Sekcja wykaże, czy to ciało zaginionego Bartosza
2010-09-29
, aktualizacja: 29.09.2010 19:16
Nadal nie wiadomo, czy z Radomki wyłowiono ciało 15-letniego Bartosza Kalbarczyka, gimnazjalisty z Dąbrowy Jastrzębskiej. Prokuratura Rejonowa Radom-Zachód, która prowadzi sprawę, zleciła sekcję zwłok.
ZOBACZ TAKŻE
- Specjalnie przeszkolony pies szuka Bartosza w Radomce (14-09-10, 11:55)
- Zaginięcie Bartosza. Nurkowie przeszukają dno Radomki (13-09-10, 12:52)
- W Radomce znaleziono rower. Bartosza wciąż nie ma (10-09-10, 16:10)
- Przeprowadzą ją lekarze sądowi z Warszawy - mówi Małgorzata Chrabąszcz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Radomiu. - Ciało przez dłuższy czas leżało w wodzie, jest w znacznym stopniu rozkładu.
Sekcja ma też odpowiedzieć na pytania: kiedy dokładnie doszło do śmierci i co było jej bezpośrednią przyczyną, a to pozwoli ustalić, czy w zdarzeniu brały udział osoby trzecie.
- Na razie nie wykluczamy żadnej hipotezy - przyznaje Chrabąszcz. - Bierzemy pod uwagę, że był to wypadek, jak również, że było to zabójstwo.
Przypomnijmy: 15-letni Bartosz wyszedł z domu 5 września po południu. Umówił się z kolegami nad Radomką, ale na spotkanie nie dojechał. Kilkudniowe poszukiwania w wodzie i na lądzie nie przyniosły rezultatu, śladu chłopca nie podjęły psy tropiące. Nie zlokalizowała go też załoga śmigłowca z kamerą termowizyjną. Po tygodniu opadająca woda w Radomce odsłoniła rower, który należał do chłopca. Strażacy i policjanci wielokrotnie przeszukiwali koryto rzeki. Pomagał im specjalnie szkolony pies. Dopiero w ubiegły piątek mniej więcej 1,5 km od mostu w Bartodziejach strażacy znaleźli ciało. Było zaczepione o gałęzie drzewa ściętego przez bobry.
Sekcja ma też odpowiedzieć na pytania: kiedy dokładnie doszło do śmierci i co było jej bezpośrednią przyczyną, a to pozwoli ustalić, czy w zdarzeniu brały udział osoby trzecie.
- Na razie nie wykluczamy żadnej hipotezy - przyznaje Chrabąszcz. - Bierzemy pod uwagę, że był to wypadek, jak również, że było to zabójstwo.
Przypomnijmy: 15-letni Bartosz wyszedł z domu 5 września po południu. Umówił się z kolegami nad Radomką, ale na spotkanie nie dojechał. Kilkudniowe poszukiwania w wodzie i na lądzie nie przyniosły rezultatu, śladu chłopca nie podjęły psy tropiące. Nie zlokalizowała go też załoga śmigłowca z kamerą termowizyjną. Po tygodniu opadająca woda w Radomce odsłoniła rower, który należał do chłopca. Strażacy i policjanci wielokrotnie przeszukiwali koryto rzeki. Pomagał im specjalnie szkolony pies. Dopiero w ubiegły piątek mniej więcej 1,5 km od mostu w Bartodziejach strażacy znaleźli ciało. Było zaczepione o gałęzie drzewa ściętego przez bobry.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




