Szprendałowicz domaga się przeprosin od Dziennika

Magdalena Ciepielak
2010-07-29 , aktualizacja: 29.07.2010 17:15
A A A Drukuj
Piotr Szprendałowicz, członek zarządu Mazowsza, wystąpił do sądu o ochronę dóbr osobistych przeciwko dziennikarzowi, redaktorowi naczelnemu oraz wydawcy "Dziennika Gazety Prawnej". Pozwał też senatora Prawa i Sprawiedliwości Stanisława Karczewskiego
Piotr Szprendałowicz
Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta
Piotr Szprendałowicz
- Nie mogę pozwolić, by mnie oczerniano. By szargano moje dobre imię, na które ciężko pracuję - komentuje Szprendałowicz, który jest też kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta Radomia.

Przypomnijmy: 1 lipca w "Dzienniku Gazecie Prawnej" ukazał się artykuł "Myśliwska fuzja pogrąża polityka Platformy". Przeczytać w nim można było (w wersji elektronicznej), że Centralne Biuro Antykorupcyjne zabezpieczyło broń myśliwską w domu Szprendałowicza, a wizyta ta była "efektem śledztwa dotyczącego podejrzeń o popełnienie przez marszałka Szprendałowicza przestępstw przeciwko dokumentom". Anonimowy prokurator twierdził: "Podejrzewamy, że sfałszował swój egzamin myśliwski i wyłudził od komendanta wojewódzkiego policji w Radomiu pozwolenie na broń".

Szprendałowicz mówi, że wysłał do gazety pismo z żądaniem sprostowania, bo nie jest podejrzanym, tylko jednym ze świadków w sprawie. Ponieważ gazeta sprostowania nie zamieściła, wystąpił do sądu - domaga się przeprosin oraz wpłaty 100 tys. zł na rzecz Hospicjum Królowej Apostołów. Podobne żądania zawarł w drugim pozwie - przeciwko senatorowi PiS-u Stanisławowi Karczewskiemu. W tym przypadku chodzi o 50 tys. zł na Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Radomiu.

- Senator zamieścił na swojej stronie internetowej informację o artykule w "Dzienniku Gazecie Prawnej" i opatrzył ją swoim tytułem, z którego wynikało, że przedstawiono mi zarzuty. Z kolei w zakładce "Moje opinie" napisał, że w nielegalny sposób wszedłem w posiadanie broni, co jest nieprawdą - argumentuje Szprendałowicz.

Chcieliśmy prosić o komentarz redaktora naczelnego "Dziennika Gazety Prawnej" Tomasza Wróblewskiego. Jego asystentka przekazała nam tylko, że sprostowania nie zamieszczono z "powodów formalnych".

- Podałem informacje, które były w gazecie. Ja nie mogę odpowiadać za to, czy one są prawdziwe. Nikogo nie chciałem obrazić. Czekam spokojnie na pozew, bo jeszcze nie dostałem jego treści - powiedział nam z kolei senator Karczewski.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska potwierdziła, że Szprendałowicz był przesłuchiwany przez prokuraturę w Chełmie w charakterze świadka. Śledztwo prowadzone jest w sprawie "poświadczenia od 30 marca 2009 do 7 sierpnia 2009 roku nieprawdy w kartach egzaminacyjnych i innych dokumentach przez członków komisji egzaminacyjnej Zarządu Okręgu Polskiego Związku Łowieckiego w Radomiu oraz wydania poświadczającego nieprawdę zaświadczenia o uzyskaniu przez ustaloną osobę uprawnień do polowania, a także wyłudzenia na podstawie tego zaświadczenia członkostwa w PZŁ i decyzji komendanta wojewódzkiego policji o pozwoleniu na broń w celach łowieckich". Zarzutów dotąd nikomu nie postawiono.

Szprendałowicz podkreśla, że dwa tygodnie temu do prokuratury zgłosił się sam. - Chcę być transparentny. Po spotkaniu z prokuratorem wiem, że nie ma w tej sprawie wątku korupcyjnego, a donos dotyczący mnie trafił do CBA, by podgrzać atmosferę. Prokurator ma wiedzę, z której wynika, że uczestniczyłem w szkoleniu, stażu myśliwskim i egzaminach - podkreśla. Uważa, że cała sprawa jest grą polityczną. - Być może ten atak na mnie jest próbą odwrócenia uwagi od problemów, jakie mają władze miasta, które wykazała np. kontrola Regionalnej Izby Obrachunkowej? A może ktoś widzi we mnie zagrożenie dla układów polityczno-biznesowych, które działają w naszym mieście? - komentuje Szprendałowicz.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów