Podsumowanie soboty na Air Show w Radomiu
26.08.2011
, aktualizacja: 28.08.2011 10:35
Świetna pogodna (może nawet za bardzo, sądząc po spalonych od wpatrywania się w niebo twarzach), bezchmurne niebo, przyjemny wietrzyk, prawie niezmieniony program - wszystko to pozwala sądzić, że pierwszy dzień pokazów był udany
ZOBACZ TAKŻE
- Air Show. Dwa dni podniebnych emocji za nami (29-08-11, 09:27)
- Listy. Czytelnicy oceniają organizację Air Show (30-08-11, 13:47)
- Air Show 2011. Oceniamy organizację pokazów (29-08-11, 16:21)
- Widz też musi być dobrze przygotowany (26-08-11, 10:58)
- Subiektywny przegląd hitów Air Show 2011 (26-08-11, 10:57)
- Będzie międzynarodowo na radomskim niebie (26-08-11, 10:55)
- Akrobacyjne vademecum (26-08-11, 10:53)
- Doskonała manewrowość miga 29 (26-08-11, 10:49)
- Przygotowania do Air Show [WIDEO i ZDJĘCIA]
- Gra na Air Show. Poczuj się jak pilot F-16 lub Su (24-08-11, 15:23)
- Black Hawk debiutuje w Radomiu na Air Show (25-08-11, 10:07)
DRUGI DZIEŃ NA AIR SHOW. CZYTAJ RELACJĘ NA ŻYWO
Czytaj relację na żywo z pierwszego dnia Air Show
Zobacz galerię zdjęć z pokazów
Przede wszystkim udało się zrealizować program pokazów niemal w 100 procentach, zabrakło bodaj tylko skoczków spadochronowych z flagami uczestniczących w Air Show państw oraz ostatniego punktu programu - podjęcia rozbitka przez śmigłowiec Marynarki Wojennej. Pewnym zaskoczeniem był pokaz F-16 w wykonaniu pilota Belgijskich Sił Powietrznych, który wystartował dużo wcześniej niż zaplanowano. Jak wyjaśnił mjr Jakub Block, rzecznik pokazów stało się to na prośbę Belgów. Nic straconego jednak, miłośnicy tej akurat maszyny mogli w ciągu dnia nasycić oczy F-16 w barwach jeszcze trzech innych państw: Grecji, Holandii (oba w programach solowych) i Polski.
Gospodarze przygotowali nie jeden a dwa egzemplarze "Jastrzębi" (tak ochrzczono polskie F-16), które w powietrzu stoczyły pozorowaną walkę z parą również polskich Migów-29. Zapowiadana jako jedna z głównych atrakcji Air Show walka pozostawiła w widzach pewien niedosyt. Owszem, pokaz możliwości manewrowych podpory polskiego lotnictwa wypadł ciekawie. Całość była jednak stanowczo za krótka. Wielu widzów przegapiło zwyczajnie ten punkt programu i jeszcze długo po wszystkim dało się słyszeć: "A kiedy ta walka?".
Kto wypadł najlepiej? Zdecydowanie Włosi. Ich zespół Frecce Tricolori podbił wprost serca publiczności zgromadzonej na Sadkowie. Po pierwsze w powietrze wzbiło się aż 10 maszyn, dzięki czemu piloci mieli okazję prezentować bardzo rozbudowany program. Były ciasno kręcone beczki i efektowne mijanki. Po drugie - dymy. Tych Włosi naprawdę nie szczędzili, przez co niebo pozostawało spowite biało-czerwono-zieloną mgłą jeszcze w kilka minut po ich wylądowaniu. No i po trzecie - komentarz. To prawda, że na pokazach nie bywa się dla komentarzy tylko dla podniebnych popisów. Ale w przypadku Trójkolorowych Strzał komentator był, można powiedzieć, równorzędnym członkiem ekipy. - Spuście na wprost, psygotujcie aparaty, bardzo polubiliśmy Radom, zróbcie hałas, jesteście otoczeni przez Frecce Tricolori, ręce do góry - to tylko kilka wyjątków z doskonałej (choć pewnie wyuczonej specjalnie na Air Show) polszczyzny włoskiego konferansjera. Tego naprawdę nie można przegapić. Kto nie widział Włochów w sobotę, ma ostatnią szansę w niedzielę.
Na Air Show jak co dwa lata przyjeżdżają ludzie ze wszystkich stron Polski. Pan Piotr z rodziną przyjechał na pokazy z Kielc.
- Do Radomia z naszego miasta nie jest daleko, dlatego zdecydowaliśmy tą imprezą zakończyć sezon urlopowy. Nie jest to dla nas mały wydatek, bo benzyna i bilety sporo kosztują, ale możliwość oglądania tylu samolotów z bliska jest tego warta - mówi kielczanin. - Poza tym, czuć tu niesamowitą energię - dodaje.
Pokazy to zawsze dziesiątki stoisk handlowych oferujących nie tylko jedzenie, ale też ubezpieczenia, kolczyki, nowoczesne okna czy kotły grzewcze. Dużą popularnością cieszyły się gadżety związane z Air Show.
- Ludzie najchętniej kupują czapki za 25 zł oraz koszulki 100 proc. bawełny z przeszywanym logo pokazów za 38 zł. Najczęściej pytają zaś o naszywki do ubrań. Niestety nie mamy ich w ofercie. Gdy mieliśmy 2 lata temu, kompletnie nie cieszyły się zainteresowaniem. - mówi Mariusz Adamus z firmy CREO ART.
A jak z wejściem na płytę lotniska? Okazuje się, że bardzo dobrze. - Wyjechałam z osiedla Południe ok. godz. 12. Kierowca jechał trochę jak "rajdowiec", ale to bardzo dobrze, bo dojechałem w 40 minut - mówi z uśmiechem Łukasz. - Osoby z obsługi kierowały ludzi do wolnych kas, więc nie czekałem w ogóle. Organizacja jest o wiele lepsza niż w 2009 r., ale wydaje mi się, że jest mniej ludzi. - dodaje.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Podsumowanie soboty na Air Show w Radomiu
mraczyns
28.08.11, 23:01
www.youtube.com/watch?v=WYTOdFgpNys»
Najczęściej czytane24 htydzień




