Lasy Państwowe wersja 2.0
17.06.2010
, aktualizacja: 17.06.2010 15:58
Leśnik spacerujący między drzewami z palmtopem to dziś standard. Mapy numeryczne ułatwiają gospodarowanie lasem, a w razie pożaru pozwalają szybko dotrzeć do jego źródła
ZOBACZ TAKŻE
- Korupcja w LP. Kantowanie drewnem w sieci (20-08-10, 01:00)
LMN (leśna mapa numeryczna) to tak naprawdę cały zestaw map o różnej tematyce. Jedne informują o drzewostanie, gatunkach i wieku drzew, inne o gospodarce leśnej, jeszcze inne o materiale genetycznym, który może posłużyć do sadzenia nowego lasu. Poszczególne warstwy można na siebie nakładać, by uzyskać najbardziej interesujący zestaw informacji.
- Możemy na przykład na mapę siedliskową nałożyć projekt drogi i sprawdzić, czy nie podzieli nam drzewostanu - mówi Daniel Sahajdak, specjalista ds. leśnej mapy numerycznej RDLP Radom.
Korzystanie z mapy jest dziecinie proste. Wystarczy jak leśnik wpisze adres odpowiedniej strony i zaloguje się. Pracownicy LP nie tylko korzystają ze zgromadzonych danych, ale przede wszystkim sami je tworzą, bo to przecież oni najlepiej wiedzą, co na ich terenie się dzieje. Dlatego regularnie wprowadzają do systemu jakieś zmiany.
- Pracy wcale nie jest więcej, po prostu to, co kiedyś leśnik zapisywał na papierze, teraz notuje na palmtopie, a po powrocie do leśniczówki tylko wgrywa do sieci - przekonuje Sahajdak.
Las w sieci
W sieci są wszystkie 23 nadleśnictwa RDLP Radom, która dane z terenu gromadzi na serwerze. Ale już niedługo. Do końca lipca zasoby informatyczne wszystkich regionalnych dyrekcji trafią na jeden centralny serwer Lasów Państwowych. Po co leśnikom cyfrowe mapy? - Pozwalają szybko reagować na pewne zdarzenia. Za pomocą mapy numerycznej można szybko przekazać np. współrzędne pożaru. A kiedy ogień odetnie strażakom drogę dojazdu, równie szybko można ich do niego pokierować inną trasą - wyjaśnia Wojciech Hłopaś, specjalista służby leśnej w wydziale zasobów RDLP Radom.
Przede wszystkim jednak cyfryzacja umożliwia lepsze gospodarowanie tym olbrzymim i niezwykle złożonym tworem, jakim jest las. Bo żeby z jednej strony uzyskać z niego jak najlepsze drewno w odpowiedniej ilości, a przy tym nie narazić przyrody na straty, trzeba mieć jakiś plan. Leśnicy nazywają go planem urządzenia lasu.
Z laptopem wygodniej
- Sporządza się go na co 10 lat dla każdego nadleśnictwa. O jego randze świadczy to, że nim zacznie obowiązywać podlega zatwierdzeniu przez ministra środowiska - mówi Hłopaś. Plan urządzenia lasu składa się z dwóch części. Pierwsza to inwentaryzacja, czyli spis praktycznie wszystkiego co w lesie się znajduje: drzewostanu, ale też chronionych gatunków zwierząt i roślin, zabytków archeologicznych, miejsc pamięci. Druga część to plan zabiegów, jakie na danym terenie będą prowadzone przez kolejnych 10 lat. Wszystko to zebrane w całość mieści się w kilkunastu tomach map, tabel, wykresów. Lekko licząc, plan tylko jednego nadleśnictwa zajmuje kilka tysięcy stron. Aż się prosi, by ten ogrom informacji zapisać w komputerze.
- Ja na przykład do wersji papierowej planu już prawie w ogóle nie zaglądam - mówi Hłopaś. Jemu, 30-latkowi, łatwo tak mówić. Czy równie chętnie z komputerów korzystają starsi leśnicy? - Tak się składa, że obaj mamy ojców leśników. Naprawdę szybko to chwycili - przekonuje Sahajdak.
Kiedyś policzymy drzewa
Nowoczesne technologie mają w przyszłości dostarczyć jeszcze więcej informacji o lesie. Weźmy taki skaning laserowy. Jego możliwości przyprawiają o zawrót głowy. - Można dzięki niemu zeskanować z powietrza wybrany obszar lasu i dowiedzieć się, ile dokładnie rośnie tam drzew. Z kolei za pomocą skanowania z ziemi można z jednego miejsca, bez użycia taśmy mierniczej, obliczyć obwody wszystkich drzew znajdujących się wokół - mówi Sahajdak. Problemem w tym wypadku jest nie tyle zebranie informacji, co ich obróbka tak, by stały się użyteczne. Obrazem takiego skanowania jest chmura punktów, które trzeba jakoś uporządkować i opisać. - Póki co skaning laserowy jest w fazie prób, ale myślę, że stanie się w końcu standardem - wieszczy Sahajdak.
- Możemy na przykład na mapę siedliskową nałożyć projekt drogi i sprawdzić, czy nie podzieli nam drzewostanu - mówi Daniel Sahajdak, specjalista ds. leśnej mapy numerycznej RDLP Radom.
Korzystanie z mapy jest dziecinie proste. Wystarczy jak leśnik wpisze adres odpowiedniej strony i zaloguje się. Pracownicy LP nie tylko korzystają ze zgromadzonych danych, ale przede wszystkim sami je tworzą, bo to przecież oni najlepiej wiedzą, co na ich terenie się dzieje. Dlatego regularnie wprowadzają do systemu jakieś zmiany.
- Pracy wcale nie jest więcej, po prostu to, co kiedyś leśnik zapisywał na papierze, teraz notuje na palmtopie, a po powrocie do leśniczówki tylko wgrywa do sieci - przekonuje Sahajdak.
Las w sieci
W sieci są wszystkie 23 nadleśnictwa RDLP Radom, która dane z terenu gromadzi na serwerze. Ale już niedługo. Do końca lipca zasoby informatyczne wszystkich regionalnych dyrekcji trafią na jeden centralny serwer Lasów Państwowych. Po co leśnikom cyfrowe mapy? - Pozwalają szybko reagować na pewne zdarzenia. Za pomocą mapy numerycznej można szybko przekazać np. współrzędne pożaru. A kiedy ogień odetnie strażakom drogę dojazdu, równie szybko można ich do niego pokierować inną trasą - wyjaśnia Wojciech Hłopaś, specjalista służby leśnej w wydziale zasobów RDLP Radom.
Przede wszystkim jednak cyfryzacja umożliwia lepsze gospodarowanie tym olbrzymim i niezwykle złożonym tworem, jakim jest las. Bo żeby z jednej strony uzyskać z niego jak najlepsze drewno w odpowiedniej ilości, a przy tym nie narazić przyrody na straty, trzeba mieć jakiś plan. Leśnicy nazywają go planem urządzenia lasu.
Z laptopem wygodniej
- Sporządza się go na co 10 lat dla każdego nadleśnictwa. O jego randze świadczy to, że nim zacznie obowiązywać podlega zatwierdzeniu przez ministra środowiska - mówi Hłopaś. Plan urządzenia lasu składa się z dwóch części. Pierwsza to inwentaryzacja, czyli spis praktycznie wszystkiego co w lesie się znajduje: drzewostanu, ale też chronionych gatunków zwierząt i roślin, zabytków archeologicznych, miejsc pamięci. Druga część to plan zabiegów, jakie na danym terenie będą prowadzone przez kolejnych 10 lat. Wszystko to zebrane w całość mieści się w kilkunastu tomach map, tabel, wykresów. Lekko licząc, plan tylko jednego nadleśnictwa zajmuje kilka tysięcy stron. Aż się prosi, by ten ogrom informacji zapisać w komputerze.
- Ja na przykład do wersji papierowej planu już prawie w ogóle nie zaglądam - mówi Hłopaś. Jemu, 30-latkowi, łatwo tak mówić. Czy równie chętnie z komputerów korzystają starsi leśnicy? - Tak się składa, że obaj mamy ojców leśników. Naprawdę szybko to chwycili - przekonuje Sahajdak.
Kiedyś policzymy drzewa
Nowoczesne technologie mają w przyszłości dostarczyć jeszcze więcej informacji o lesie. Weźmy taki skaning laserowy. Jego możliwości przyprawiają o zawrót głowy. - Można dzięki niemu zeskanować z powietrza wybrany obszar lasu i dowiedzieć się, ile dokładnie rośnie tam drzew. Z kolei za pomocą skanowania z ziemi można z jednego miejsca, bez użycia taśmy mierniczej, obliczyć obwody wszystkich drzew znajdujących się wokół - mówi Sahajdak. Problemem w tym wypadku jest nie tyle zebranie informacji, co ich obróbka tak, by stały się użyteczne. Obrazem takiego skanowania jest chmura punktów, które trzeba jakoś uporządkować i opisać. - Póki co skaning laserowy jest w fazie prób, ale myślę, że stanie się w końcu standardem - wieszczy Sahajdak.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Oszczędności, mieszkania, auta. Co mają ...
- Noc Muzeów. Sprawdź gdzie warto się wybrać
- NFZ: nocą chore dziecko i neurolog może zbadać
- Małe i duże kariery ludzi z Radomia [ZDJĘCIA]
- Dworzec PKP. Ostatnie prace kosmetyczne i ...
- Najważniejsze wydarzenia mijającego ...
- Radom na demotywatorach, czyli jak się ...



