym przelocie nad lotniskiem greckie F-16. Pilot okrąża płytę lotniska, kręci widowiskowe bączki. Przeciążenia sięgają 9G - informują komentatorzy. Widzów przybywa.Wszyscy z zaciekawieniem zadzierają głowy do góry. Pogoda nieco się poprawiła, ustał wiatr, pokazuje się słońce
13.17
Publiczność wiwatuje na cześć Patrouille Suisse, którzy właśnie wylądowali. Dali wspaniały pokaz
13.12
Rodzina z Warszawy przyjechła do Radomia specjalnie by podziwiać francuski zespół akrobatyczny. - Wiele osób narzeka, że bilety są drogie, ale ja tak nie uważam - mówi pan Marcin. - W Warszawie wyprawa do teatru czy opery kosztuje nie mniej. Nasz syn chce zobaczyć Patrouille de France. Atarakcji jest co nie miara. Małemu o mało się głowa nie urwie. A na niebie właśnie grecki F-16.
12.55
Prezentuje się pierwszy dziś zespół akrobatyczny. Po raz pierwszy Patrouille Suisse (Szwajcarski Patrol), zespół akrobacyjny Szwajcarskich Sił Powietrznych zaprezentował się w Radomiu wczoraj. Dziś Szwajcarzy powtarzają występ. Pomysł utworzenia profesjonalnego zespołu akrobacyjnego zrodził się w głowach szwajcarskich sztabowców w 1959 r. Celem było uświetnienie wystawy Expo 1964 w Lozannie i obchodów 50. rocznicy Szwajcarskich Sił Powietrznych. Podniebne wyczyny na brytyjskich myśliwcach Hunter Hawker przypadły do gustu tysiącom uczestników obu tych narodowych imprez tak bardzo, że Szwajcarski Patrol stał się wzorem siostrzanej, nieco starszej formacji Patrouille de France (od której zapożyczył nazwę) oficjalnym zespołem sił zbrojnych. Odtąd każdego roku cieszył oczy Szwajcarów. Jednak przez długie lata szwajcarscy piloci nie mieli okazji zaprezentować się za granicą z racji mocno zakorzenionej w świadomości tamtejszych elit wojskowych polityki zachowywania neutralności. Dlatego też pierwszy występ zagraniczny (w składzie sześciu maszyn) miał miejsce dopiero w 1978 r. roku w Salon-de-Provence, podczas uroczystości z okazji 25. rocznicy powstania Patrouille de France. Odtąd systematycznie i z powodzeniem gościli na pokazach we m.in.: we Francji i Włoszech. W 1994 r. zapadła decyzja o zmianie samolotów. Z leciwych hunterów piloci Patrouille Suisse przesiedli się do nowszej, pochodzącej z lat 70. konstrukcji - amerykańskich myśliwców F-5 Tiger E. Znakiem rozpoznawczym Patrouille Suisse jest od tego czasu biały krzyż wymalowany "na brzuchu" każdego samolotu. Wojskowa z definicji formacja od pewnego czasu z powodzeniem działa również "w cywilu". Jej piloci mieli okazję prezentować swe umiejętności podczas ceremonii otwarcia wielu imprez sportowych a nawet koncertów: Madonny czy The Rolling Stones. Skład: ppłk Daniel Hösli "Dani", kpt. Marc Zimmerli "Zimi", kpt. Reto Amstutz "Tödi", por. Gunnar Jansen "Gandalf", kpt. Gaël Lachat "Gali", kpt. Michael Meister "Maestro", kpt. Simon Billeter "Billy", komentatorzy: Mario Winiger "Wini", Alban Wirz "Alban".
12.28
Lotników i widzó przywitał własnie gen. broni Lech Majewski, dowódca sił powietrznych RP. Wiatr uspokoił się, co pozwoliło na skoki skoczków spadochronowych z flagami narodowymi państw uczestników. Wczoraj taki pokaz nie był możliwy. Publiczność jest zachwycona. Nagradza skoczków brawami
12.08
13.55
W indywidualnym pokazie zaprezentował się solista zespołu Dariusz Stańczyk. Widzowie mogli też podziwiać efektowną mijankę
13.52
Publiczność w ciszy ogląda pokaz Orlików z charakterystycznymi pomarańczowymi końcówkami skrzydeł. - Samolot tworzą spójną całość - zapewnia komentujący pokazy Adam Ginalski, członek zespołu. - Prędkość osiągana przez samoloty to 400 km na godzinę. Piloci w idealnym szyku prezentują kolejne figury.
