Latające Byki przeczą prawu grawitacji
23.08.2011
, aktualizacja: 26.08.2011 09:12
Choć Air Show to zasadniczo impreza wojskowa, nigdy na szczęście nie zabrakło na niej miejsca dla cywilnych pilotów. I dobrze, bo w tym roku szykuje się prawdziwa gratka - kultowa grupa Flying Bulls
ZOBACZ TAKŻE
- "Złe" migi i "dobre" jastrzębie (23-08-11, 15:45)
- Gra na Air Show. Poczuj się jak pilot F-16 lub Su (24-08-11, 15:23)
- Air Show 2011, krótka historia lotnictwa (23-08-11, 15:49)
- Air Show Radom 2011 [RELACJA NA ŻYWO] (26-08-11, 16:46)
- Na samolotach świat się nie kończy (23-08-11, 15:50)
Bywali w Radomiu akrobaci z grupy Żelazny, za każdym razem solidną porcję pilotażu serwują przedstawiciele kadry Polski w akrobacji samolotowej i szybowcowej, paralotniarze, motolotniarze. Ale gwiazd takiego formatu jak Latające Byki, jeszcze nie było. Pod skrzydłami Red Bulls latają entuzjaści lotnictwa, którzy szczególnie upodobali sobie wiekowe samoloty i śmigłowce. Jedna z tych "staroci" zawita w ostatni weekend sierpnia właśnie do Radomia. O ile P-38 Lighting (szerzej piszemy o nim na s. 8) zostanie "uziemiony" na wystawie statycznej, o tyle w powietrzu zaprezentuje się śmigłowiec Bo 105.
Pokutuje przekonanie, że w starciu z samolotami śmigłowce na pokazach wypadają raczej blado. Nic bardziej mylnego. Udowodni to pilot Bo 105 z drużyny Flying Bulls. To, co ten człowiek wyprawia w powietrzu, przeczy prawom fizyki i zdrowemu rozsądkowi. Mistrzowskie umiejętności to jedno, ale spora w tym zasługa samej maszyny. Właśnie Bo 105 był pierwszym na świecie wiropłatem, który potrafił wykonywać manewry zarezerwowane dotychczas dla samolotów wyczynowych (jak beczki i pętle).
Wróćmy jednak do pilotów wojskowych.
Frecce Tricolori (Trójkolorowe Strzały) reprezentujący Siły Powietrzne Włoch to najliczniejszy zespół akrobacyjny tegorocznych pokazów. W powietrze wzbija się aż 10 maszyn, odrzutowych szkolno-bojowych samolotów włoskiej produkcji Aermacchi MB-339. Podczas prezentacji programu dziewięć z nich wykonuje akrobacje w szyku, a na dokładkę wokół nich wiruje solista. Wszystko to obficie okraszone kłębami trójkolorowego dymu robi naprawdę niesamowite wrażenie. Strzały od momentu powstania w 1961 roku stacjonują na lotnisku Rivolto w prowincji Udine. Jednak tradycje lotniczych popisów we włoskiej armii sięgają okresu międzywojennego.
Od tamtej pory w lotnictwie zmieniło się niemal wszystko. Kolejne pokolenia pilotów Trójkolorowych Strzał przesiadały się do coraz to nowocześniejszych maszyn. Stały jest jednak zachwyt, w jaki zespół wprawia publiczność.
Po raz pierwszy do Radomia zawita Patrouille Suisse (Szwajcarski Patrol), zespół akrobacyjny Szwajcarskich Sił Powietrznych. Pomysł utworzenia profesjonalnego zespołu akrobacyjnego zrodził się w głowach szwajcarskich sztabowców w 1959 r. Celem było uświetnienie wystawy Expo 1964 w Lozannie i obchodów 50. rocznicy Szwajcarskich Sił Powietrznych. Podniebne wyczyny na brytyjskich myśliwcach Hunter Hawker przypadły do gustu tysiącom uczestników obu tych narodowych imprez tak bardzo, że Szwajcarski Patrol stał się wzorem siostrzanej, nieco starszej formacji Patrouille de France (od której zapożyczył nazwę), oficjalnym zespołem sił zbrojnych. Systematycznie i z powodzeniem gościli na pokazach m.in. we Francji i Włoszech. W 1994 r. zapadła decyzja o zmianie samolotów. Z leciwych hunterów piloci Patrouille Suisse przesiedli się do amerykańskich myśliwców F-5 Tiger E. Znakiem rozpoznawczym Patrouille Suisse jest od tego czasu biały krzyż wymalowany "na brzuchu" każdego samolotu.
Skrzydła Burzy, bo tak z chorwackiego tłumaczy się nazwę zespołu tamtejszych sił powietrznych, Krila Oluje to obok Szwajcarów kolejny debiutant na radomskim niebie. Ta stosunkowo młoda formacja zadebiutowała w 2004 r. podczas ceremonii otwarcia mistrzostw Europy w... żeglarstwie. O braku doświadczenia i oblatania członków zespołu trudno jednak mówić. Na co dzień piloci są instruktorami w 93. bazie lotniczej w Zemunik, gdzie zajmują się szkoleniem przyszłych pilotów. Do składu Krila Oluje wybierani są tylko najbardziej doświadczeni instruktorzy (z nalotem min. 600 godzin), dodatkowo wykazujący predyspozycje do pracy zespołowej. Następnie przechodzą intensywnie szkolenie z lotów zespołowych, wykonywanych w różnych składach (od dwóch do sześciu samolotów) i na różnych wysokościach. Latają na szkolno-treningowych samolotach Pilatus PC-9M produkcji szwajcarskiej.
Patrouille de France (Patrol Francji), stali bywalcy radomskiego pikniku lotniczego, i tym razem przyjęli zaproszenie od organizatorów. Pozostaje się z tego tylko cieszyć, bo ich pokazy jeszcze długo publiczności się nie znudzą. Dzisiejszej nazwy zespołu użył po raz pierwszy komentator Jacques Noetinger podczas pokazów w 1953 r. Do 1980 r. piloci Patrouille de France latali na szkolno-treningowych samolotach Fouga CM 170 Magister. W następnym roku rozpoczęli eksploatację całkowicie nowych odrzutowych samolotów Alpha Jet, produkowanych w kooperacji niemiecko-francuskiej. Zespół składa się z dziewięciu pilotów, jednak w pokazach bierze udział ośmiu. Pozostały na ziemi oficer pełni rolę rezerwowego. W powietrzu Patrouille de France prezentują perfekcyjnie przygotowane widowisko. Na koniec mają zwyczaj rysować na niebie serce przebite strzałą.
Honoru gospodarzy bronić będą dwa nasze zespoły: Biało-Czerwone Iskry i Orlik. Ich występy na Sadkowie to już tradycja, ale nic dziwnego, skoro oba zespoły wywodzą się właśnie z Radomia. W 1969 r. sformowano na tutejszym lotnisku drużynę akrobacyjną Rombik, którą tworzyły początkowo cztery samoloty. Z czasem i pilotów, i maszyn przybyło, pod koniec lat 90. Rombik rozrósł się do formacji dziewięciu samolotów (obecnie siedem). Przez te wszystkie lata kolejnym pokoleniom akrobatów służy nieustannie szkolno-bojowy samolot odrzutowy TS-11 Iskra. Pierwszy polski samolot odrzutowy ma również radomskie korzenie. A to za sprawą urodzonego w 1909 r. w Radomiu inż. Tadeusza Sołtyka, który pod koniec lat 50. zaprojektował Iskrę (stąd litery TS w nazwie). Egzemplarze wykorzystywane do podniebnych ewolucji zmodernizowano jeszcze na początku lat 90. Maszyny zostały wyposażone w najnowocześniejszy system radiowo-nawigacyjny, a działko zastąpiono urządzeniami do wytwarzania dymów, uruchamianych przyciskiem na drążku sterowym. Od 2000 r. zespół pod obecną nazwą stacjonuje w Dęblinie. By nazwie stało się zadość, maszyny pomalowano w barwy narodowe.
Iskry odleciały, ale na szczęście piloci Orlika zrośli się z Radomiem już chyba na stałe. Zespół zadebiutował w lipcu 1998 r., zaledwie w siedem miesięcy po powstaniu. I od razu piloci zostali rzuceni na głęboką wodę, bo na prestiżowe pokazy lotnicze International Air Tatoo w Fairford w Anglii. Dawali pokazy swego kunsztu m.in. w: Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Francji, Belgii, Holandii, Czechach. Pasmo sukcesów na niebie przeplatały przyziemne porażki. Z początkiem 2006 r. pojawiły się próby likwidacji zespołu. Ponad rok drużyna była uziemiona. Powróciła w 2007 roku na X edycję Air Show.
Pokutuje przekonanie, że w starciu z samolotami śmigłowce na pokazach wypadają raczej blado. Nic bardziej mylnego. Udowodni to pilot Bo 105 z drużyny Flying Bulls. To, co ten człowiek wyprawia w powietrzu, przeczy prawom fizyki i zdrowemu rozsądkowi. Mistrzowskie umiejętności to jedno, ale spora w tym zasługa samej maszyny. Właśnie Bo 105 był pierwszym na świecie wiropłatem, który potrafił wykonywać manewry zarezerwowane dotychczas dla samolotów wyczynowych (jak beczki i pętle).
Wróćmy jednak do pilotów wojskowych.
Frecce Tricolori (Trójkolorowe Strzały) reprezentujący Siły Powietrzne Włoch to najliczniejszy zespół akrobacyjny tegorocznych pokazów. W powietrze wzbija się aż 10 maszyn, odrzutowych szkolno-bojowych samolotów włoskiej produkcji Aermacchi MB-339. Podczas prezentacji programu dziewięć z nich wykonuje akrobacje w szyku, a na dokładkę wokół nich wiruje solista. Wszystko to obficie okraszone kłębami trójkolorowego dymu robi naprawdę niesamowite wrażenie. Strzały od momentu powstania w 1961 roku stacjonują na lotnisku Rivolto w prowincji Udine. Jednak tradycje lotniczych popisów we włoskiej armii sięgają okresu międzywojennego.
Od tamtej pory w lotnictwie zmieniło się niemal wszystko. Kolejne pokolenia pilotów Trójkolorowych Strzał przesiadały się do coraz to nowocześniejszych maszyn. Stały jest jednak zachwyt, w jaki zespół wprawia publiczność.
Po raz pierwszy do Radomia zawita Patrouille Suisse (Szwajcarski Patrol), zespół akrobacyjny Szwajcarskich Sił Powietrznych. Pomysł utworzenia profesjonalnego zespołu akrobacyjnego zrodził się w głowach szwajcarskich sztabowców w 1959 r. Celem było uświetnienie wystawy Expo 1964 w Lozannie i obchodów 50. rocznicy Szwajcarskich Sił Powietrznych. Podniebne wyczyny na brytyjskich myśliwcach Hunter Hawker przypadły do gustu tysiącom uczestników obu tych narodowych imprez tak bardzo, że Szwajcarski Patrol stał się wzorem siostrzanej, nieco starszej formacji Patrouille de France (od której zapożyczył nazwę), oficjalnym zespołem sił zbrojnych. Systematycznie i z powodzeniem gościli na pokazach m.in. we Francji i Włoszech. W 1994 r. zapadła decyzja o zmianie samolotów. Z leciwych hunterów piloci Patrouille Suisse przesiedli się do amerykańskich myśliwców F-5 Tiger E. Znakiem rozpoznawczym Patrouille Suisse jest od tego czasu biały krzyż wymalowany "na brzuchu" każdego samolotu.
Skrzydła Burzy, bo tak z chorwackiego tłumaczy się nazwę zespołu tamtejszych sił powietrznych, Krila Oluje to obok Szwajcarów kolejny debiutant na radomskim niebie. Ta stosunkowo młoda formacja zadebiutowała w 2004 r. podczas ceremonii otwarcia mistrzostw Europy w... żeglarstwie. O braku doświadczenia i oblatania członków zespołu trudno jednak mówić. Na co dzień piloci są instruktorami w 93. bazie lotniczej w Zemunik, gdzie zajmują się szkoleniem przyszłych pilotów. Do składu Krila Oluje wybierani są tylko najbardziej doświadczeni instruktorzy (z nalotem min. 600 godzin), dodatkowo wykazujący predyspozycje do pracy zespołowej. Następnie przechodzą intensywnie szkolenie z lotów zespołowych, wykonywanych w różnych składach (od dwóch do sześciu samolotów) i na różnych wysokościach. Latają na szkolno-treningowych samolotach Pilatus PC-9M produkcji szwajcarskiej.
Patrouille de France (Patrol Francji), stali bywalcy radomskiego pikniku lotniczego, i tym razem przyjęli zaproszenie od organizatorów. Pozostaje się z tego tylko cieszyć, bo ich pokazy jeszcze długo publiczności się nie znudzą. Dzisiejszej nazwy zespołu użył po raz pierwszy komentator Jacques Noetinger podczas pokazów w 1953 r. Do 1980 r. piloci Patrouille de France latali na szkolno-treningowych samolotach Fouga CM 170 Magister. W następnym roku rozpoczęli eksploatację całkowicie nowych odrzutowych samolotów Alpha Jet, produkowanych w kooperacji niemiecko-francuskiej. Zespół składa się z dziewięciu pilotów, jednak w pokazach bierze udział ośmiu. Pozostały na ziemi oficer pełni rolę rezerwowego. W powietrzu Patrouille de France prezentują perfekcyjnie przygotowane widowisko. Na koniec mają zwyczaj rysować na niebie serce przebite strzałą.
Honoru gospodarzy bronić będą dwa nasze zespoły: Biało-Czerwone Iskry i Orlik. Ich występy na Sadkowie to już tradycja, ale nic dziwnego, skoro oba zespoły wywodzą się właśnie z Radomia. W 1969 r. sformowano na tutejszym lotnisku drużynę akrobacyjną Rombik, którą tworzyły początkowo cztery samoloty. Z czasem i pilotów, i maszyn przybyło, pod koniec lat 90. Rombik rozrósł się do formacji dziewięciu samolotów (obecnie siedem). Przez te wszystkie lata kolejnym pokoleniom akrobatów służy nieustannie szkolno-bojowy samolot odrzutowy TS-11 Iskra. Pierwszy polski samolot odrzutowy ma również radomskie korzenie. A to za sprawą urodzonego w 1909 r. w Radomiu inż. Tadeusza Sołtyka, który pod koniec lat 50. zaprojektował Iskrę (stąd litery TS w nazwie). Egzemplarze wykorzystywane do podniebnych ewolucji zmodernizowano jeszcze na początku lat 90. Maszyny zostały wyposażone w najnowocześniejszy system radiowo-nawigacyjny, a działko zastąpiono urządzeniami do wytwarzania dymów, uruchamianych przyciskiem na drążku sterowym. Od 2000 r. zespół pod obecną nazwą stacjonuje w Dęblinie. By nazwie stało się zadość, maszyny pomalowano w barwy narodowe.
Iskry odleciały, ale na szczęście piloci Orlika zrośli się z Radomiem już chyba na stałe. Zespół zadebiutował w lipcu 1998 r., zaledwie w siedem miesięcy po powstaniu. I od razu piloci zostali rzuceni na głęboką wodę, bo na prestiżowe pokazy lotnicze International Air Tatoo w Fairford w Anglii. Dawali pokazy swego kunsztu m.in. w: Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Francji, Belgii, Holandii, Czechach. Pasmo sukcesów na niebie przeplatały przyziemne porażki. Z początkiem 2006 r. pojawiły się próby likwidacji zespołu. Ponad rok drużyna była uziemiona. Powróciła w 2007 roku na X edycję Air Show.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień





