Będzie międzynarodowo na radomskim niebie
26.08.2011
, aktualizacja: 28.08.2011 00:55
Włoskie Trójkolorowe Strzały, francuscy muszkieterowie z Patrouille de France i debiutanci z Chorwacji - tegoroczne pokazy zdominują zespoły akrobacyjne z basenu Morza Śródziemnego. Zobaczyć będzie można także niezwykły śmigłowiec, który potrafi robić beczki i pętle

Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Para Su-22 zademonstruje na Air Show atak na cele naziemne. To może być jedna z ostatnich okazji, by zobaczyć podstarzałe "suczki" w akcji

Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Myśliwiec MIG 29

Fot. www.flyingbulls.com
Pętle i beczki wywijane na samolotach akrobacyjnych robią wrażenie

Fot. Marcin Kucewicz / Agencja Gazeta
W tym roku na Air Show będzie sporo atrakcji. Do Radomia przyjadą tłumy pasjonatów lotnictwa
ZOBACZ TAKŻE
- Widz też musi być dobrze przygotowany (26-08-11, 10:58)
- Subiektywny przegląd hitów Air Show 2011 (26-08-11, 10:57)
- Piorun trafił miejską stronę internetową (26-08-11, 16:07)
- Program Air Show 2011 (23-08-11, 15:47)
- Gra na Air Show. Poczuj się jak pilot F-16 lub Su (24-08-11, 15:23)
- Podsumowanie soboty na Air Show w Radomiu (26-08-11, 16:47)
- Air Show 2011, krótka historia lotnictwa (23-08-11, 15:49)
- Air Show Radom 2011 [RELACJA NA ŻYWO] (26-08-11, 16:46)
- Na samolotach świat się nie kończy (23-08-11, 15:50)
- Black Hawk debiutuje w Radomiu na Air Show (25-08-11, 10:07)
Serwis specjalny Ari Show 2011
Lotnisko na Sadkowie dzień przed Air Show [ZDJĘCIA]
A przecież to nie wszystko, co przygotowali organizatorzy Air Show. Zacznijmy od gwiazd światowego formatu.
Patrouille de France (Patrol Francji), stali bywalcy radomskiego pikniku lotniczego, i tym razem przyjęli zaproszenie. Pozostaje się z tego tylko cieszyć, bo ich pokazy jeszcze długo publiczności się nie znudzą.
Patrouille de France
Tradycje akrobacji we francuskim lotnictwie, podobnie jak włoskim, sięgają okresu międzywojennego. Ale dzisiejszej nazwy zespołu użył po raz pierwszy komentator Jacques Noetinger podczas pokazów w 1953 r. Przez kilka następnych lat cztery różne skrzydła myśliwskie kolejno kultywowały tradycje Patrouille de France. Aż do 1964 r., kiedy z powodu cięć budżetowych postanowiono zespół rozwiązać. Na szczęście dzięki determinacji pilotów z Akademii Francuskich Sił Powietrznych przywrócono mu żywot jeszcze w tym samym roku.
Do 1980 r. piloci Patrouille de France latali na szkolno-treningowych samolotach Fouga CM 170 Magister. W następnym roku rozpoczęli eksploatację całkowicie nowych odrzutowych samolotów Alpha Jet, produkowanych w kooperacji niemiecko-francuskiej. Zespół składa się z dziewięciu pilotów (każdy zwany jest "Athos" - jak jeden z muszkieterów), jednak w pokazach bierze udział ośmiu. Pozostały na ziemi oficer pełni rolę rezerwowego. To wszechstronnie wyszkolony lotnik, który w każdym momencie jest w stanie zastąpić każdego z pozostałych członków zespołu poza lecącym na czele zgrupowania. W powietrzu Patrouille de France prezentują perfekcyjnie przygotowane widowisko, na które składają się figury grupowe i pokazy indywidualne. Na koniec mają zwyczaj rysować na niebie serce przebite strzałą.
Trójkolorowe Strzały
Frecce Tricolori (Trójkolorowe Strzały) reprezentujący Siły Powietrzne Włoch to najliczniejszy zespół akrobacyjny tegorocznych pokazów. W powietrze wzbija się aż 10 maszyn, odrzutowych szkolno-bojowych samolotów włoskiej produkcji Aermacchi MB-339. Podczas prezentacji programu dziewięć z nich wykonuje akrobacje w szyku, a na dokładkę wokół nich wiruje solista. Wszystko to obficie okraszone kłębami trójkolorowego dymu robi naprawdę niesamowite wrażenie. Strzały od momentu powstania w 1961 roku stacjonują na lotnisku Rivolto w prowincji Udine. Jednak tradycje lotniczych popisów we włoskiej armii sięgają okresu międzywojennego. Ich inicjatorem był pułkownik Rino Corso Fougier, który twierdził, że wykonując akrobacje, piloci doskonalą swe umiejętności tak niezbędne w walce z przeciwnikiem. Pierwszy spektakularny pokaz w listopadzie 1929 roku dało dwóch pilotów na dwupłatowych CR.20, wykonując na małych wysokościach serie pętli i innych figur. Do wybuchy II wojny światowej włoscy akrobaci zdążyli już zdobyć uznanie w wielu państwach Europy, także Ameryki Południowej, gdzie pojawiali się na pokazach lotniczych. Działania wojenne zahamowały co prawda powstawanie kolejnych zespołów demonstracyjnych, ale już po ich zakończeniu pojawiły się kolejne.
Od tamtej pory w lotnictwie wojskowym zmieniło się niemal wszystko. Kolejne pokolenia pilotów Trójkolorowych Strzał przesiadały się do coraz to nowocześniejszych maszyn. Stały jest jednak zachwyt, w jaki włoski zespół wprawia publiczność. Miejmy nadzieję, że tak będzie również w Radomiu, dokąd Frecce Tricolori wracają po 10 latach.
Krótka historia lotnictwa
Patrouille Suisse
Pora na tegoroczne premiery. Po raz pierwszy zawita do nas Patrouille Suisse (Szwajcarski Patrol), zespół akrobacyjny Szwajcarskich Sił Powietrznych. Pomysł utworzenia profesjonalnego zespołu akrobacyjnego zrodził się w głowach szwajcarskich sztabowców w 1959 r. Celem było uświetnienie wystawy Expo 1964 w Lozannie i obchodów 50. rocznicy Szwajcarskich Sił Powietrznych. Podniebne wyczyny na brytyjskich myśliwcach Hunter Hawker przypadły do gustu tysiącom uczestników obu tych narodowych imprez tak bardzo, że Szwajcarski Patrol stał się wzorem siostrzanej, nieco starszej formacji Patrouille de France (od której zapożyczył nazwę) oficjalnym zespołem sił zbrojnych. Odtąd każdego roku cieszył oczy Szwajcarów. Jednak przez długie lata szwajcarscy piloci nie mieli okazji zaprezentować się za granicą z racji mocno zakorzenionej w świadomości tamtejszych elit wojskowych polityki zachowywania neutralności. Dlatego też pierwszy występ zagraniczny miał miejsce dopiero w 1978 r. w Salon-de-Provence, podczas uroczystości z okazji 25. rocznicy powstania Patrouille de France. Odtąd systematycznie i z powodzeniem gościli na pokazach m.in. we Francji i Włoszech. W 1994 r. zapadła decyzja o zmianie samolotów. Z leciwych hunterów piloci Patrouille Suisse przesiedli się do nowszej, pochodzącej z lat 70. konstrukcji - amerykańskich myśliwców F-5 Tiger E. Znakiem rozpoznawczym Patrouille Suisse jest od tego czasu biały krzyż wymalowany "na brzuchu" każdego samolotu. Wojskowa z definicji formacja od pewnego czasu z powodzeniem działa również "w cywilu". Jej piloci mieli okazję prezentować swe umiejętności podczas ceremonii otwarcia wielu imprez sportowych, a nawet koncertów: Madonny czy The Rolling Stones.
Krila Oluje
Skrzydła Burzy, bo tak z chorwackiego tłumaczy się nazwa zespołu tamtejszych sił powietrznych Krila Oluje, to obok Szwajcarów kolejny już debiutant na radomskim niebie. Ta stosunkowo młoda formacja zadebiutowała w 2004 roku podczas ceremonii otwarcia mistrzostw Europy w żeglarstwie. O braku doświadczenia i oblatania członków zespołu trudno jednak mówić. Na co dzień piloci są instruktorami w 93. Bazie Lotniczej w Zemunik, gdzie zajmują się szkoleniem przyszłych pilotów. Do składu Krila Oluje wybierani są tylko najbardziej doświadczeni instruktorzy (z nalotem min. 600 godzin), dodatkowo wykazujący predyspozycje do pracy zespołowej. Następnie przechodzą intensywne szkolenie z lotów zespołowych, wykonywanych w różnych składach (od dwóch do sześciu samolotów) i na różnych wysokościach.
Warto wspomnieć, że w jego składzie przez trzy lata występowała kpt. Diana Dobos. Jest to prawdziwą rzadkością w tym, bądź co bądź, zdominowanym przez mężczyzn świecie.
Do występów Krila Oluje wykorzystywane są lekkie szkolno-treningowe samoloty Pilatus PC-9M produkcji szwajcarskiej. Nie są to jednak żadne specjalne egzemplarze przygotowane i użytkowane wyłącznie na pokazach. Na okoliczności występu piloci korzystają po prostu z aktualnie dostępnych maszyn szkoleniowych z eskadry 93. Bazy Lotniczej.
Biało-Czerwone Iskry
Nie zabraknie rzecz jasna mocnej reprezentacji gospodarzy: Biało-Czerwonych Iskier i Orlika.
Oba to zespoły reprezentacyjne Sił Powietrznych RP. Historia Biało-Czerwonych Iskier jest prawie tak stara jak samoloty, na których latają piloci zespołu. Wszystko zaczęło się w 1969 roku w Radomiu. W 60. Lotniczym Pułku Szkolnym sformowano drużynę akrobacyjną Rombik, którą tworzyły początkowo cztery samoloty. Z czasem i pilotów, i maszyn przybyło, tak że pod koniec lat 90. Rombik rozrósł się do formacji dziewięciu samolotów. Przez te wszystkie lata kolejnym pokoleniom akrobatów służy nieustannie szkolno-bojowy samolot odrzutowy TS-11 Iskra. Pierwszy polski samolot odrzutowy ma również radomskie korzenie. A to za sprawą urodzonego w 1909 r. w Radomiu inż. Tadeusza Sołtyka, który pod koniec lat 50. zaprojektował Iskrę (stąd litery TS w nazwie). Egzemplarze wykorzystywane do podniebnych ewolucji zmodernizowano jeszcze na początku lat 90. Maszyny zostały wyposażone w najnowocześniejszy system radiowo-nawigacyjny, a działko zastąpiono urządzeniami do wytwarzania dymów, uruchamianych przyciskiem na drążku sterowym. W 2000 roku samoloty pożegnały się z Radomiem i odleciały na stałe do Dęblina. Wtedy też doszło do przemianowania zespołu właśnie na Biało-Czerwone Iskry. By nazwie stało się zadość, maszyny pomalowano w barwy narodowe. Obecnie zespół lata w składzie siedmioosobowym.
Orlik
Podobnie jak w przypadku Iskier nazwę zaczerpnięto od samolotu, na którym zespół lata. Mowa o znakomitym radomskim zespole akrobacyjnym Orlik. Ten samolot to turbośmigłowy, dwumiejscowy PZL-130 Orlik, na którym od 25 lat szkolą się adepci lotnictwa wojskowego. Radomski zespół zadebiutował w lipcu 1998 r., zaledwie w siedem miesięcy po powstaniu. I od razu piloci zostali rzuceni na głęboką wodę, bo na prestiżowe pokazy lotnicze International Air Tatoo w Fairford w Anglii. Od tamtej pory zdążyli już okrzepnąć, czego dowodem są liczne nagrody i wyróżnienia przywożone z pokazów w Polsce i za granicą. Dawali pokazy swego kunsztu m.in. w: Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Francji, Belgii, Holandii, Czechach. Pasmo sukcesów na niebie przeplatały przyziemne porażki. Z początkiem 2006 r. pojawiły się próby likwidacji zespołu. Ponad rok drużyna była uziemiona. Ostatecznie, po wielomiesięcznej przerwie, nadeszła dobra wiadomość i piloci znowu mogli trenować do pokazów. Po raz drugi w swej krótkiej historii zadebiutowali w 2007 r. podczas X edycji Air Show. Zaliczyli wszystkie 11 edycji.
W wyniku różnych zawirowań i wielu zmian personalnych skład Orlika przez lata to powiększał się, to zmniejszał. Zaczynali od pięciu maszyn, by w 2003 roku rozrosnąć się do dziewięciosobowego zespołu. Dzisiaj Orlik lata w siedmioosobowym składzie. I oby nikomu nie przyszło już do głowy nigdy więcej go obcinać lub, co gorsza, uziemiać całego zespołu. Choć utrzymanie zespołu akrobacyjnego na światowym poziomie pochłania masę pieniędzy i wysiłku, nic tak nie cieszy oka Radomian jak ich treningi zwiastujące kolejną edycję Air Show.
Bo 105
Na koniec coś z (może nie zupełnie innej) beczki. Nie wojskowy, a cywilny i nie samolot, a śmigłowiec: niemiecki Bo 105. Zaraz, zaraz, co tu robi śmigłowiec? Gdzie mu do superszybkich odrzutowców? W starciu z samolotami śmigłowce na pokazach dla większości widzów wypadają raczej blado. Brak im tej szybkości, a przede wszystkim wachlarz możliwych do wykonania figur akrobatycznych jest dość skąpy. Wszystko za sprawą różnic konstrukcyjnych. Śmigłowce zostały po prostu stworzone do innych celów. Większość może i tak. Ale nie ten. Bo 105 jest pierwszym na świecie wiropłatem, który potrafił wykonywać manewry zarezerwowane dotychczas dla samolotów wyczynowych (jak beczki i pętle). Prototyp oblatano w 1965 roku, wszedł do produkcji w 1971 roku. Jego konstrukcja była bardzo nowatorska jak na owe czasy. Został wyposażony w dwa silniki (patent zarezerwowany przedtem tylko dla ciężkich śmigłowców) z wbudowanym w nie zbiornikiem paliwa. Był używany głównie w wojsku i służbach ratowniczych, poza Niemcami znalazł nabywców, z racji swej dopracowanej konstrukcji, w 35 krajach świata. Latający w barwach kultowej grupy Flying Bulls egzemplarz ma za sobą prawie 30-letnią służbę w policji Badenii Wirtembergii. W Radomiu siódme poty z tej maszyny wyciśnie prawdziwy weteran i mistrz powietrznych akrobacji Siegfried Schwarz, który za sterami różnych statków powietrznych spędził 10 tys. godzin. To, co ten człowiek wyprawia w powietrzu, przeczy prawom fizyki i zdrowemu rozsądkowi.
Widz też musi być przygotowany
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć