I jak tu rozwijać, organizować - komentarz
2010-07-30
, aktualizacja: 30.07.2010 19:15
Obawiam się, że rozwój Radkomu nie może być szczególnie dynamiczny, skoro Wójcika co i rusz wyrywają z roboty BARDZO WAŻNE SPRAWY i to rozwijanie utrudniają.
ZOBACZ TAKŻE
- Wojna na słowa. Wójcik: przeproś! Szprendałowicz: nie (30-07-10, 17:31)
- Szprendałowicz domaga się przeprosin od Dziennika (29-07-10, 17:15)
- CBA u członka Zarządu Mazowsza Piotra Szprendałowicza (01-07-10, 11:16)
Naprawdę martwię się o nasze śmieci! Dariusz Wójcik to nie tylko funkcyjny polityk radomskiego PiS-u i przewodniczący Rady Miasta, ale też bardzo ważna postać w gminnym Radkomie, spółce zajmującej się śmieciami właśnie. Jest tam na etacie pełnomocnikiem zarządu ds. organizacji i rozwoju. Posadę objął, gdy PiS przejął władzę w mieście i, co za tym idzie, w gminnych spółkach. wtedy się nagle okazało, że taki pełnomocnik ds. rozwoju w Radkomie jest niezbędny, a Wójcik akurat posady nie miał, bo PO odbiła od PiS-u PKS, gdzie do tej pory Wójcik pracował - od czasu, gdy PiS PKS zdobył. Uff...
Obawiam się jednak, że ten rozwój Radkomu nie może być szczególnie dynamiczny, skoro Wójcika co i rusz wyrywają z roboty BARDZO WAŻNE SPRAWY i to rozwijanie utrudniają. Jak chociażby ta piątkowa konferencja prasowa zwołana na godz. 13 w budynku USC w centrum miasta w celu dania odporu, hm... raczej mało lubianemu w kręgach PiS-u Szprendałowiczowi. Tym bardziej że właśnie ośmielił się pozwać do sądu senatora PiS-u.
Rozumiem, że ten odpór to była jedna z najważniejszych spraw - ba! kluczowa! - dla naszego miasta i jego mieszkańców, ale zastanawia mnie, o której Wójcik musiał wyjechać z pracy etatowej na odległym Wincentowie, by zdążyć do USC mimo tych korków? Czy po konferencji warto było jeszcze wracać na dalekie przedmieścia za biurko pełnomocnika od organizowania i rozwijania? Do domu z USC ma bliżej.
Gdy dwa dni temu ok. godz. 13 poseł PiS-u Krzysztof Sońta, wyjeżdżając z parkingu pod magistratem, potrącił kobietę, to na miejscu był przy nim jego przyjaciel Wójcik i go pocieszał.
Cóż, nieprzyjacielowi nosa utrzeć trzeba, przyjacielowi pomocy w biedzie odmówić trudno. Tylko co z tym rozwojem Radkomu?!
Obawiam się jednak, że ten rozwój Radkomu nie może być szczególnie dynamiczny, skoro Wójcika co i rusz wyrywają z roboty BARDZO WAŻNE SPRAWY i to rozwijanie utrudniają. Jak chociażby ta piątkowa konferencja prasowa zwołana na godz. 13 w budynku USC w centrum miasta w celu dania odporu, hm... raczej mało lubianemu w kręgach PiS-u Szprendałowiczowi. Tym bardziej że właśnie ośmielił się pozwać do sądu senatora PiS-u.
Rozumiem, że ten odpór to była jedna z najważniejszych spraw - ba! kluczowa! - dla naszego miasta i jego mieszkańców, ale zastanawia mnie, o której Wójcik musiał wyjechać z pracy etatowej na odległym Wincentowie, by zdążyć do USC mimo tych korków? Czy po konferencji warto było jeszcze wracać na dalekie przedmieścia za biurko pełnomocnika od organizowania i rozwijania? Do domu z USC ma bliżej.
Gdy dwa dni temu ok. godz. 13 poseł PiS-u Krzysztof Sońta, wyjeżdżając z parkingu pod magistratem, potrącił kobietę, to na miejscu był przy nim jego przyjaciel Wójcik i go pocieszał.
Cóż, nieprzyjacielowi nosa utrzeć trzeba, przyjacielowi pomocy w biedzie odmówić trudno. Tylko co z tym rozwojem Radkomu?!
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień


