"Złe" migi i "dobre" jastrzębie

Artur Farbiszewski
23.08.2011 , aktualizacja: 26.08.2011 16:50
A A A Drukuj
To miał być hit poprzednich pokazów - walka powietrzna F-16 z migiem-29. Dwa lata temu nic z tego nie wyszło. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Przed nami pojedynek jak z zimnej wojny
Symulacja walki powietrznej dwóch F-16 (na zdjęciu) z dwoma migami-29 to pokaz możliwości polskich pilotów
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Symulacja walki powietrznej dwóch F-16 (na zdjęciu) z dwoma migami-29 to pokaz możliwości polskich pilotów
Dlaczego z zimnej wojny? Bo tam tkwi rodowód obu maszyn. Zacznijmy od tego "złego". Celem przewodnim konstruktorów miga-29 było stworzenie maszyny o świetnej manewrowości. I to się udało, co potwierdzają piloci migów do dzisiaj.

- To jego największy atut. W walce kołowej prowadzonej na małej odległości doskonale wyszkolony pilot miga-29 może pokonać nawet F-16 - mówi ppłk Leszek Błach z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku, jeden z uczestników potyczki na Air Show.

Poza dopracowaną aerodynamiką dwudziestemu dziewiątemu pomóc w tym miały aż dwa silniki odrzutowe (ewenement wśród rodziny lekkich myśliwców). Został oblatany w 1977 r., a w 1984 r. wszedł do służby w ZSRR. Latem 1989 r. pierwszych siedem migów trafiło do 1. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego "Warszawa". Wtedy były dumą całego polskiego lotnictwa. Ale minęło już ponad 20 lat - w lotnictwie wojskowym to cała epoka. Bieżące remonty i przeglądy gwarantują co prawda, że maszyny wzbiją się w powietrze i będą bezpieczne w użytkowaniu, nie zastąpią jednak gruntownej modernizacji, która pozwoliłaby nadążyć za resztą świata.

W dwóch jednostkach, w Mińsku Mazowieckim i Malborku, lata ciągle 31 maszyn (w tym w wersji szkolno-bojowej mig-29UB). Kilka innych egzemplarzy stanowi zapas, pomoc szkoleniową lub eksponat muzealny. Ostatnio jeden z nich trafił na Politechnikę Wrocławską, gdzie będzie wykorzystywany w zajęciach laboratoryjnych.

Modernizacja migów znajduje się w planach resortu obrony narodowej. Na ile zostaną unowocześnione, będzie zależeć od współpracy ze stroną rosyjską (do rozstrzygnięcia jest m.in. kwestia własności intelektualnej) i rzecz jasna - od pieniędzy. Czego w polskich migach brakuje pilotom najbardziej? - Przede wszystkim nowszej awioniki. Ta, która jest, ogranicza jego możliwości zarówno w czasie ćwiczeń, jak i - odpukać - na polu walki - odpowiada Błach. Mig-29 pozostaje jednym z najpopularniejszych myśliwców świata. Obecnie służy w armiach kilkudziesięciu państw. Najwięcej w Rosji i na Ukrainie.

Migi-29 mają za sobą udział w kilku walkach powietrznych, m.in. w Zatoce Perskiej, Kosowie, Afryce, z których jednak nigdy nie udało im się wyjść zwycięsko. Tak jak jego radziecki przeciwnik miał na polu walki wspierać większy i cięższy Su-27, tak lekki i tani F-16 był uzupełnieniem dwusilnikowego ciężkiego myśliwca F-15 Eagle. Jastrząb, bo taką nazwę noszą nasze F-16, jest od miga mniejszy, lżejszy (prawie o połowę) i kilka lat starszy, ale mimo ponad 30 lat służby nie postarzał się zanadto. Ciągle udoskonalany, testowany, poprawiany, jest obecnie jedną z najbardziej dopracowanych konstrukcji. Pod wieloma względami to już zupełnie inny samolot niż jego prototyp oblatany w 1974 r. Tak jest w przypadku zakupionych przez Polskę samolotów F-16 Block 52+ (36 jedno - i 12 dwumiejscowych), które są kolejnym wcieleniem tego samolotu wielozadaniowego. Dodajmy, wcieleniem najnowocześniejszym, ustępującym miejsca jedynie wersji Block 60, zamówionej przez Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Polski jastrząb potrafi śledzić i skutecznie razić cele w powietrzu i na ziemi, niezależnie od pogody i pory dnia. Umie też skutecznie oszukać pociski przeciwnika, holując za sobą niby-cel. Kiedy zajdzie potrzeba, to poinformuje poprzez wbudowany system diagnostyczny o swych dolegliwościach. Do tego zabiera ze sobą masę różnorodnego uzbrojenia (rakiety bliskiego i średniego zasięgu oraz kilka typów bomb), co pozwala posyłać go do najróżniejszych zadań: na nocne misje bezpośredniego wsparcia lotniczego, do walki powietrznej, do ataku na cele naziemne albo do obrony powietrznej. W jego przypadku określenie samolot wielozadaniowy pasuje więc jak ulał. Piloci przygotowali na Air Show dwa warianty pokazu. Jeśli podstawa chmur będzie odpowiednio wysoka, w niebo wzbiją się dwie pary myśliwców. Przy niskiej podstawie odbędzie się pojedynek "jeden na jednego".

- Czy na co dzień piloci F-16 trenują taką klasyczną walkę powietrzną?

- Oczywiście. Ten element szkolenia nazywa się ACM, czyli Air Combat Manoeuvring. Tyle że zamiast migów walczymy w układzie dwa "efy" przeciw dwóm "efom". Walka z innymi samolotami zdarza się jedynie podczas przebazowania. Ale dzisiaj rzadko kiedy walczymy na tak krótkich dystansach. Pilot nowoczesnego samolotu, takiego jak F-16, wykorzystuje cały potencjał uzbrojenia, by nie dopuścić przeciwnika na małą odległość. Ale oczywiście w prawdziwym starciu przydarzyć mogą się różne sytuacje - odpowiada ppłk Rafał Zadencki z 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu-Krzesinach, gdzie stacjonują polskie jastrzębie.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy