Gazeta.pl > Radom >  ABC

Fotograf Czerwca

RENATA METZGER
23.06.2006 , aktualizacja: 23.06.2006 16:31
A A A Drukuj
Tadeusz Krzemiński wspomina 25 czerwca 1976 roku
Do rozpędzania demonstrantów użyto gazów łzawiących i armatek wodnych. Po opanowaniu sytuacji pod komitetem, uzbrojone w ten sposób ZOMO i MO ruszyło na inne ulice, atakując często spokojnych przechodniów.  Ostra woń gazu utrzymywała się w centrum jeszcze przez kilka następnych dni.
Fot. Tadeusz Krzemiński
Do rozpędzania demonstrantów użyto gazów łzawiących i armatek wodnych. Po opanowaniu sytuacji pod komitetem, uzbrojone w ten sposób ZOMO i MO ruszyło na inne ulice, atakując często spokojnych przechodniów. Ostra woń gazu utrzymywała się w centrum jeszcze przez kilka następnych dni.
ZOBACZ TAKŻE
Najwięcej fotografii protestującym robotnikom zrobili funkcjonariusze SB. Miały potem posłużyć jako dowody przeciwko demonstrantom. Historyczny zryw próbowali też dokumentować radomscy fotografowie. Części z nich zdjęcia zostały odebrane przez milicję. Inni przez lata nie chwalili się wykonanymi fotografiami, obawiając się represji

Jak wyglądał 25 czerwca 1976 r. w Radomiu, pokazujemy na wystawie na pl. Konstytucji. Prezentację zatytułowaliśmy "Bądźmy dumni". Bo protest czerwcowy to jedno z najważniejszych wydarzeń we współczesnej historii Radomia i powinniśmy się nim chlubić. 30 lat temu obywatele miasta odważyli się powiedzieć władzy komunistycznej "nie".

Większość autorów pokazywanych przez nas prac jest anonimowa. Znamy jedynie nazwiska długoletniego, nieżyjącego już szefa "Życia Radomskiego" Bronisława Dudy i Tadeusza Krzemińskiego.

- Cieszę się, że po 30 latach mogę pokazać mieszkańcom Radomia, zwłaszcza młodzieży, "krajobraz po bitwie". Nie byłem czynnym uczestnikiem robotniczego protestu. Przypadkowo znalazłem się w pobliżu i miałem przy sobie aparat fotograficzny. I to właściwie wszystko. No i trzeba było jeszcze przezwyciężyć strach - mówi teraz Krzemiński.

W 1976 r. był pracownikiem WSI. - 25 czerwca wyszedłem z pracy punk-tualnie o godzinie 15. Zamierzałem wsiąść do pekaesu i pojechać do Jasieńca Iłżeckiego, gdzie na kolonii przebywała moja 12-letnia córka. W teczce miałem radiomagnetofon i aparat fotograficzny z niedokończoną rolką slajdów. Po chwili dowiedziałem się, że coś się dzieje w pobliżu siedziby PZPR. Stojący przed budynkiem uczelni ludzie pokazywali czarną chmurę dymu i głośno informowali wychodzących: "No i doczekali się, podpalili im komitecik" - wspomina Krzemiński.

Gdy znalazł w pobliżu komitetu, zorientował się, że tego dnia nie uda mu się już wyjechać z Radomia. Poszedł więc do mieszkającej w pobliżu ciotki. To właśnie z jej balkonu, z trzeciego piętra mieszkania przy ul. 1 Maja 59, wykonał kilka zdjęć.

- Płonące samochody, oddziały szturmowe milicji, pojedyncze wystrzały z ręcznych miotaczy gazów łzawiących, nisko latający helikopter i kilka tysięcy bezbronnych ludzi śpiewających na przemian "Jeszcze Polska..." i "My nigdy, my nigdy nie poddamy się" - opowiada Krzemiński.

Kiedy oddziały szturmowe milicji się wycofały, zrobił kilka kolorowych slajdów. - Jak się okazało po latach, były to historyczne zdjęcia co najmniej z dwóch powodów: po pierwsze, takich ujęć nie było; po drugie, były to zdjęcia barwne - mówi Krzemiński.

Zdjęcia w głębokiej konspiracji wywołał znany radomski fotografik Marek Kostrzewski. Szybko okazało się, że władza szuka fotografa z balkonu, dlatego Krzemiński zdjęcia ukrył na 20 lat. W 1996 r. zostały wykorzystane w filmie Wojciecha Maciejewskiego "Miasto z wyrokiem", a następnie pokazane w wielkim formacie na wystawie "Radomski Czerwiec" zorganizowanej przez Instytut Pamięci Narodowej w 2001 r.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos