Podsłuchiwanie pilotów SU27 - śledztwo umorzone

Magdalena Ciepielak, kala
2010-02-03 , aktualizacja: 03.02.2010 13:42
A A A Drukuj
Prokuratura umorzyła ze względu na znikomą społeczną szkodliwość czynu śledztwo w sprawie radioamatora, który 30 sierpnia ub. roku podczas Air Show w Radomiu podsłuchiwał pilotów białoruskiego Su-27. Samolot się rozbił, obaj piloci zginęli
Kłęby czarnego dymu po katastrofie Su-27 podczas pokazów lotniczych Air Show 2009 w Radomiu
Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta
Kłęby czarnego dymu po katastrofie Su-27 podczas pokazów lotniczych Air Show 2009 w Radomiu
Poruszające nagranie z ostatnich sekund lotu Su-27 obiegło całą Polskę. Słychać było głosy z wieży kontrolnej i samych pilotów. Taśma kończy się wołaniem instruktora: "katapultujcie się, katapultujcie się". Potem zapada cisza. Maszyna uderza o ziemię i staje w płomieniach. Myśliwiec rozbił się w pobliżu lotniska wojskowego, na którym odbywał się Air Show.

Kiedy nagranie pojawiło się w internecie zareagowali śledczy z prokuratury wojskowej. Ustalili, że umieścił je 33-letni radomianin, który nielegalnie podsłuchiwał rozmowy pilotów z wieżą kontroli lotów. Żandarmeria wojskowa zabezpieczyła skaner radiowy, za pomocą którego rejestrował te rozmowy. Ponieważ mężczyzna jest cywilem sprawę przejęła Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód. W środę zapadła decyzja: śledztwo umorzono ze względu na znikomą społeczną szkodliwość czynu.

Jak informuje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Małgorzata Chrabąszcz radioamator popełnił przestępstwo z art. 267 paragraf 3 kodeksu karnego, czyli ujawnił informację uzyskaną nielegalnie. Złamał też zakazy wynikające z prawa lotniczego. Oceniając jednak stopień społecznego niebezpieczeństwa czynu prokurator uznał, że jest ono znikome.

Mężczyzna ten posługiwał się urządzeniem, na które miał zezwolenie, tłumaczył też, że był przekonany, iż może prowadzić nasłuch. Gdy nagranie przekazał do internetu otrzymał od administratora komunikat, że jest to niedozwolone, wtedy je wycofał. Jednak było za późno, rozmowę pilotów, którzy za kilka minut zginęli w katastrofie, nadały prawie wszystkie stacje radiowe, trafiła ona także na różne fora internetowe.

- Prokurator wziął pod uwagę fakt, że Air Show to impreza lotnicza i piloci na pewno nie przekazywali sobie jakiś tajnych informacji, np. dotyczących sprzętu, nie były to więc tajemnice wojskowe. Radioamator nie zagrażał bezpieczeństwu pilotów, nie dezorganizował pokazów, a nagranie ujawnił by - jak mówił - pomóc wyjaśnić przyczyny tragedii. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że piloci mimo komendy instruktora zdecydowali, iż nie będą się katapultować i zapobiegli w ten sposób śmierci innych osób. Poświęcili własne życie, ale nie dopuścili do większej tragedii - podkreśla prokurator Chrabąszcz.

Jak pisaliśmy w okolicach miejsca katastrofy ma stanąć pomnik ku czci tragicznie zmarłych pilotów Białoruskich Sił Powietrznych: Alaksandra Marfickiego i Alaksandra Żurawlewicza. Z taką inicjatywą wyszli okoliczni mieszkańcy. Jest już wybrany projekt.

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów