http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Radom >  Wiadomości Radom

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Radom - Gazeta.pl

Jak radni tłumaczą się z nieobecności na dyżurach?

red
2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-08 17:35

Sprawdziliśmy, jak dyżurują nasi radni. Wypadli gorzej niż fatalnie. Pytamy, dlaczego nie przychodzą się spotykać z wyborcami, choć na stronie internetowej zapraszają?

Jan Maniak
Fot. Karolina Falkiewicz / AG
Jan Maniak
Waldemar Kordziński
Fot. Anna Jarecka / AG
Waldemar Kordziński
Dariusz Wójcik
Fot. Anna Jarecka / AG
Dariusz Wójcik
Rozmowa z przewodniczącym rady miejskiej Dariuszem Wójcikiem (PiS)

Jeden z ważniejszych obowiązków radnego

Magdalena Ciepielak: Czy radni mają dyżury w zakresie swoich obowiązków, za które dostają wysokie, jak na warunki radomskie, wynagrodzenie?

- Nie. Jest dobrowolne, ale ja uważam dyżury za jeden z ważniejszych obowiązków radnego.

Sprawdzaliśmy przez tydzień, czy radni też tak uważają. I wypadło fatalnie...

- Ja zawsze jestem na dyżurze, można to sprawdzić, bo wszystkich, którzy do mnie przychodzą zapisuję w kalendarzu, także ich sprawy. A jeśli nie mogę być, to pani Marylka z sekretariatu podaje mój numer telefonu albo zapisuje dane osoby czy umawia mnie na inny termin. W pierwszy poniedziałek ferii na dyżurze nie byłem, bo byłem na urlopie i wyjechałem poza Radom. Dziwię się, bo kiedy ja jestem w biurze, widzę radnych, którzy przychodzą na dyżur. Pani Korpetta-Zych jest zawsze, pan Marcinkowski, do radnego Fiszera są tłumy...

To co, może jakiś pech? Trafiliśmy na zły okres?

- Może okres feryjny? Zresztą nie chciałbym się za kogoś wypowiadać, ja podchodzę do dyżurów rzetelnie.

Jeden radny w ogóle nie dyżuruje w biurze przy ul. Moniuszki, tylko poinformował na stronie internetowej, że przyjmuje w Klubie Tańca na Ustroniu, czyli blisko swojego domu. To w porządku?

- A dlaczego nie? To dobrze. Jeśli jest z tego okręgu? Sam podpisywałem pismo do SM "Ustronie" o bezpłatne użyczenie Klubu Tańca dla radnych. Nieraz sam tam się spotykam z wyborcami.

Niektórzy radni mają wyznaczone dyżury w godzinach pracy.

- Nie wiem, gdzie pracują.

W instytucjach publicznych, utrzymywanych z naszych podatków. Zresztą i tak ich na dyżurze nie zastaliśmy.

- To, jak mi się wydaje, nie jest w porządku.

Rozmowa z Waldemarem Kordzińskim, radnym PO

Bo ta środa specyficzna była

Anna Jurek: Ostatnio nie było pana na dyżurze radnych ani żadnego z pana kolegów. Dlaczego?

Waldemar Kordziński: Żadnego? Musiała trafić Pani na specyficzną środę. Zwykle przynajmniej jeden z radnych dyżuruje. Zresztą to nie jest tak, że z mieszkańcami naszego miasta spotykamy się tylko raz w tygodniu. Spotykamy się częściej w różnych miejscach i sytuacjach, zawsze mogą się z nami umówić.

A w jaki sposób się umawiają, skoro ani na stronie internetowej, ani na tablicy informacyjnej w urzędzie nie ma żadnego numeru kontaktowego do radnych PO?

- No niemożliwe, w takim razie ja to sprawdzę. Zresztą wielu wyborców po prostu ma nasz numer. No pani też skądś ten numer ma.

Dyżury macie w godz. 12-13. Czy to w porządku planować je w godzinach pracy?

- Ja mogę się tłumaczyć za siebie. Zgłaszam zwykle do przełożonego, że wychodzę na dyżur i odpracowuję tę godzinę. Poza tym wielokrotnie mi się zdarza, że pracuję w weekendy, w soboty, tak że po prostu te godziny sobie wtedy odbieram. Myślę, że tak samo robią moi koledzy.

Czy przewodniczący udzieli reprymendy radnym PO?

- Z pewnością porozmawiamy o tym. Musimy tak ustalać nasze dyżury, żeby zawsze ktoś był.

Rozmowa z Janem Maniakiem, radnym PiS

Albo Pani ma pecha albo ja

Anna Jurek: Czekałam na Pana w czwartek, miał Pan mieć dyżur.

Jan Maniak, radny PiS: No, akurat tak pani trafiła, że mnie nie było.

To znaczy, że zwykle Pan jest?

- W ostatnim czasie miałem trochę problemów i naprawdę nie mogłem, ale zawsze staram się być. I to nie tylko w urzędzie miejskim spotykam się z mieszkańcami Radomia. Nawet, jak jestem w kościele, na ulicy to zawsze znajdę czas, jak ktoś podejdzie i chce porozmawiać. Zresztą na dyżurach i tak nie ma dużej frekwencji.

Elektorat nie przychodzi?

- Może godzinę nieodpowiednią wybrałem? Nie wiem, czy to pani miała pecha, czy ja.

Źródło: Gazeta Wyborcza Radom

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

5

5 głosów

Brak komentarzy