13.46
Radomski zespół na turbośmigłowych, dwumiejscowych PZL-130 Orlik zadebiutował w lipcu 1998 r., zaledwie w siedem miesięcy po powstaniu. I od razu piloci zostali rzuceni na głęboką wodę, bo na prestiżowe pokazy lotnicze International Air Tatoo w Fairford w Anglii. Od tamtej pory zdążyli już okrzepnąć, czego dowodem są liczne nagrody i wyróżnienia przywożone z pokazów w Polsce i za granicą. Dawali pokazy swego kunsztu m.in. w: Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Francji, Belgii, Holandii, Czechach. Pasmo sukcesów na niebie przeplatały przyziemne porażki. Z początkiem 2006 r. pojawiły się próby likwidacji zespołu. Ponad rok drużyna była uziemiona. Ostatecznie, po wielomiesięcznej przerwie, nadeszła dobra wiadomość i piloci znowu mogli trenować do pokazów. Po raz drugi w swej krótkiej historii zadebiutowali w 2007 r. podczas X edycji Air Show. Zaliczyli wszystkie 11 edycji. W wyniku różnych zawirowań i wielu zmian personalnych skład Orlika przez lata to powiększał się to zmniejszał. Zaczynali od pięciu maszyn, by w 2003 roku rozrosnąć się do 9-osobowego zespołu. Dzisiaj Orlik lata w 7-osobowym składzie. I oby nikomu nie przyszło już do głowy nigdy więcej go obcinać lub co gorsza uziemiać całego zespołu. Choć utrzymanie zespołu akrobacyjnego na światowym poziomie pochłania masę pieniędzy i wysiłku, nic tak nie cieszy oka Radomian jak ich treningi zwiastujące kolejną edycję Air Show. Skład: kpt. Dariusz Stachurski, kpt. Piotr Jabłoński, mjr Zbigniew Kosterna, kpt. Krzysztof Kidacki, kpt. Dariusz Stańczyk, por. Michał Czerwiec, por. Michał Anielak, kpt. Robert Osys (rezerwowy), ppłk Arkadiusz Leśniewski (dowódca).
13.39
Grek wyrzuca w powietrze kolorowe flary. Publiczność jest zachwycona. Do startu przgotowuje się już grupa akrobatyczna Orlik
13.31
Na niebie ponownie w błyskawicznym przelocie nad lotniskiem greckie F-16. Pilot okrąża płytę lotniska, kręci widowiskowe bączki. Przeciążenia sięgają 9G - informują komentatorzy. Widzów przybywa.Wszyscy z zaciekawieniem zadzierają głowy do góry. Pogoda nieco się poprawiła, ustał wiatr, pokazuje się słońce
13.17
Publiczność wiwatuje na cześć Patrouille Suisse, którzy właśnie wylądowali. Dali wspaniały pokaz
13.12
Rodzina z Warszawy przyjechła do Radomia specjalnie by podziwiać francuski zespół akrobatyczny. - Wiele osób narzeka, że bilety są drogie, ale ja tak nie uważam - mówi pan Marcin. - W Warszawie wyprawa do teatru czy opery kosztuje nie mniej. Nasz syn chce zobaczyć Patrouille de France. Atarakcji jest co nie miara. Małemu o mało się głowa nie urwie. A na niebie właśnie grecki F-16.
12.55
Prezentuje się pierwszy dziś zespół akrobatyczny. Po raz pierwszy Patrouille Suisse (Szwajcarski Patrol), zespół akrobacyjny Szwajcarskich Sił Powietrznych zaprezentował się w Radomiu wczoraj. Dziś Szwajcarzy powtarzają występ. Pomysł utworzenia profesjonalnego zespołu akrobacyjnego zrodził się w głowach szwajcarskich sztabowców w 1959 r. Celem było uświetnienie wystawy Expo 1964 w Lozannie i obchodów 50. rocznicy Szwajcarskich Sił Powietrznych. Podniebne wyczyny na brytyjskich myśliwcach Hunter Hawker przypadły do gustu tysiącom uczestników obu tych narodowych imprez tak bardzo, że Szwajcarski Patrol stał się wzorem siostrzanej, nieco starszej formacji Patrouille de France (od której zapożyczył nazwę) oficjalnym zespołem sił zbrojnych. Odtąd każdego roku cieszył oczy Szwajcarów. Jednak przez długie lata szwajcarscy piloci nie mieli okazji zaprezentować się za granicą z racji mocno zakorzenionej w świadomości tamtejszych elit wojskowych polityki zachowywania neutralności. Dlatego też pierwszy występ zagraniczny (w składzie sześciu maszyn) miał miejsce dopiero w 1978 r. roku w Salon-de-Provence, podczas uroczystości z okazji 25. rocznicy powstania Patrouille de France. Odtąd systematycznie i z powodzeniem gościli na pokazach we m.in.: we Francji i Włoszech. W 1994 r. zapadła decyzja o zmianie samolotów. Z leciwych hunterów piloci Patrouille Suisse przesiedli się do nowszej, pochodzącej z lat 70. konstrukcji - amerykańskich myśliwców F-5 Tiger E. Znakiem rozpoznawczym Patrouille Suisse jest od tego czasu biały krzyż wymalowany "na brzuchu" każdego samolotu. Wojskowa z definicji formacja od pewnego czasu z powodzeniem działa również "w cywilu". Jej piloci mieli okazję prezentować swe umiejętności podczas ceremonii otwarcia wielu imprez sportowych a nawet koncertów: Madonny czy The Rolling Stones. Skład: ppłk Daniel Hösli "Dani", kpt. Marc Zimmerli "Zimi", kpt. Reto Amstutz "Tödi", por. Gunnar Jansen "Gandalf", kpt. Gaël Lachat "Gali", kpt. Michael Meister "Maestro", kpt. Simon Billeter "Billy", komentatorzy: Mario Winiger "Wini", Alban Wirz "Alban".
12.28
Lotników i widzó przywitał własnie gen. broni Lech Majewski, dowódca sił powietrznych RP. Wiatr uspokoił się, co pozwoliło na skoki skoczków spadochronowych z flagami narodowymi państw uczestników. Wczoraj taki pokaz nie był możliwy. Publiczność jest zachwycona. Nagradza skoczków brawami
12.08
SW 3 Sokół - helikopter, który wozi najwazniejsze osoby w państwie m.in. premiera i prezydenta oraz wersja tego samolotu dla marynarki wodnej czyli Anakonda pokazują swoje możliwości nad płytą lotniska. W-3RM "Anakonda" to śmigłowiec przeznaczony do wykonywania zdań poszukiwawczo - ratowniczych nad wodą i lądem, w zróżnicowanych warunkach atmosferycznych w dzień i w nocy. Na pokład może zabrać do 8 rozbitków. Śmigłowiec ten wyposażony jest w dźwig burtowy z wciągarką elektryczną przeznaczoną do podnoszenia lub opuszczania ludzi i ładunków za pomocą pętli, trójkąta, dwuosobowego kosza ratowniczego lub noszy. Dzięki rozmieszczonym wokół kadłuba 6 nadmuchiwanym pływakom ma on możliwość awaryjnego wodowania. Śmigłowce ratownicze "Anakonda" na wyposażenie lotnictwa Marynarki Wojennej weszły w 1992 roku. Obecnie w służbie znajduje się 7 tego typu maszyn. Załogi tych śmigłowców wykonują również zadania transportu medycznego i transportu specjalistycznych zespołów medycznych z organami do przeszczepu. Załoga Anakondy pokazała właśnie jak wygląda podnoszenie rozbitka. Ze względu na warunki... podniesiono go z lądu
11.41
Publiczność marznie, bo na lotnisku silnie wieje. Jeśli się tu wybieracie, ubierzcie się ciepło. Organizatorzy apelują do rodziców, by nie kupowali dzieciom balonów wypenionych helem. Jeśli taka zabawka ucieknie w niebo, może być zagrożeniem i dla pilotów i dla widzów. Na niebie wlłaśnie SU 25. Radziecka konstrukcja wciąż używana w wielu krajach dawnego bloku wschodniego
11.24
W powietrzu BO 105. Helikopter o bardzo lekkiej konstrukcji wykonany głównie z włókien szklanych wzmocnionych tworzywami sztucznymi.On również reprezentuje stajnię Red Bull
11.14
Rozpoczął się blok wojskowy. Jako pierwszy prezentuje się P-38 Lightning w barwach Red Bull. To przedwojenna konstrukcja dwukadłubowa.
11.05
Na płycie lotniska coraz więcej widzów, ale nadal sporo mniej niż wczoraj o tej samej godzinie. My porozmawialiśmy z majorem Jarosławem Gozdalskim z 33 bazy lotnictwa transportowego, który pilotuje Herculesy. Są to samoloty transportowe, średniej klasy o masie ok. 30 ton. Na pokład może zabrać do 90 pasażerów i do kilkunastu ton ładunku. - Ten samolot jest wykorzystywany bardzo często. W czwartek koledzy wrócili z Bagram w Afganistanie, przez noc odbył się przegląd. W piątek ja przyjechałem na pokazy. Jutro samolot wraca do domu, a we wtorek jest w Anglii. Jest więc co robić. - Takimi samolotami jak Hercules latam od 2008 r. Wspieramy polskie kontyngenty wojskowe. Czasem latamy z panią Ochojską i akcją humanitarną. Wspieramy placówki dyplomatyczne. F-16 np. nie poradzą sobie bez nas. Oni potrafią latać daleko, ale potrzebują obsługi technicznej - dodaje.
10.18
Nad lotniskiem prezentuje się pilot Aeroklubu Polskiego Ireneusz Jesionek na samolocie Extra 300. Niska podstawa chmur nie pozwala na pokazanie wszystkich możliwości tego samolotu.
9.20
Nad naszymi głowami już pierwsze pokazy Aeroklubu Polskiego. Ogólnopolska organizacja lotnicza pod nazwą Aeroklub Rzeczypospolitej Polskiej powstała na początku 1921 r. Po wojnie stowarzyszenie funkcjonowało pod nazwą Aeroklub PRL. Dopiero w 1990 r. XIV Nadzwyczajny Zjazd Delegatów Aeroklubów Regionalnych Aeroklubu PRL dokonał zmiany nazwy organizacji na Aeroklub Polski.
8.51
Witamy z lotniska na Sadkowie. Nad nami brzydkie, pochmurne niebo. Jest też dosyć chłodno. Lepiej zabrać ze sobą ciepłe ubrania. Mamy nadzieję, że pogoda się poprawi, aby wszyscy goście mogli bez problemu podziwiać lotniczy spektakl na radomskim niebie.
Przypominamy, że 28 sierpnia to Święto Lotnictwa Polskiego. Obchodzone jest w rocznicę zwycięstwa kpt. pil. Franciszka Żwirki i inż. pil. Stanisława Wigury w Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych CHALLANGE w 1932 r. Polacy zdobyli tam pierwsze miejsce na samolocie RWD-6. Dziś wspólnie świętuje lotnictwo wojskowe, cywilne oraz przemysł lotniczy.

![]()
Jeśli dla kogoś Air Show w Radomiu to zbyt mało wrażeń, to w piątek w Dęblinie otwarto Muzeum Sił Powietrznych.
11.41
Publiczność marznie, bo na lotnisku silnie wieje. Jeśli się tu wybieracie, ubierzcie się ciepło. Organizatorzy apelują do rodziców, by nie kupowali dzieciom balonów wypenionych helem. Jeśli taka zabawka ucieknie w niebo, może być zagrożeniem i dla pilotów i dla widzów. Na niebie wlłaśnie SU 25. Radziecka konstrukcja wciąż używana w wielu krajach dawnego bloku wschodniego
11.24
W powietrzu BO 105. Helikopter o bardzo lekkiej konstrukcji wykonany głównie z włókien szklanych wzmocnionych tworzywami sztucznymi.On również reprezentuje stajnię Red Bull
11.14
Rozpoczął się blok wojskowy. Jako pierwszy prezentuje się P-38 Lightning w barwach Red Bull. To przedwojenna konstrukcja dwukadłubowa.
11.05
Na płycie lotniska coraz więcej widzów, ale nadal sporo mniej niż wczoraj o tej samej godzinie. My porozmawialiśmy z majorem Jarosławem Gozdalskim z 33 bazy lotnictwa transportowego, który pilotuje Herculesy. Są to samoloty transportowe, średniej klasy o masie ok. 30 ton. Na pokład może zabrać do 90 pasażerów i do kilkunastu ton ładunku. - Ten samolot jest wykorzystywany bardzo często. W czwartek koledzy wrócili z Bagram w Afganistanie, przez noc odbył się przegląd. W piątek ja przyjechałem na pokazy. Jutro samolot wraca do domu, a we wtorek jest w Anglii. Jest więc co robić. - Takimi samolotami jak Hercules latam od 2008 r. Wspieramy polskie kontyngenty wojskowe. Czasem latamy z panią Ochojską i akcją humanitarną. Wspieramy placówki dyplomatyczne. F-16 np. nie poradzą sobie bez nas. Oni potrafią latać daleko, ale potrzebują obsługi technicznej - dodaje.
10.18
Nad lotniskiem prezentuje się pilot Aeroklubu Polskiego Ireneusz Jesionek na samolocie Extra 300. Niska podstawa chmur nie pozwala na pokazanie wszystkich możliwości tego samolotu.
9.20
Nad naszymi głowami już pierwsze pokazy Aeroklubu Polskiego. Ogólnopolska organizacja lotnicza pod nazwą Aeroklub Rzeczypospolitej Polskiej powstała na początku 1921 r. Po wojnie stowarzyszenie funkcjonowało pod nazwą Aeroklub PRL. Dopiero w 1990 r. XIV Nadzwyczajny Zjazd Delegatów Aeroklubów Regionalnych Aeroklubu PRL dokonał zmiany nazwy organizacji na Aeroklub Polski.
8.51
Witamy z lotniska na Sadkowie. Nad nami brzydkie, pochmurne niebo. Jest też dosyć chłodno. Lepiej zabrać ze sobą ciepłe ubrania. Mamy nadzieję, że pogoda się poprawi, aby wszyscy goście mogli bez problemu podziwiać lotniczy spektakl na radomskim niebie.
Przypominamy, że 28 sierpnia to Święto Lotnictwa Polskiego. Obchodzone jest w rocznicę zwycięstwa kpt. pil. Franciszka Żwirki i inż. pil. Stanisława Wigury w Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych CHALLANGE w 1932 r. Polacy zdobyli tam pierwsze miejsce na samolocie RWD-6. Dziś wspólnie świętuje lotnictwo wojskowe, cywilne oraz przemysł lotniczy.

Jeśli dla kogoś Air Show w Radomiu to zbyt mało wrażeń, to w piątek w Dęblinie otwarto Muzeum Sił Powietrznych.
- 19 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Dzień drugi air show 2011. [relacja na żywo]
ganiutek
28.08.11, 12:13
Tfu, tfu, nie kraczmy. Wczorajszy dzień przebiegł rewelacyjnie - dziś też tak ma być! »
-
Dzień drugi air show 2011. [relacja na żywo]
jacekzwawy
28.08.11, 13:00
Ja bym zabronił wszelkich pokazów lotniczych, bo to niepotrzebne narażanie życia ludzkiego. Co chwila słyszy się o śmiertelnych wypadkach i giną nie tylko piloci, lecz także ludzie na ziemi!»
-
Dzień drugi Air Show 2011
mraczyns
28.08.11, 22:59
www.youtube.com/watch?v=WYTOdFgpNys»
Najczęściej czytane24 htydzień







więcej zdjęć
odtwórz